czwartek, 17 maja 2018

Soczyste klimaty - Crisp Apple and Sage, Kringle Candle



Jeśli podczytujecie mnie od jakiegoś czasu to pewnie zauważyliście, że typowo owocowych kompozycji nie uraczycie u mnie zbyt często. To zacznie się powoli zmieniać - mój nos powoli chodzi w tryb typowo owocowy! Domaga się zapachów słodkich, soczystych, lekkich i świeżych - takich co nie przytłoczą w gorący, słoneczny dzień. Nowości Kringle Candle i Country Candle pojawiły się pod koniec kwietnia, więc automatycznie na pierwszy rzut wybrałam kilka owocowych kompozycji. Oto pierwszy, który chciałabym Wam pokazać - Crisp Apple and Sage. :)
sobota, 12 maja 2018

Majowe Bridgewater Candle - cztery nowe spotkania zapachowe :)


Witajcie! Bardzo Was przepraszam że małą aktywność w ostatnim czasie. Maj, mimo że urlopowy, mija mi niesamowicie intensywnie. Brakuje mi ostatnio czasu na napisanie dla Was nowej recenzji, a lista rzeczy które chciałabym Wam pokazać jest ogromna!

Dlatego dziś mam dwa Was aż cztery zapachy marki Bridgewater Candle. Wszystkie w votivach - formie idealna na pierwsze testy zapachów. Kompozycje które chcę Wam zaprezentować doskonale wpisują się w aurę drugiej połowy wiosny, kiedy zaczynamy odliczanie do lata i przerzucamy się na zapachy lekkie, rześkie i bardziej owocowe... Dziś mam dla Was trzy takie propozycje plus jedną zdecydowanie "całosezonową". Gotowi? No to lecimy! :) 


Soar

Musujące grapefruity, cukierkowa pomarańcza, słodzona cyrtyna i cierpkie limonki nasycają powietrze i pobudzają zmysły. Orzeźwienie zgłębia słodki zapach malin i tropikalnego hibiskusa. Czysty i naturalny bursztym oraz mocne piżmo kulminują olfaktoryczne doznania, zachęcając do wspomnień i pobudzając do dalszego działania.

Soar niewątpliwie jest zapachem eksplodującym owocami już na sucho. Przypomina mi zapach egzotycznego drinka. Słodko - kwaśny, z ogromną przewagą owoców tropikalnych. Kompozycja letnia, orzeźwiająca i wyjątkowo ładna, pomimo że takie zapachy nigdy nie były w moim typie. Pomarańcz, grapefruit i cytryna dominują. Pozycja obowiązkowa dla wielbicieli zapachów owocowych. 


Pomegranate

Soczysta eksplozja słodkiego granatu.

Zwykle zapachy Bridgewater wyróżnia złożoność i perfumeryjność. Pomegranate to mój pierwszy tak prosty zapach owocowy, w dodatku znacząco wychodzi spoza mojej strefy komfortu. Nie doznacie przy im żadnego zaskoczenia - pachnie jak granat w słodkim, odrobinę landrynkowym wydaniu. Osobiście cenię Bridgewater za bardziej rozbudowane kompozycje, dlatego (mimo że zapach jest przyjemny) nie jestem nim zachwycona. 


Lemon Pop

Nic nie przebije zapachu świeżej, mrożonej cytrynowej lemoniady podawanej przy basenie w gorącym letnim słońcu.  Lemon Pop przynosi dużą dawkę letniej nostalgii i przywołuje wspomnienia letnich wypraw. Orzeźwiająca cytryna zmieszana ze skórką soczystego ananasa i mango, muśnięte świeżą, mrożoną lawendą i kremowymi wiórkami kokosowymi.

Zapach pysznego, kwaśnego kremu cytrynowego - tak w jednym zdaniu opisałabym zapach Lemon Pop. Na etykiecie widzimy soczyste lody, ale sam zapach jest jak na lody bardziej słodki i śmietankowy. Klimatem odrobinę kojarzy mi się z Yankee Candle Celebrate, Goose Creekowym Confetti Cake oraz Lemon Pound Cake z Village Candle. Uwielbiam cytrynę w takim wydaniu, więc jestem bardzo na tak. Obecnie kandydat na słój, który z ogromną przyjemnością paliłabym latem. :)


Sweet Grace

Iluminacja daru życia i piękna pasji promieniujących owoców zanurzonych w orzeźwiającej herbacie oraz klasycznej patchouli.

