czwartek, 19 stycznia 2017

Ultradźwiękowa aromalampa Madebyzen - alternatywa dla świec?



  • Dyfuzor zapachu Athena efektownie łączy super nowoczesną technologię ultradźwiękową z szykownym designem.Wniesie powiew luksusu do każdego pokoju, równocześnie zapewniając dobre samopoczucie wolne od ryzyka, z jakim wiąże się użycie otwartego ognia.

Jeszcze jakiś czas temu nie spodziewałam się że kiedykolwiek wrócę do olejków zapachowych. 4 lata temu była to moja jedyna forma stosowania zapachów domowych - mały kominek, mała ilość wody, podgrzewacz... No i olejki. Cudownie przywierające do ceramiki, "karmelizujące" na ściankach, wystrzeliwujące na sufit. Samo życie :). W zeszłym tygodniu olejki przybyły do mnie po długiej przerwie wraz z przepiękną lampą ultradźwiękową Madebyzen i powiem Wam - wow, jest różnica!


Jak to działa?

Dziecinnie prosto! Do plastikowago kubeczka nalewamy około 100 ml wody, dodajemy kilka kropelek wybranego olejku (pierwszy raz dodałam 10 i prawie umarłam - 4 do 6 zupełnie wystarcza!!). Nakładamy przykrywkę ze specjalnym dziubkiem, na to idzie najpiękniejsza część - szklany klosz. Podłączamy do prądu, a ultradźwięki powodują parowanie wody - para jest chłodna, a aromat uwalnia się już po pierwszych sekundach od włączenia urządzenia. Nie ma więc możliwości żeby się poparzyć, spalić olejki (uzyskując sztuczny, chemiczny aromat). Można rozsiąść się i po minucie czuć cudny aromat w całym pomieszczeniu. To zdecydowanie wielki plus w stosunku do świec i wosków, które wymagają więcej czasu i cierpliwości. 

Lampa ma także podświetlenie ledowe, które dodaje jej jeszcze więcej uroku. Podświetlenie można wyłączyć (opcja "nocna"). Podczas działania lampa wydaje cichy szum - jest zupełnie nieupierdliwy w ciągu dnia, ale nie umiałabym na pewno przy nim zasnąć. Poziom głośności porównałabym do trzaskających knotów Wood Wicka. 




Olejki zapachowe

Z lampą testowałam sześć olejków Madebyzen. Można oczywiście zastosować dowolne olejki zapachowe, np. BridgeWater albo nawet najtańsze olejki za 6 złotych ze sklepów indyjskich.

Olejki Madebyzen niewątpliwe są towarem z wyższej półki cenowej. Zapłacimy za nie trzydzieści pare / czterdzieści pare złotych. Wszystkie kompozycje które używałam są perfumeryjno-kwiatowe. Zwolennicy tego typu zapachów mają zagwarantowaną satysfakcję. Wszystkie zapachy są piękne, jak ekskluzywne, damskie perfumy. Zapachy są według mnie tym piękniejsze, im delikatniej są dozowane w lampie. Moim bezkonkurencyjnym faworytem okazał się Sleep - cudowna, kojąca kompozycja na bazie lawendy. 



Tydzień testów niewątpliwie był dla mnie przemiłym doświadczeniem! Na ostatni dzień lampa poszła ze mną do pracy i zrobiła bardzo pozytywne wrażenie. :) Niestety, zwykle jednak dochodzi do momentu kiedy ktoś w końcu zapyta: "No aleee! Za ile $$$?". I tu niestety jako że ładny, luksusowo wyglądający (i pachnący!) przedmiot, to i cena niemała. Za lampę w regularnej cenie zapłacimy 440 złotych. Przy skompletowaniu takiego zestawu jak testowałam, trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 600-700 złotych. Można oczywiście trochę przyoszczędzić, kupując tańsze olejki. 

Podsumowując:
Zalety:

+ Piękny, elegancki design. I miłe dla oka światło :)
+ Zapach uwalnia się od razu po uruchomienia urządzenia. Po 2 minutach pachnie całe pomieszczenie, po 15 minutach pachniało mi całe piętro!
+ Brak "ubocznego" zapachu dymu i wosku. Zapach olejków jest czysty, wyrazisty, a powietrze wydaje się bardziej "rześkie".  Olejki nie spalają się, przez co nie tracą na jakości zapachu i nie tworzą "chemicznego" tła.
+ Jedno urządzenie - wiele zapachów. Można je wymieniać codziennie. Nie ma konieczności używania dedykowanych olejków, można mieć ponadto kilka i tworzyć różne kompozycje zapachowe samemu. 
+ Można też samemu dozować moc, zależnie od ilości użytych kropel. Nie mamy niestety tej opcji przy świecach. 
+ Bezpieczeństwo - to chyba największa przewaga względem świec. Brak otwartego ognia. Wyłącza się, gdy woda wyparuje do poziomu minimalnego. Nie nagrzewa się. Można go spokojnie pozostawić bez nadzoru.
+ Działa także jako nawilżacz powietrza.
Wady:

- Luksusowy produkt to i wysoka cena (440 zł). Koszt jednego olejku od producenta to także dodatkowe 32-43 złote. 
- Praca jest cicha ale nie bezdźwięczna - wydaje szum podczas pracy. Mimo wszystko mniej irytujący niż strzelające knoty Wood Wicka :).

Podsumowując... 

Ilość zalet zdecydowanie przeważa nad wadami tego rozwiązania. Kilka osób odwiedzających mnie było pod ogromnym wrażeniem tego urządzenia. 

Nie mogę jednak pominąć faktu, że po 3 dniach intensywnego stosowania, zaczęłam od lampy delikatnie odchodzić na rzecz świec. Dlaczego? Jest kilka powodów. Po pierwsze, zmęczyły mnie odrobinę typowo perfumeryjne kompozycje. Zaczęłam tęsknić za swoimi świecowymi ulubieńcami. Do lampy ultradźwiękowej nie ciągnie mnie tak, jak do palenia świec i wosków. Kwestia przyzwyczajenia do ukochanych zapachów, kolekcji? A może po prostu lubię atmosferę, jakiej dodaje zapalona świeca... Jak widać, w świecomaniactwie nie chodzi tylko o zapach, ale i o formę, kolekcjonerstwo, piękne etykiety, kuszące, zmieniające się kolekcje... I ogień. 

Lampa na pewno nie zastąpi mi moich ukochanych świec i wosków (zwłaszcza Yankee Candle, które niestety uzależniają najbardziej), ale mogła by stanowić rewelacyjne uzupełnienie mojej pasji, zwłaszcza przy braku czasu, albo jak goście mają się zjawić dosłownie za 10 minut. Widziałabym tą lampę także w salonach kosmetycznych / masażu. Na pewno lepiej się także sprawdzi latem, bo zimą mam ochotę na odrobinę ognia. :)

Myślę że kupię taką lampę ultradźwiękową w przyszłości, ale na pewno nie zastąpi mi ona moich ukochanych świec i wosków. 
Dyfuzor miałam możliwość przetestować dzięki uprzejmości Markowych Świec i MadebyZen. Dziękuję Wam! :) 

https://markoweswiece.pl
http://madebyzen.pl

0 komentarze

Prześlij komentarz