niedziela, 4 września 2016

Za co kocham woski Kringle Candle



Woski Kringle Candle należą do moich ulubionych z wielu powodów :).  Oczywiście mam wiele wosków od innych producentów, ale to właśnie Kringle są niezastąpione. Oto 6 powodów:


1. Opakowania
Opakowanie jest przede wszystkim bardzo poręczne i wygodne. Nie ma tutaj potrzeby zakładania woreczków strunowych czy owijania resztek pokruszonego wosku w folię. Wosk jest podzielony na 5 równych części, więc odłamując kawałek zawsze zużyjemy odpowiednią porcję (mam niestety zawsze tutaj problem z Yankee Candle - chciałabym zawsze podzielić kostkę na 3, ale ostatecznie często kończy się na dwóch nierównych "połówkach".

2. Konsystencja wosku
Kringle są wytwarzane z oleju parafinowego i mają wg mnie idealną konsystencję. Po pierwsze, nie kruszy się jak sztuczny śnieg u Yankee Candle. Nie jest też tłusty jak Wood Wick czy Goose Creek, więc nie brudzi rąk, jeśli zechcemy go odłamać ręką. Po trzecie, po zastygnięciu jest doskonale zwarty i dość twardy, aby móc go usunąć przez podważenie nawet zapałką ( w przypadku innych wosków zwykle stosuję albo wkładanie na chwilę do zamrażalnika, albo usuwanie na  gorąco).




3. Stosunek ilości do ceny
To widać nawet bez liczenia, ale dla potwierdzenia zróbmy kalkulacje. Przy założeniu że jedna porcja (kosteczka) = dwa palenia (tak jest w moim wypadku, chociaż moja mama potrafi palić wosk nawet cztery razy..), to jedno "palenie" kosztuje mnie u czterach przykładowych producentów:
Kringle: 1.20 zł (5 porcji, 12 zł za opak.)
Goose Creek Candle: 1.80 zł (6 porcji, ok. 22 zł za opak.)
Yankee Candle: 2.25 zł (zwykle niestety tylko dwie porcje! 9 zł za opak.)
Wood Wick: 1.25 zł (dzielę na 4 części ale każdą palę tylko raz, 7 zł za opak.)
Wychodzi że Kringle są najbardziej opłacalne.

4. Kolor wosku
Kringle są białe, co nie pozostaje bez znaczenia w przypadku wylania się wosku (co prędzej czy później zdarzy się osobie palącej je często). Wiem co mówię - mam na ścianie w salonie rozbryźnięte resztki czerwonego "rabarbaru w kruszonce" od YC - i nie mam pojęcia jak się tam znalazły! Kolorowe woski mogą także pozostawić ślady na kominku, jeśli jest matowiony. Mam jeden taki  biały kominek z YC, zacieków nie da się usunąć :( teraz palę w nim tylko jasne woski.




5. Ogromny wybór zapachów.
To może nam zaoferować wiele innych producentów, ale nie u każdego znajduję aż taką ilość ulubieńców - Kringle bardzo trafiają w "me gusta" :).

6. Ładne etykiety
Mnie osobiście to przyciąga. Brak etykiety to jedna z przyczyn, dla której rzadko zapuszczam żurawia w stronę Wood Wicków :D.




Czy jest coś za co nie lubię Kringli? Na razie nie znalazłam. :)

Post nie jest sponsorowany przez Kringle. Mówię co myślę  - po prostu je uwielbiam :)

Śledź mnie na Facebooku:

0 komentarze

Prześlij komentarz