czwartek, 24 listopada 2016

mroźne zapachy Village Candle - który najlepszy?:)

Zapachy zimowe i świąteczne nie muszą kojarzyć się tylko i wyłącznie z ciężkimi kompozycjami, przyprawionymi świerkiem, goździkami i cynamonem. Producenci coraz częściej wypuszczają na rynek kolekcje zimowe które są nieoczywiste, mroźne, a zarazem idealnie oddające nastrój zimowego splendoru. 

Dziś recenzja trzech takich właśnie nieoczywistych zapachów Village Candle.


Ice Castle, Sleight Ride i Winter Wonderland to trzy niby odmienne zapachy, ale posiadające dokładnie tą samą konwencję - mają przywoływać na myśl świeże, mroźne powietrze. Mamy tutaj swoisty trójkącik...

W Ice Castle i Sleight Ride gra ta sama nuta lilii. 
Sleight Ride i Winter Wonderland łączy nuta cedru. 
Ice Castle i Winter Wonderland łączy nuta jodły balsamicznej. 

Ostatecznie masz wrażenie, że wszystkie opowiadają tą samą, zimową historię, w której jedziesz po zimowej krainie na saniach i dojeżdżasz do lodowego zamku. :) A tak serio, to myślę że twórcy zapachu po prostu nie mogli się zdecydować, która kompozycja bardziej im się podoba, więc wypuścili na rynek wszystkie trzy. 

Wszystkie są delikatne, śnieżne, zimowe. To zapachy które wrzuciłabym do jednego worka z YC Season of Peace czy YC Winter Glow. Moc w wosku jest średnia w kierunku delikatnej i jest identyczna dla wszystkich trzech kompozycji. 

Chyba wzięłam wszystkie trzy bo były tak podobne, że nie mogłam się na nic zdecydować. Na szczęście palenie trochę zweryfikowało moją opinię na ich temat.

Jeśli kupujesz woski w ciemno przez internet, to pewnie liczysz na jakąś wskazówkę który warto wybrać. Moim faworytem jest Winter Wonderland - najbardziej kojarzy mi się z pięknym, zimowym krajobrazem. Iglaste nuty przywołują na myśl czas Świąt Bożego Narodzenia. To naprawdę wyjątkowa kompozycja! Zaraz za Winter Wonderland, na drugim miejscu plasuje się u mnie Ice Castle. Jest od pierwszego bardziej w klimat świeżego powietrza i ma zdecydowanie mniej iglaka. Na trzecim miejscu plasuje się dla mnie Sleight Ride - niestety nuta lilii mocno się w nim wybija, czyniąc go według mniej najmniej "zimowym" i "świątecznym". Jest trochę nijaki... Ratuje go ładna nazwa i etykieta - gdyby nie one, można by go było wrzucić pod inną nazwą jako coś letniego lub wiosennego. Niestety wyczuwam także zapach odświeżacza do toalet.

Myślę że gdyby Winter Wonderland i Ice Castle zostały odrobinę przyprawione miętą i białym piżmem, to byłoby między nami wielkie LOVE! Ale i tak uważam, że to naprawdę baaaardzo fajne zapachy warte spróbowania :).

Ocena końcowa:

Winter Wonderland - 9/10
Ice Castle - 8/10
Sleight Ride - 5/10


Wszystkie trzy nabyłam w Markowych Świecach :) 



1 komentarze

  1. Cudne zapachy ! ☺ Miałem przyjemność wąchać Ice Castle i bardzo go lubię bo uwielbiam świeżość. Jak będzie wielki mróz to go zapalę ☺ Muszę zrobić zakupy świąteczne jutro będzie dzień.

    OdpowiedzUsuń