niedziela, 30 lipca 2017

TOP10 Goose Creek Candle (dużo drzewnych!) :)



Może nie widać tego po wpisach, ale Goose Creeki lubię prawie tak samo bardzo, jak Yankee Candle. Ba, woski Goose Creek nie mają sobie równych i są obecnie moimi ulubionymi. Świece palą się łatwiej (dwa knoty) i mają mocniejsze zapachy niż Yankowe - te drugie radzą sobie u mnie co najwyżej z sypialnią, ale też nie zawsze. Zalety Goose Creeków to temat na zupełnie osobny, dedykowany post.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Jagodowe słodkości - porównanie Blueberry Scone i Blueberry Muffin Yankee Candle

Dokładnie rok temu wzięło mnie nagle na zapachy "jedzeniowe". W tym roku to samo. Czyżby końcówka lipca i sierpień to były takie miesiące, kiedy kwiatowe i świeże kompozycje się już przejadły, a na jesienne zapachy jeszcze trochę głupio się przerzucić, bo połowa lata?:D


Chyba właśnie dlatego lubię słodkie zapachy na taki etap przejściowy. Moimi ulubionymi są łączenia polskich owoców z ciastami - np. wszelkie zapachy gruszkowych, jagodowych, wiśniowych, jabłkowych tart czy muffinków. Dzisiaj przygotowałam dla Was porównanie bardzo podobnych świec jagodowych Yankee Candle - Blueberry Scone i Blueberry Muffin.


Co je łączy? 

Obie te świece nie są dostępne obecnie w regularnej sprzedaży (ale jak wiemy - dla świeco maniaka to żaden problem) :D. Blueberry Scone jest obecnie nie tak trudnym do upolowania zapachem, za muffinem trzeba trochę "się nachodzić". Oba mają piękny kolor wosku - głęboki, szafirowy, odrobinę ciemniejszy w przypadku muffnki. Oba zapachy cechuje także bardzo dobra moc zapachu! To dobrze, ostatnio Yankee bywają pod tym względem rozczarowujące ;). Oba są bardzo, ale to bardzo jagodowe - zwykle mam problem z wyłapaniem zapachu "ciasta", w obu zapachach takowego aż tak nie wyczuwam, na pewno nie w sposób bezpośredni. Mogłaby być to jagodowa drożdżówka, jagodowa tarta, ciastko czy muffinka - mojemu nosowi jest wszystko jedno, słodkie to słodkie, rozumiecie. :) 

Co je różni?

Poziom słodyczy... Prostymi słowami - Blueberry Scone jest słodszy. To piękne, wyważone połączenie jagód i śmietankowej słodyczy. Pachnie trochę jak mleczno jagodowe cukierki. Muffin jest mniej słodki, albo raczej -słodycz jest typową słodyczą jagodową. Za to jagody są w nim bardziej wyraziste i...


Autentyczność... Blueberry Muffin wydaje mi się bardziej "autentyczny" pod względem nuty jagodowej. Czuć świeże, leśne jagody. Blueberry Scone ma doskonale wyczuwalne jagody, ale w moim odbiorze są odrobinę mniej autentyczne - czuję w nim aromaty podobne do tych, które są w jagodowych energy drinkach. Nie należy się tego jednak obawiać! Jest to nadal piękny, słodziutki zapach. Z wielu źródeł które przewertowałam (kanały YT, fora dyskusyjne, grupy dyskusyjne) wygląda na to, że Blueberry Scone jest powszechnie uwielbianym zapachem, a do tego jest bardziej popularny niż Blueberry Muffin.




I na koniec - gdybym mogła wybrać tylko jeden... Byłoby bardzo ciężko :). Blueberry Scone to fantastyczny zapach, jak mamy ochotę na coś naprawdę słodkiego. Na dni kiedy będę miała chęć na jagody, ale nie będę chciała nadmiernej słodyczy - wybiorę Blueberry Muffin. Gdybym już miała zdecydować, to jednak poszłabym bardziej za Muffinką, chociaż Blueberry Scone jest tylko jeden mały krok z tyłu. 

