środa, 28 grudnia 2016

Świece vs woski - co lepsze? Subiektywnym okiem :)


Witam po świątecznej przerwie! :) Wybaczcie długi czas ciszy, byłam zajęta kontemplowaniem świątecznych potraw i atmosfery! Święta minęły momentalnie, a wraz z ich końcem zrobiłam mały oddech od świątecznych zapachów, które trochę mi się już przejadły po intensywnym miesiącu palenia. Poza tym do mojej świecowej rodziny dołączyło kilka naprawdę unikatowych sztuk, które wkrótce pokażę Wam w "haulowym" poście. :)

Dzisiejszy wpis to moje za i przeciw dla wosków i świec zapachowych. Wśród ludzi o podobnej pasji do mojej znajdziecie zarówno tych, co idą w zaparte z woskami, a i takich co mają po kilkadziesiąt sztuk świec w swojej kolekcji. Co jest lepsze? Powiem na początku, że moja opinia w ciągu ostatnich kilka miesięcy bardzo się zmieniła. Kiedyś szłam w zaparte z woskami zapachowymi, jednak coraz bardziej zaczynam doceniać wartość dużych świec. Tak naprawdę to obie formy mają plusy i minusy, a dziś postaram się je podsumować. :)


Można mieć wiele zapachów wosków zapachowych w cenie jednej, dużej świecy.


To chyba najbardziej widoczna zaleta wosków zapachowych względem świec. Ceny wosków wahają się w granicach kilkunastu złotych, a za dużą świecę często zapłacicie w okolicach stówki. Przelicznik jest prosty - zamiast kupować jeden zapach w formie dużej świecy, można zaopatrzyć się w kilka wosków i używać je zależnie od nastroju. To było główne kryterium które doprowadziło do ogromnego rozrostu mojej woskowej kolekcji.





Z drugiej strony, duża świeca starczy na dłużej niż wosk zapachowy...
 

Jedną dużą świecę Yankee Candle potrafię "męczyć" kilkanaście wieczorów, kiedy cała tarta Yankee Candle niekiedy wystarcza mi tylko na trzy, lub nawet dwa wieczory. Oczywiście inaczej będzie z Goose Creekiem - gąskowe woski starczają mi na kilka miesięcy nieregularnego stosowania. Czas palenia dużych świec jest naprawdę długi i taka inwestycja jest warta ceny w przypadku naprawdę ulubionych zapachów (zwłaszcza Yankee Candle), szczególnie jeśli są to zapachy wycofane. Po drugie, komu by się chciało biegać za każdym razem po kolejne tarty ulubionego zapachu - mając go w formie świecy, starczy Ci na długo!



Woski są mocniejsze i szybciej uwalniają zapach.

Oczywiście nie jest to regułą, ale w ogromnej ilości przypadków wosk po prostu mocniej pachnie. Nie musimy także czekać kilkudziesięciu minut na wypełnienie się pomieszczenia zapachem. To duży plus, kiedy wpadamy do domu późno, chcemy cieszyć się zapachem na godzinkę  lub dwie i czuć go już kilka minut od odpalenia.



Świece są bardziej "długowieczne" niż woski zapachowe.
 
Szczególnie istotna cecha przy zakupie limitowanych świec Yankee Candle z poprzednich lat. Szczelny, szklany słój doskonale chroni olejki zapachowe przed wietrzeniem, a na dodatek z powietrzem ma styczność niewielki stosunek powierzchni wosku do jego całej jego masy. Często świeca z przed 3-4 lat będzie pachniała nawet lepiej, niż ten sam zapach wyprodukowany w roku bieżącym! Nie polecam natomiast zakupu starych wosków, zwłaszcza tart Yankee Candle - dość szybko wietrzeją, a po roku lub więcej mogą stracić na mocy przynajmniej o połowę, często nawet przy przechowywaniu ich w woreczkach strunowych.


Woski lepiej nadają się do testów zapachów i można je częściej "wymieniać".

Pięć różnych zapachów w formie wosku łatwo wsadzisz do szuflady. Tyle samo dużych świec będzie potrzebowało naprawdę sporej przestrzeni. :)



...Mniej też "bolą" nieudane zakupy.

