piątek, 10 lutego 2017

Village Candle - Honey Patchouli


Ziołowa paczuli miesza się ze świeżym miodem i odrobiną owoców cytrusowych, aby zanurzyć się w wewnętrznym spokoju. Zapal świecę, by przekroczyć wewnętrzny spokój.


Jakoś niespecjalnie miałam w planach zakup świec marki Village Candle. Miałam kilka rozczarowań woskami i dużo innych rzeczy na wish liście. Otrzymałam  gratisie przy zakupach w Markowych Świecach kosteczkę wosku, więc okazja nawinęła się sama. Roztopiłam, pokochałam, wróciłam po świecę w dużym rozmiarze. :)

Kiedyś jak jeszcze nie paliłam wosków ani świec, byłam nałogową palaczką olejków zapachowych. Prawie zapomniałam, jak uwielbiałam ten o zapachu miodu. Miód w świecy Honey Patchouli jest takim miodem, który kocham - nie jest mdły i przesłodzony, ale mocno aromatyczny, pachnący silnie pyłkami kwiatów, prawie że wytrawny. Nie jestem pewna czy w świecy mocno czuć paczulę, ale jeśli spełnia ona tu jakąś rolę to myślę że nadaje świecy bardziej "żywicznego" charakteru. Cała kompozycja jest wspaniała - ani jedzeniowa, ani kwiatowa - 100% aromatycznego miodu.

W kwestii mocy niestety daję kciuka w dół :(.  Tak piękny zapach powinien wypełnić każdy zakamarek mojego domu! Po wielogodzinnym paleniu w dużym, otwartym salonie nie czuję jej prawie wcale. W odrobinę mniejszym pokoju tworzy jedynie delikatne tło.

Mimo wszystko Village Candle zyskało tym zapachem trochę mojej sympatii. Jestem im w stanie wybaczyć kilka woskowych niewypałów  :)


Podsumowując:

Zapach: 10/10
Moc: 3/10 

2 komentarze

  1. W wosku Honey Patchouli również mocą nie powala. Niknie niemal całkowicie po jakichś 3 godzinach palenia. Za to Glacial Spring z tej samej kolekcji to daje aromatem aż nadto, jest fajny ale w dużej świecy to chyba tylko na czas upałów bym się odważyła :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj w każdym razie w wosku jednak moc była bardziej zadowalająca....
      Glacial Spring miałam wosk i mam niezbyt dobre wspomnienia bo czułam ogórkową nutę której niecierpię... Chociaż posiadacze dużej świecy nic nigdy o ogórkach nie wspominają, jedynie o świeżości i praniu czego zupełnie tam nie czułam. Albo mój nos nawala, albo jest jakaś różnica :)

      Usuń