Jeśli macie jakiś jagodowych ulubieńców, to koniecznie dajcie znać w komentarzach! :) 


piątek, 14 lipca 2017

Letni ideał - Sun & Sand

Kto dłużej śledzi moje recenzje pewnie zauważył, że nie pojawiają się u mnie zbyt często typowe "letnie" zapachy. Wiecie co mam na myśli? Kokosy, ananasy, tropikalne combosy. W ogóle to niespecjalnie przepadam za latem i całą wakacyjną oprawą związaną z turystyką w ciepłe kraje, plażingiem, palmami i tak dalej. Jest jednak jedna świeca, którą trzymałam wiele miesięcy specjalnie na te ciepłe, lipcowe dni które właśnie nadeszły - ta świeca to Sun & Sand.


niedziela, 9 lipca 2017

Yankee na jesień 2017 - Warm Cashmere & Autumn Glow

Już pod koniec lipca w sklepach powinna się pojawić nowa, jesienna seria Yankee Candle, w której skład wchodzą zupełnie nowe zapachy: Warm Cashmere, Autumn Glow, Vibrant Saffron oraz Mulberry & Fig Delight. Przy okazji zamówienia na swoje ostatecznie świece z UK (z tego wpisu), dorzuciłam dwa pierwsze - tu widziałam największe prawdopodobieństwo zakupu dużej świecy. Dlatego właśnie mogę Wam coś więcej powiedzieć o nich jeszcze przed premierą. 


Warm Cashmere

Kaszmirowych zapachów jest całkiem sporo u różnych producentów, ale zupełnie szczerze Wam powiem, że jak na razie nie próbowałam ładniejszego koszmiru niż ten właśnie, Yankowy. Przede wszystkim zapach jest pięknym otulaczem. Ma w sobie ogromną dozę kremowości, przypomina mi jakiś krem dziecięcy. Jeśli miałabym porównać go do czegoś obecnie istniejącego w ofercie, to kojarzy mi się trochę Angel's Wings, bez specyficznej dla niego dużej dozy słodyczy. Zastanawiałam się czy Warm Cashmere będzie podobny do wycofanego Cozy Sweater, jednak są to zupełnie inne zapachy (cozy sweater jest bardziej perfumeryjny i ciężki). Warm Cashmere to piękny zapach, zwłaszcza do sypialni, do palenia od rana do wieczora.
Nie mam żadnej wątpliwości, że ten zapach skradnie serca, jedyne czego się obawiam to jego moc w dużym formacie - w wosku nie zabił, a ze świecami ostatnio tym bardziej różnie bywa... 

Autumn Glow

Ogromne nadzieje wiązałam z tym zapachem. Wszystkie zapachy z glow w nazwie ostatecznie lądują w moich rękach. Liczyłam na perfumeryjny, ciepły zapach. Pierwsze wrażenie - tak! Ładny, perfumeryjny. Skoro perfumeryjny, to automatycznie mam bardzo utrudnioną sprawę, bo nie jestem w stanie go Wam opisać. Jednak coś mi przypominał, a ciemnofioletowy wosk tym mocniej to sugerował. Czy my się już znamy..?


Autumn Glow na pierwszy, suchy niuch przypomina mi jeden z najbardziej porządanych i niedostępnych zapachów Yankee Candle - Whiskers On Kittens, czyli słynne koty. Nie są to bynajmniej bliźniaki - to rodzeństwo, można powiedzieć, że Whiskers On Kittens to dużo starsza siostra. Moim nosem - ładniejsza siostra, dużo ładniejsza. Pomimo wyraźnych cech spólnych, zapachy się od siebie różnią. Whiskers On Kittens jest bardziej kremowy, piżmowy, pudrowy, elegancki. Autumn Glow według mnie nie ma w sobie tej ekskluzywnej iskry. Wydaje się być mniej przemyślany, trochę jakby tańszy, mniej aksamitny, bardziej "drapiący" i ostry. Ale kurcze, może nie jest tak zajefajny, ale nadal na sucho jest ok! Więc palimy.