I na końcu mój osobisty faworyt. :) Biała etykieta ze skrzydłami anioła sugeruje zapach miękki i lekki, ale także trochę zimowy. Tymczasem Sweet Grace to przepiękna, całoroczna kompozycja. Trochę pudrowa, kojarząca mi się odrobinę z zapachem dziecka, z kwiatowym muśnięciem i przepiękną kremowością. Z całej drużyny tu pokazanej zaopatrzyłam się już w duży słój, który zawsze robi furorę wśród moich gości, dlatego szczególnie polecam go na prezent. Cudo!!! Trudno opisać go słowami - po prostu musicie go spróbować!

Podsumowując, myślę że dla wielbicieli owocowych zapachów Soar może się okazać numerem jeden. Ja natomiast zdecydowanie najbardziej pokochałam Sweet Grace, a z owoców mam chrapkę na większy format Lemon Pop

Więcej recenzji votivów znajdziecie także tutaj: http://www.woskomania.pl/2018/04/przywoujemy-wiosne-z-bridgewater-candle.html.

Jeśli macie jakieś godne polecenia zapachy Bridgewater Candle to dawajcie znać w komentarzach! Nadal eksploruję tą markę, a lista jeszcze niepoznanych jest bardzo długa! :)

Pozdrawiam ciepło!
poniedziałek, 7 maja 2018

Łąkowe (około majowe :) ) klimaty - Wildflower Blooms Yankee Candle


Fani marki Yankee Candle mają w ostatnim czasie niemałe bombardowanie limitkowe. Nie zdążę odpalić zapałki nad nowo zakupionym limitownym słojem, a już pojawia się informacja o kolejnym. Pojawienie się Wildflower Blooms było dla mnie ogromnych zaskoczeniem. Dotychczas wzdychałam do niego buszując po internecie na amerykańskiej stronie Yankee Candle, gdzie występował ubrany niezbyt przeze mnie lubianą wąską etykietę typową dla USA. Wzdychając przebąkiwałam sobie pod nosem, że dla tak dobrze zapowiadającego się zapachu byłabym w stanie nawet mieć go w tejże szacie. I pojawiła się! Niespodziewanie, z przepiękną, europejską etykietą. Czyż nie jest cudna?

sobota, 5 maja 2018

Spotkanie z Cheerful Candle

Witam Was serdecznie po tygodniowej przerwie majówkowej! Właśnie wróciłam z przepięknej Holandii. :) Po powrocie zacieram rączki i nadrabiam zaległości w recenzjach, a dzisiejszego wpisu nie planowałam zupełnie. W moim ulubionym sklepie Markowe Świece w którym się zaopatruję, pojawiła się nowa marka świecowa - Cheerful Candle


Cheerful Candle nie jest nowością na polskim rynku - dotychczas były dla mnie dostępne tylko online w warszawskich sklepach Świece Zapachowe Bemowo oraz w Pachnącej Wannie. W ciągu ostatnich lat miałam okazję kupić jedynie trzy słoje Cheerfuli zupełnie w ciemno. Jestem niestety z gatunku osób lubiących powąchać przed zakupem, więc nigdy nie rozwinęłam swojej relacji z Cheerfulem. Dosłownie 2 tygodnie temu marka zawitała także do Markowych Świec w Gdańsku, więc po urlopie wsiadłam w auto i poleciałam na wąchanie, nie planując większych łowów. 


Zdjęcie powyżej: Część asortymentu Cheerful Candle w Markowych Świecach. 

Pierwsze wrażenie

Z ręką na sercu - jest dużo lepiej, niż myślałam. W Markowych dostępnych było około 67 zapachów, nos i oczy wariowały. Duże świece występują w dwóch formach - klasycznym słoju z etykietą i słoju Papa. Dla siebie wybrałam dwa klasyczne i jeden Papa, ale teraz odrobinę żałuję że nie wzięłam Papa w większej ilości - wygląda pięknie! 

