piątek, 18 sierpnia 2017

PRZEDPREMIEROWO! Goose Creek jesień 2017 - testy nowych zapachów!


To jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie kolekcji tego roku! "Jesienne gęsi" miałam możliwość przetestować miesiąc przed ich wejściem do sprzedaży w Polsce dzięki niesamowitej uprzejmości Goose Creek Candle Polska i sklepowi internetowemu Pachnąca Wanna. To dla mnie niesamowity zaszczyt móc poznać zapachy przed oficjalną premierą - dziękuję za tą możliwość. Wiem że wielu z Was także czeka na tą kolekcję, więc dołożyłam wszelkich starań by jak najrealniej przekazać Wam swoje odczucia. Opisy stworzyłam na podstawie testów wosków - wszystkie zapachy będą dostępne zarówno w formie wosków, jak i świec już we wrześniu. 

Zapraszam do recencji :)




Staying Home - Zrelaksuj się w domowym zaciszu w czasie zimnego, jesiennego deszczu i ciesz się tym ciepłym, relaksującym aromatem. Idealny na przyjęcie rodziny i przyjaciół.



Głowa: słodki, ciepły bursztyn, świeża bergamotka
Serce: mandarynka, lekka, ciepła wanilia
Baza: paczula, drzewo sandałowe, kaszmir

Moje wrażenia: Jeśli zapach ten ma mnie zatrzymać w domu, to się udało. :) Zdecydowanie najciekawszy zapach całej kolekcji. Pełen nieoczywistości i kontrastów. Z jednej strony otulający, ciepły i miękki perfumowiec z wyczuwalną, kremową nutą kaszmirui wanilii. Z drugiej strony charakterny lekko męski, drzewny i wytrawny. To tak jakby spotkał się ze sobą typowo damski otulacz typu Warm Cashmere / Shea Butter Yankee Candle z drzewnym, lekko męskim aromatem w stylu Archives Kringle Candle. Wytrwaność i ciepło pięknie spaja bursztyn, który tak naprawdę balansuje na tej granicy. Jest po prostu piękny! I diabelsko mocny. No i ten rozczulający kot na etykiecie! Wiadomo, że będzie duża świeca :).
French Toast - Jest pora śniadania… Nic nie pobije ciepłego talerza pełnego francuskich tostów z syropem klonowym.


Głowa: roztopione masło, syrop klonowy
Serce: lekki aromat cynamonu i laski wanilii
Baza: wolno prażone orzechy pekan

Moje wrażenia: Zapach bardzo "amerykański" - ciastko francuskie z syropem klonowym to raczej mało popularny przysmak w Polsce, nie mówiąc już o braku skojarzeń (przynajmniej moich) z sezonem jesiennym. Ale Goose Creek to marka amerykańska, więc niechaj będzie! Syrop klonowy i masło to pierwsze nuty, jakie wyczujecie nawet na sucho. W paleniu syrop ustępuje miejsca aromatowi piekarniczej wanilii, której towarzyszy silny, maślany akord z dużą ilością słodyczy. Zapach zdecydowanie w klimacie maślanych ciasteczek. We francuskim toście zajdziecie szereg zapachów, które są równie słodkie i dla mnie odrobinę mdłe. Nuty klonowe i odrobina orzechowości w paleniu chowa się zdecydowanie pod intensywnym aromatem masła i wanilii. Zaletą tego zapachu jest doskonałe odwzorowanie rzeczywistości - nie jest sztuczny, ani przytłaczający, ani zbyt mdły. Dobra propozycja na weekendową porę śniadaniową do kawy. Świeca nie dla mnie, ale dla wielbicieli jedzeniówki w zapachach może to być fajna opcja.
White Chocolate Buttercream - Dzień na krzątanie się po kuchni. Odkopywanie przepisów mamy to jak cudowny powrót do wspomnień.


Głowa: puszysty maślany krem, czekolada
Serce: ciepły aromat laski wanilii
Baza: lśniący cukier, lekki karmel

Moje wrażenia: Typowy słodziak - trudno tutaj o bardzo dogłębne opisy. To także kolejny zapach obok francuskiego tosta, gdzie postawiono na intensywny aromat masła i wanilii. Wyraźnie wyczuwam wszelkie "jasne" aromaty - wanilia, masło, krem, cukier. Przypomina wycofany zapach Buttercream Yankee Candle, ale posiada dodatkowo czekoladową nutkę. Osobiście natomiast wolę zapachy z wyraźniejszymi akordami, przełamane na przykład kwaskowatością owoców (Cherry Cobbler, Confetti Cake) lub jakimś mocniejszym akcentem łamiącym tą przeogromną dawkę słodyczy (Campfire Marshmallow i jego niesamowita nuta dymna).
Brown Butter PistachioSezon na ciepłe, dekadenckie przysmaki właśnie nadszedł. Zanurz się w ciepłych, maślanych ciasteczkach pistacjowych domowej roboty.