Odpalam w kominku. W największym pokoju w domu. Testowałam wersję w wosku i muszę przyznać, że to jeden z najmocniejszych wosków Yankee z jakim ostatnio miałam styczność. Po piętnastu minutach mam ochotę zgasić. Wychodzą z niego małe demony, specyficzne nuty, które drażnią mój nos. Nie tylko nos - za chwilę drażnią też moje gardło. Dusi, męczy, dziad opanował już cały dom. Ostatnio taki efekt miałam przy paleniu Linden Tree. Powinno być miło, a jest intensywnie, ostro i drapiąco. Jak się domyślacie, plan na zakup świecy legł w gruzach.
Niewykluczone, że świeca nie będzie tak drażniąca jak wosk. Możliwe że jeszcze zrobię podejście do sampla. Możliwe też, że Was nie podrapie - są zwolennicy np. Linden Tree, kiedy ja nie jestem w stanie z nim wytrzymać pięciu minut w pokoju. Są różne typy, wrażliwości, gusta i guściki.. :)

Źródło: http://www.waxaddicts.co.uk/

Więc jak widać - jest jeden zachwyt i jedno rozczarowanie. Nadal na testy czekają na mnie dwa zapachy - Vibrant Saffron oraz Mulberry & Fig Delight. Będę musiała poczekać  na premierę, liczę że chociaż jeden z nich skradnie moje serce. :)

Miłego dnia!
piątek, 7 lipca 2017

Jesienne nowości z UK - Warm Autumn Evening & Bourbon Wood Barrels

Jak to jest, że wszystkie najpiękniejsze zapachy są albo wycofane, albo daleko stąd? Nie do końca znam się na polityce sprzedaży Yankee Candle, ale zdecydowanie możemy pozazdrościć Brytyjczykom asortymentu ich świec, do jakich mają dostęp. Na szczęście Wielka Brytania to nie Ameryka, więc świece można łatwo i szybko kupić i dostarczyć do Polski w kilka dni. Jest oczywiście pewne ryzyko, zwłaszcza w kwestii zakupu zapachu tylko i wyłącznie w oparciu o nazwę, etykietę i opis. 



Te dwie nowe świece, które Yankee Candle stworzyli na poczet nadchodzącej jesieni, po prostu nie mogły się nie udać. No nie mogły no, nie dla mnie! Ja, wielbicielka wszelkich "eveningowych", ciepłych, jesiennych i drzewnych zapachów po prostu zwariowałam na ich punkcie. Warm Autumn Evening i Bourbon Wood Barrels - tak bardzo czekałam! Kupiłam (rzecz jasna), jak tylko pojawiły się na brytyjskiej stronie Yankee Candle. 

Dziś wrażenia na sucho, ale obiecuję dać Wam odpowiednio wyczerpujący update w paleniu. No więc, zobaczmy co tutaj mamy..



Warm Autumn Evening (ang. Ciepły Jesienny Wieczór): Relaksujące przejście między słodyczą klonową i pudrowym piżmem, zmiksowanym z aromotami lasu - zupełnie jak zachód słońca.


Górne nuty: cukier klonowy, kwiat pomarańczy
Serce: kremowa wanilia
Tło: Piżmo, drewno cedrowe, drewno sandałowe

Kolor wosku bardzo jesienny - czerwonobrązowy, głęboki. Etykieta zapiera wdech, trudno mi z pamięci znaleźć piękniejszą etykietę w mojej kolekcji słojów. Ciepłe światło zachodzącego słońca, drzewa, przyleśna polana.

Po nutach zapachowych spodziewałam się otulacza. Słodkawego, lekko drzewnego. Rozpakowuję karton, banan na twarzy od ucha do ucha. Podnoszę pokrywkę, wącham. Czar pryska. Koledzy z pracy, widzą że przyszedł "nowy towar", zbierają się przy moim biurku i wąchają:
"Eee, jak stara ciotka".
"Bleh".
Wszyscy "nieświecowi" jednogłośnie ocenili - nie podoba się.

Czyżby nadzieję na cudny, świeży, drzewny zapach pogrzebano gdzieś na owej polanie, w cieniu dwóch samotnych drzew?