Wielokrotnie zdarzyło mi się kupić wosk, który ładnie mi pachniał w sklepie, a po odpaleniu marzyłam żeby go szybko wymienić na coś innego. To się zdarza - można wtedy taki nieudany wosk oddać, albo wrzucić na dno szuflady i dać mu szansę za kilka miesięcy ;). Nawet jeśli zapach w wosku nie był zły, ale też Cię nie zachwycił, możesz go po prostu zużyć i kupić sobie coś zupełnie nowego.  Wpadki świecowe odbijają się czkawką dużo bardziej - po wydaniu stówki na nieudany nabytek będziesz musiał / musiała spożytkować więcej energii na wymianę bądź sprzedaż. Z drugiej strony, świecę prawdopodobnie dużo łatwiej sprzedasz bądź wymienisz w Internecie, niż wosk.




Palenie świec jest "czystsze",
 choć nie zawsze mniej "upierdliwe".


Paląc wosk trzeba się liczyć z koniecznością posiadania zapasu podgrzewaczy, kominka, przechowywaniem niezużytego wosku, kruszeniem, oczyszczaniem kominka ze zużytego wosku (zdarzały mi się wypadki - wylany wosk, wosk na ścianie, na spodniach, na sztućcach - to się zdarza! :)). Ze świecą sprawa jest prosta - zapalasz, na koniec gasisz, potem możesz wsadzić na dno szafy i zapalić jeszcze raz. Niestety, czasem trzeba się liczyć z pewnymi czynnościami jak przycinanie knota, stosowanie Illumy (Yankee Candle), radzeniem sobie z niechcianym tunelowaniem czy paprochami. Tutaj na pewno dużo zależy od świecy - Goose Creeki są dla mnie dużo mniej uciążliwe, niż np. Yankee.




Pozostają też wrażenia wizualne...


Uwielbiam ogień, a świece często po prostu pięknie wyglądają podczas palenia - ocieplają pomieszczenie. nadają przytulności. Fajnie sprawdza się też kominek z ażurowymi wycięciami, jest także wiele ciekawych wzorów. Mimo wszystko, osobiście większe wrażenie robi na mnie odpalona świeca, zwłaszcza gdy towarzyszy jej ładna etykieta. :)








Co z innymi rozmiarami świec?

No ok, w całym tym rankingu mowa tylko o woskach i dużych świecach. A przecież istnieją także inne formy - małe votivy, małe, średnie świece, tumblery. Czy będą nadrabiać "wady" dużych świec?

Dla mnie niestety nie zawsze. Uwielbiam małe votivy jako wizualny dodatek w świecznikach, nie lubię ich natomiast palić zamiast wosków (mają dla mnie mniejszą trwałość podczas palenia w kominku). Czasem zdarza mi się kupić małą świecę - zwłaszcza wtedy, kiedy nie umiem się jeszcze zdecydować na dużą. Nie do końca opłacać się będzie zakup średniej świecy - co wynika bezpośrednio z porównania ceny do czasu palenia. Każda forma ma swoje wady i zalety, osobiście szczególnie lubię duże, szklane słoje i woski.

Ostatecznie, uwielbiam obie formy i nie zrezygnuję z żadnej z nich. :) W świece inwestuję zawsze wtedy, gdy wiem że zapach mnie nie zawiedzie, nie jest dostępny jako wosk lub kiedy jest to limitowanka. Woski są dobre zawsze i wszędzie, zwłaszcza podczas testów nowych kolekcji. Unikam natomiast kupowania starych wosków, bo nie zawsze mają taką moc, jak nowe egzemplarze.



A jak jest u Was, wolicie świece, czy woski? Od czego zależy wybór formy, na którą się decydujecie? Dajcie znać w komentarzach :)

2 komentarze

  1. Twój post- nic dodać nic ująć. Szkoda tylko,że ciekawsze zapachy Yankee wypuszcza w okresie wiosenno - letnim, kiedy to woski sprawdzają się o wiele lepiej. Sądzę,że przy prawdziwym wciągnięciu w świecomaniactwo woski, siłą rzeczy, są tyko formą testowania zapachu. Przy licznych promocjach w dłuższej perspektywie bardziej opłaca się nabyć dwie świece na kwartał z 20-30% upustem niż inwestować w kilka wosków,które szybko wytrącą zapach. Kiedyś ten przelicznik był na korzyść wosków, które kosztowały 5 zł przy koszcie świecy 93 zł, dziś ten przelicznik nie ma racji bytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Chociaż często, pomimo że się to nie opłaca, nadal kupuję woski - zajmują mi dużo mniej miejsca i mogę mieć większy wybór. Przy tej ilości zapachów które są obecnie na rynku ciężko by było kupić w świecy wszystko co mi się podoba :D

      Usuń