Głowa: masło z karmelizawanym cukrem, pistacje
Serce: lekkie, wiśniowe migdały, pianki 'marshmallow'
Baza: kremowy kokos, ciepły aromat wanilii

Moje wrażenia:  Rzadko zdarza się że wyczuwam wszystkie nuty zapachowe zadeklarowane przez producenta. Ten zapach jest bardzo dosłowny -  czuć dokładnie to, co widzicie w powyższej rozpisce. Bardzo przypomina mi znane mi już ciastkowe zapachy Hazelnut Cake i Rum Cake Goose Creek, tyle że tutaj mamy delikatne, orzechowe tło. Pistacje, migdały i kokos grają w zapachu drugie skrzypce, na przedzie wyczuwam masło, cukier i wanilię. Przyjemniaczek!
Moment In Time - Czas stanął w miejscu. Ciepły blask romantycznego wieczoru w parku trwa...


Głowa: bursztyn, czarny pieprz
Serce: mandarynka, ciemne jagody
Baza: lekka paczula, drzewo sandałowe


Moje wrażenia: Niezwykle tajemniczy zapach na sucho, trudno powiedzieć czy czuć drzewo, czy owoce, czy może jakieś drzewne nuty. Trudny do opisania... Jest to kompozycja raczej owocowa niż drzewna, przy nachyleniu się do kominka wyczuwam odrobinę kwaskowatości. Tło całego zapachu wydaje mi się w pewnym sensie lekko kadzidlane. Moment in Time według mnie to zapach ostry, odrobinę pieprzny i  być może trochę ciężki, przynajmniej w wosku. Nie do końca budzi skojarzenie z etykietą. Ciekawa kompozycja, choć ja bym sobie życzyła jeszcze więcej drzewa i bursztynu w tym zapachu i może drobinę łagodniejsze wykończenie. Liczyłam na niego ale chyba to jednak nie jest zapach dla mnie.
Homemade Brownies - Smakołyk któremu nie można się oprzeć! Przepyszna porcja brownie domowej roboty, oblanego roztopioną czekoladą - prosto z piekarnika.


Głowa: płynna, mleczna czekolada
Serce: masa brownie
Baza: mleczna wanilia, posypka czekoladowa

Moje wrażenia: Jak na razie wszelkie próby starcia z zapachami czekoladowymi kończyły się niepowodzeniem. Nie pokochałam się ani z Brownie Delight z Village Candle, ani z gorącą czekoladą Kringla. Czekolada Goose Creeka jest pierwszą, w której po prostu się zakochałam! Czekolada jest nienachalna, autentyczna, niesamowicie smakowita i mleczna. Przypomina mi aromat rozpuszczanej czekolady w łaźni wodnej, z dodatkiem słodkiej śmietanki. Duża ilość mleka daje temu zapachowi delikatności. Jest autentyczny, jakbyśmy właśnie weszli do pracowni czekolady. Coś cudownego! Nie jestem jedzeniowym freakiem, ale Homemade Brownies jest zdecydowanym kandydatem na świecę!
 

Powyższe sześć zapachów to tylko część sporej, jesiennej kolekcji Goose Creek. Oprócz nich czekają na nas bardzo obiecujące zapachy: Autumn, Autumn in Amsterdam, Cool Harvest Morning, White Icing Cinnamon Roll oraz Salted Caramel Cupcake. Uwielbiam zapachy "natury" więc szczególnie mocno wyczekuję pierwszych trzech - Autumn in Amsterdam i Autumn biorę w ciemno! Tych jednak nie miałam możliwości przetestować, więc niecierpliwie wyczekuję premiery :).




Na który zapach czekasz najbardziej? Daj znać w komentarzu! :)
PS. Będę miała dla Was także recenzję zapachów zimowych. Stay tunned! :) 

Źródło opisów i zdjęć: www.goosecreekcandle.com (opisy zapachów i nut zapachowych zostały przetłumaczone przeze mnie).


Śledź mnie na Facebooku:

6 komentarze

  1. Czekolada zapowiada się smakowicie :) To dobrze, że czuć w nim śmietankę , o której wspomniałaś. Ten z Kringle pachniał mi tanią czekoladą ;) Post bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Fakt, tutaj mamy prawdziwą mleczną czekoladę a nie wyrób czekoladopodobny:D

      Usuń
  2. Staying home mnie zintrygował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest cudny, absolutnie nr 1 z tych co testowałam :)

      Usuń
  3. czekolada na pewno by mi się podobała :) ale to Staying Home ciekawi mnie najbardziej i ta urocza naklejka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Staying Home i Moment in Time, jedzeniówki nie za bardzo lubię.
    A taka mała uwaga - French Toast to nie syrop klonowy z ciastkiem francuskim, tylko (przeważnie) ze zwykłą chałką lub brioszką :)

    OdpowiedzUsuń