Zanim zapach przybył do mnie, czytałam jego pierwsze recenzje w sieci. Jedna z osób nazwała go "przyprawowym paskudztwem", w co nie do końca chciałam uwierzyć, bo przypraw w nutach zapachowych nie widać wcale. A jednak - moje pierwsze wrażenie trochę się pokrywa. Zapach wydaje mi się lekko pikantny i drzewny. Jest jesienny - tego nie można mu odmówić. Osobiście kojarzy mi się z kuchnią w drewnianej, leśnej chatce, gdzie na oknie wiszą warkocze czosnku i ususzone papryczki chilli. Ktoś napisał, że ten zapach jest odrobinę "w stylu" Mountain Lodge Yankee Candle i myślę, że był to komplement... Chociaż coś w tym faktycznie jest, ale też nie do końca. Czy podoba mi się? Jeszcze nie jestem pewna. Od czasu do czasu może być ok, chociaż niewykluczone, że z czasem się zakocham lub znienawidzę zupełnie.

Zapach ten nauczył mnie, że to co widać w nutach zapachowych, a to jak odczuwamy zapach w rzeczywistości może się zupełnie rozbiegać. Nie zniechęcajcie się! Myślę, że Warm Autumn Evening da się lubić i podobać, ale na pewno nie jest dla każdego.


Bourbon Wood Barrels (ang. Drewniane Baryłki Bourbonu): Perfekcyjnie zbalansowany bourbon whiskey z cieniem aromatu starego dębu i delikatnym, orzechowym finishem... Idealny rozgrzewacz na chłodny, jesienny wieczór.

Górne nuty: beczkowane whiskey
Serce: stara, dębowa beczka, goździki
Tło: Ekstrakt z wanilii

Mój mąż jest ogromnym koneserem whiskey więc liczę że ta propozycja nawet u niego wywołała szczyptę zainteresowania. Kolor wosku szarozielony, wizualnie jak i koncepcyjnie przypomina Autumn Lodge (zapachowo są inne). Na sucho dla mnie obłędny. Intrygujący, lekko perfumeryjny. Jak dobry bourbon, drzewny, wytrawny, z lekko ostrym, pieprznym ogonem. Grają tutaj drzewne akordy i prawie że czuję wilgotne drewno, niczym dopiero co opróżniona beczka. Czuć odrobinę cherry. Mimo że nie jest ani trochę koloński, to można powiedzieć że jest męski - choć bardzo nie lubię tego sformowania. Jeśli jesteście ciekawi, do czego jest podobny, to według mnie jest podobny zupełnie do niczego. Ale trafia w różne gusta, zebrał trochę pochwał w ciągu dnia. :) Jest jedyny w swoim rodzaju. Na sucho moc jest obiecująca, myślę że w paleniu nie powinien rozczarować.

Bourbon Wood Barrels jest w kategorii Food & Spice, czego zrozumieć nie potrafię. Oba zapachy zamieniłabym z sobą kategoriami, beczki oceniam jako kategorię fresh i mam wrażenie, że wrzucenie go do jedzeniówki może być dosyć mylące. Jest to dla mnie zapach drzewo - perfumeryjny, z wykończeniem z pikantnych goździków i wytrawnej wanilii. Z tej dwójki to zdecydowany faworyt. Jeszcze się w nim na dobre nie rozpaliłam, a już uwielbiam ten zapach!

Gdzie kupić?

Źródło: Yankee Candle

Zapachy jak na razie można zdobyć przede wszystkim przez brytyjską stronę YC, która wysyła towar także do Polski. Warm Autumn Evening - tutaj, Bourbon Wood Barrels - tutaj

Mam jeszcze dla Was małą relację na temat Autumn Glow i Warm Cashmere, ale żeby nie przedłużać tej recenzji, zdam posta z palenia w niedzielę.


Tak, pomimo wszelkich uroków lata, bardzo tęsknię za jesienią. Z paleniem jesiennych zapachów staram się ograniczać, bo na palenie czeka u mnie jeszcze wiele typowo wakacyjnych cudów. Za kilka dni pojawi się także wpis o propozycjach idealnych na letnie wieczory. Jak to mówią - stay tunned!

Jeśli macie jakiekolwiek dodatkowe pytania na temat tych albo innych zapachów - zapraszam do komentowania! :)