Koncepcje Cheerfula przywodzą mi na myśl (w przypadku dużej większości zapachów) sielskie życie na wsi. Można tu znaleźć dużo zapachów inspirowanych życiem za miastem, domowymi wyrobami babci, naturą, spokojem i relaksem. Ta koncepcja wyjątkowo do mnie przemawia.

Moje zakupy

Do gustu przypadło mi kilkadziesiąt zapachów, przy czym kilkanaście skradło mi serce. Starałam się zachować zdrowy rozsądek i wzięłam na początek trzy słoje - Fireside Chalet, Sweet Tea oraz Honey Pear Cider. Wrzucam Wam szybkie wrażenia na sucho, bo część jeszcze jest nieodpalona :):


Sweet Tea to przyjemny, świeży aromat czarnej herbaty z cytryną posłodzonej cukrem. Jestem wielbicielką zapachu herbaty więc nie mogłam odpuścić tego egzemplarza. Słój Papa wygląda pięknie - przypomina słoiczek z przetworami z domowej spiżarni. 


Honey Pear Cider to zapach łączący moje ulubione aromaty - dojrzałej gruszki i słodziutkiego miodu. Doprawiony przyprawami tylko odrobinę. Piękny! Myślę że będzie się świetnie spisywał późnym latem na chłodniejsze wieczory (ale nie tylko). 


Fireside Charlet to zapach który podsunął mi Przemek z Markowych Świec. Wahałam się między nim a równie pięknym Bonfire In The Lake. Wygrał pierwszy niewielką przewagą. Jest niezwykły! Czuć w nim dym, podwędzane drewno, orzechowość, a także nutę przyprawionego grzańca. Kompozycja wypadła świetnie i wielowymiarowo - liczę że będzie równie zachwycająca w paleniu. Tą świecę chętnie odpalę w chłodny wieczór przy kominku.

Co jeszcze wpadło w oko?

Myślę że mocną stroną Cheerfula są zapachy jesienne - tu znalazłam wielu faworytów. Znajdziecie tu dużo kompozycji mocno przyprawionych, ale są w klasyczny sposób piękne. 

Z ciepłych jesiennych umilaczy zachwycił mnie Autumn Orchards, Bonfire By The Lake, Berries 'N Spice, Orange Cinnamon Clove, Farm House Memories oraz Grandma's Kitchen

Z  zimowych zachwyciły mnie Snowy Cabin (piękna gruszka!) oraz niezwykle autentyczny Balsam Fir

Na sezon wiosenno-letni dla siebie wybrałabym Country Wildflowers, Lavender Vanilla, Barnyard Breakfast, Reflections oraz In The Park. Ponadto wszystkie owocowe kompozycje bardzo udane, a z otulaczy moimi faworytami są Cashmere oraz Cloud 9.


Podsumowując, nie spodziewałam się tak wielu pozytywnych wrażeń. Na razie znam w paleniu tylko dwa zapachy (Cloud 9 oraz wycofany, ale przepiękny Coastal Redwood). Wkrótce odpalam swoje nowe zdobycze, będę relacjonować wrażenie tutaj lub na Instagramie :)!

Bardzo serdecznie dziękuję Markowym Świecom za wspaniałe zakupy! Dziękuję również moim przyjaciółkom - Kasi, Oli, Magdzie i Adzie - za urodzinowy bon podarunkowy, dzięki któremu mogłam sobie poszaleć podczas dzisiejszych zakupów. :)

Dajcie znać czy znacie markę Cheerful Candle - chętnie poznam Wasze typy. :)

środa, 25 kwietnia 2018

Blue Satin Sashes Yankee Candle


Ostatni brakujący element wznowionej kolekcji My Favourite Things w końcu wpadł w moje ręce. Przepiękny błękitny wosk i staromodna, satynowa wstążka na etykiecie - czyż nie wygląda cudnie? Blue Satin Sashes był dotychczas jednym z droższych i najtrudniejszych do kupienia zapachów. Marzenie wielu kolekcjonerów marki, a jednocześnie zapach dość kontrowersyjny. O moim punkcie widzenia na jego temat przeczytacie w dzisiejszej recenzji.