piątek, 24 marca 2017

Pierwsze wrażenie - Country Candle




Marka Country Candle należy do Kringle Candle Company i została wprowadzona na polski rynek pod koniec roku 2016. Pierwsze produkty rozeszły się w szybkim tempie, co świadczy o dobrym przyjęciu przez polskich miłośników świec zapachowych. W ofercie znalazło się kilka zapachów z regularnej oferty Kringle (np. mój niezastąpiony Cozy Cabin). Świece Country Candle podobają mi się dużo bardziej niż Kringlowe - słoje a la Yankee z dwoma knotami to perfekcyjne połączenie dwóch cech, które uwielbiam w świecach! Do tego szeroki wybór zapachów, łądne etykiety i (miejmy nadzieję!) dobra moc. Czego chcieć więcej? :)

Dziś przychodzę do Was z małą recenzją trzech bardzo obiecujących zapachów - Vanilla Orchid, Peach Bellini oraz Harvest Moon.





Mam takie wrażenie, że Vanilla Orchid stał się (jak to powiedzieć po polsku??) signature product. To chyba najbardziej rozpoznawalny zapach Country Candle, przynajmniej dla mnie.  Najszybciej zniknął ze sklepów i najczęściej pojawiał się w recenzjach użytkowników. Nic dziwnego - to przepiękny zapach! Otulający zapach świeżej laski wanilii z kwiatem orchidei tworzy kompozycję delikatnie kremową i otulającą. W recenzjach pojawiały się porównania do Vanilla Satin ze spostrzeżeniem, że orchid jest bardziej kremowy i mniej wytrawny. To doskonała, perfumeryjna kompozycja która pięknie by się sprawdziła w jakimś dobrym salonie kosmetycznym. :)




Peach Bellini to jeden z garstki (można by policzyć na palcach jednej ręki) zapachów, na które mój małżonek zareagował całkiem entuzjastycznie. To także zapach, który zrobił największą furorę na premierze podczas poznańskich targów dekoracyjnych HOME DECOR. Nie gustuję generalnie w czysto owocowych kompozycjach, ale ta chyba zawita w moim domu w dużym słoju. Rozkosznie kremowe, słodkawe, musujące połączenie zapachu soczystej brzoskwini i szampana. Pycha!





Bogate nuty śliwki i słodyczy w blasku księżyca. Harvest Moon to bez zwątpienia intrygujący i oryginalny zapach. Rzadko spotykam takie kompozycje - bazujące na ostrych i pieprznych nutach cynamonu, które nie są kompozycjami jedzeniowymi. To dokładnie taka kompozycja - nie do końca jedzeniowa, choć aromatyczna. Czuć śliwkę  idelikatne cytusy, coś ciepłego w tle. Kolor sugerował mi męskie nuty, ale to nie jest raczej zapach męski. Wielowarstwowość to niepodważalny atut tego zapachu. No i moc - potwornie mocny, co u mnie zawsze jest in plus. Niestety nie zagości u mnie w dużej świecy - mąż błagał o zgaszenie sampla po pięciu minutach palenia. Nie do końca zgadzam się z epitetami pod adresem tego zapachu, więc powiem tylko że jemu nie przypadł do gustu :).

Osobiście na pewno wyposażę się w duży słój świecy Country Candle, ale jest mi jeszcze trudno podjąć decyzję, która to powinna być :D. Na razie najbardziej podoba mi się Vanilla Orchid, chociaż rozważam zakup Peach Bellini na lato. Harvest Moon to równie przepiękna kompozycja, ale mąż by mnie z tą świecą pewnie wyprowadził do piwnicy :). Trzymam kciuki aby moc była równie obiecująca, jak w daylightach. :)


2 komentarze

  1. Tego braku wosków to jak narazie nie potrafię im wybaczyć. Nie no, wiem że można pociąć daylight i fruu do kominka ale jakoś tak dziwnie :D. A co do Peach Bellini to po raz kolejny potwierdza się że Mike Kittredge Jr zatrudnia najlepszy perfumiarzy od zapachów owocowych (że tylko wspomnę Mango i Pink Grapefruit z KC).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle nie palę daylightów jako woski ale tutaj faktycznie wolałam mieć pewność że coś poczuję.. Harvest moon 1/3 paliłam aż 10 godzin i wyrzucając go miałam wrażenie że dałoby się jeszcze z 3.... Tak więc nie jest źle!:) Ale faktycznie także wolę mieć wosk.
      No to czekamy na pozostałe słoje :D

      Usuń