sobota, 14 stycznia 2017

Unikaty: Yankee Candle - Whiskers on Kittens

Whiskers on Kittens to jeden z tych zapachów, który z miesiąca na miesiąc zyskuje na wartości. Pochodzi z kolekcji My Favourite Things z roku 2012. Obecnie można ją dostać w Polsce praktycznie tylko z drugiej ręki bądź z eBay / Amazon. Jakiejkolwiek opcji byście nie wybrali, na dzień dzisiejszy za dużą świecę zapłacicie około 300 złotych (Styczeń 2017). Oczywiście warto polować na okazje, ale z własnego doświadczenia wiem że nawet siedząc z telefonem pod nosem są w stanie uciec w ciągu kilkudziesięciu sekund.



Miałam ogromne szczęście, że od wspaniałej osóbki dostałam w prezencie sampler tej świecy, co rozwiało moje wątpliwości, czy za kociaka warto wydać tak dużą ilość pieniędzy. 

Zdecydowałam się na palenie w kominku, bo nie zależało mi aż tak na ładnym, długim paleniu, a bardziej na przetestowaniu samego zapachu. 


Słodki i przytulny zapach z delikatną nutą drzewa sandałowego,wanilii i piżma. 
(theyankeestore.pl)




Nie mam złudzeń co przyciągało mnie do tej świecy - żadna kociara nie oparłaby się uroczemu kotkowi z etykiety. Mając przed oczyma tą ultrasłodką etykietę oraz nazwę, bardziej można by się spodziewać że będzie to przytulny i wełniany zapach w stylu Soft Blanket. Nic bardziej mylnego. Sam zapach opisywany jest jako perfumeryjny z wyraźnym, piżmowym podbiciem. W moim przypadku piżmo zawsze jest dobrym rozwiązaniem - po prostu uwielbiam tą nutę. Pozostało pytanie, czy mi - osobie uwielbiającej świeże zapachy - będzie pasowała perfumeryjna konwencja tej świecy? Wśród zaznajomionych z nią osób krążyła  także opinia, że zapach przypomina wypachnioną starszą panią, bądź też stare, wyperfumowane futro starszej pani. Kiedy więc masz wydać 3 stówki na zapach starego babsztyla, to na pewno się kilka razy zastanowisz :).

Moje wrażenia:

Po pierwszym powąchaniu samplera czuć przede wszystkim perfumy. Damska, perfumeryjna mieszanka ma to do siebie, że jest słodka, ciepła, ale też trudna do rozłożenia na czynniki pierwsze. To bez wątpienia "damski" zapach. Na przód wychodzi słodycz, piżmo daje tu tylko delikatne, ciepłe tło. Niestety nie potrafię się ustosunkować do rzekomej starszej pani w tym zapachu - żadna starsza pani którą znam nie pachniała w ten sposób, więc także Whiskers On Kittens nie budzi u mnie takich skojarzeń.

Jak by go podsumować... Ani lekki, ani ciężki. Słodkawy, ciepły, zdecydowanie perfumeryjny w kierunku kwiatowej kompozycji lekko ocieplonej piżmem. Perfumy może faktycznie nie należą do najmodniejszych, ale bez obaw - nie pachnie starą babą :). Babciną nutę zdecydowanie prędzej wyczuwam w Warm Woolen Mittens z tej samej kolekcji - widocznie cała miała być z założenia utrzymana w staroświeckiej konwencji.

Nie mi niestety oceniać moc świecy, bo paliłam sampler, a w dodatku metodą kominkową. Zapach ładnie wypełnił pokój.



I chyba najważniejsza kwestia - czy warto za kotami gonić, polować na grupach, ściągać zza oceanu, za przesyłkę płacić resztkami pensji a potem nie dojadać? To oczywiście kwestia tego, kto co lubi. Ja nie jestem perfumeryjnym freakiem. Koty są zapewne bardzo czarujące i gdyby nie piękna etykieta to nie jest to zapach, za który dałabym więcej niż cena regularna świec dostępnych na rynku. Chętnie bym ją zdobyła dla celów kolekcjonerskich, ale na pewno będę mocno filtrować oferty z zawyżonymi cenami. Jak się nie uda, to też jakoś przeżyję!


Zapach: naciągane 7/10
Etykieta i ogólny "splendor": 10/10
Ocena końcowa: 8/10

0 komentarze

Prześlij komentarz