niedziela, 20 listopada 2016

Nowa kolekcja zimowa Kringle Candle - pierwsze wrażenie

Do sklepów dotarły już najnowsze zapachy zimowe Kringle Candle. Oto moje pierwsze wrażenie :)



Winter Apple
Gdybym nie była tak zdeterminowana żeby testować większość zimowej kolekcji na potrzeby bloga, to bym go nie wzięła. Nie umywa się do mojego ukochanego Gilded Apple. Czuję tu po prostu jabłko. A gdzie jest Winter? Jest w nim mroźna nutka, bo nawet po dotknięciu nosem zostaje delikatne uczucie chłodu.

Christmas Stroll 
Na sucho jest bardzo podobny do zapachu Christmas ze starszej kolekcji - Christmas jest jakby trochę bardziej wyrazisty. Choinkowy, kojarzy mi się też trochę z ozdobami choinkowymi. Pewnie są tam jakieś nuty pomarańczy/mandarynek, igliwie, szczypta mięty... tworzy bardzo ładną kompozycję. Gdybym nie znała wcześniej Christmas, to bym była zachwycona. Mam wrażenie że jest to jednak duplikat w innym opakowaniu z malutką modyfikacją gdzieś tam w tle. ale może w paleniu coś jeszcze wyjdzie.

Winter Wonderland
Podobny "w stylu" do Christmas Stroll, ale zdecydowanie bardziej mroźny! To chyba eukaliptus lub mięta. Czuć świerk i jeszcze coś czego nie umiem zdefiniować. Wyczuwam w nim jakąś niezbyt przyjemną nutę dla mojego nosa. Mam niestety obawę że w paleniu może mnie rozboleć głowa jak po Snow Capped Fraster (bardzo mnie drażni w paleniu). Wielbicielom Snow Capped Fraster powinien się spodobać! 

Gold Cashmere
Pachnie jak kaszmirowy szampon do włosów Gliss Kur Shea Cashmere. Kremowy otulacz, bardzo ładny! Będzie ulubieńcem wśród kobiet. Po odpaleniu jest dokładnie taki, jak na sucho. Bardzo mi się podoba :). 

Cozy Christmas 
Goose Creek Winter Wonderland i Goose Creek Holiday Embers w proporcji 1:1. Połączone tworzą zapach jakim jest Cozy Christmas. Typowy świąteczny zapach, przepełniony świątecznym drzewkiem, goździkami, drewnem, ciut cynamonu. Dla osób szukających typowego, klasycznego zapach Świąt.

Nie mogłam się jednak przemóc by spróbować Fireside. Miałam przeczucie że mi nie podejdzie. Ma w sobie nutkę której bardzo nie lubię, która jest też np. w Oak&Fig. Nie przypominał mi nic miłego, ale to są moje dziwactwa. :)

Podsumowując, bardziej mi serce biło kupując nowości Goose Creeka. Kringle (oprócz kaszmiru) dość przewidywalne, trooooszkę powielone. Ale ostateczny werdykt wydam po paleniu przynajmniej po dwa razy. Nadal moimi ulubieńcami chyba jednak pozostaną Cozy Cabin oraz First Snow - te dwa klasyki są naprawdę niezwykłe :).

0 komentarze

Prześlij komentarz