poniedziałek, 25 września 2017

Czym pachnie drwal? Kringle - Lumberjack



Drzewo cedrowe, paczula i ciepłe piżmo ..... to śmiałe i wytworne połączenie, które przyniesie ciepło i relaks. Zapragniesz otulić się tym przyjemnym, słodkim zapachem.

piątek, 22 września 2017

Odrobina zimy... :) Yankee Candle - The Perfect Christmas


Dopiero co wróciłam z jednego z najpiękniejszych miejsc jakie miałam okazję odwiedzić - malowniczej, zielonej Szkocji. Polecam wyprawę w te rejony wszystkim kochającym zimne, piękne krainy pełne wrzosowisk, wyśmienitej whisky, klimatycznych pubów i przepięknych wiejskich rezydencji zbudowanych ze srebrzystego kamienia.  W Szkocji miałam możliwość dosłownie wpaść do sklepu Yankee Candle (no jakby inaczej! :)). W Wielkiej Brytanii kolekcje Yankee Candle przychodzą wcześniej niż do nas, więc moje zdobycze mam okazję recenzować przedpremierowo w Polsce. Niestety tylko woski ze względu na limitu bagażowe, ale na pewno będą z tego duże świece. :)


Na zdjęciu szkocki salon Yankee Candle - tutaj już we wrześniu zimowe zapachy zagościły na dobre!


Zapraszam Was do moich pierwszych wrażeń na temat zapachów z kolekcji The Perfect Christmas - kolekcji zimowej na rok 2017. W skład kolekcji wchodzą cztery zapachy: Cracking Wood Fire, The Perfect Tree, Christmas Magic oraz Spiced White Cocoa - ostatniego nie wzięłam i teraz trochę żałuję.. Więc możliwe że będę recenzować go później.







Cracking Wood Fire

Build winter memories around an enchanting cedarwood fire, kindled ith hints of birch and eucalyptus.

Mam przeczucie, że ten zapach będzie hitem całej kolekcji. Spodziewałam się zapachu bardzo dymnego, drzewnego, rystykalnego i ciężkiego. Cracking Wood Fire zaskoczył mnie kompozycją ciepłą i odrobinę perfumeryjną. Jest drzewny, a jednocześnie ama w sobie ogromną dawkę kremowości, pudrowości i ciepła. Nie mam rozpiski nut zapachowych, ale wyczuwam w nim delikatne nuty drewna, piżma i odrobinę słodyczy wanilii. Czuję tu wyraźnie także sandałowiec (spora część zapachu pokrywa mi się z Golden Sandalwood z nowej, ekskluzywnej złotej kolekcji) oraz małą szczyptę cynamonu. Łączy w sobie ciepło ogniska, a jednocześnie delikatnie eukaliptusowa głębia nadaje mu efektu oszronienia. Zapach jest absolutnie fenomenalny - łączy moje dwie miłości - drewno oraz aromaty ciepłe i otulające. :)


The Perfect Tree

This is your perfect tree, balsam and fir scented with festive snowy branches.



Przyznam się Wam otwarcie - zawsze uważałam że Yankee Candle nie potrafi robić zapachów choinkowych. Sorry guys! Po prostu każda próba, każda szansa - za każdym razem kończyłam obiecując że już nigdy więcej Yankowej choinki toaletowej. Jeśli przez ostatnie lata szukali The Perfect Tree, to powiem Wam moi mili - znaleźli. Ciężko uwierzyć! Zwracam honory - The Perfect Tree jest przepiękny! Prawdziwa, świąteczna choinka! Taka przystrojona, są na niej bombki własnej roboty z suszonych cytrusów, łańcuch światełek i wszystkie inne cudowności. Świeża, trochę żywiczna i ziemista.. Nie ma nuty WC, są po prostu święta. Najbliżej jej do limitowanej Winter Wonderland, choć to chyba nie do końca to samo. Będzie świeca w dużym słoju! 

Christmas Magic

Balsam and pine take a sophisticated turn with hints of birch and eucalyptus.



Opis zapachu sugeruje na wstępie zapach choinkowy - a niekoniecznie tak jest. Myślę że Christmas Magic może budzić mieszane uczucia. W moim wypadku pierwszy niuch nie był aż tak pozytywny - wyczułam w tym zapachu mix owocowo-iglakowy i wydał mi się odrobinę dziwny. Zyskał sporo po odpaleniu. W Christmas Magic zdecydowanie dominującą nutą są mandarynki w bardzo autentycznej, słodko-kwaśnej wersji. Tło zapachu stanowią aromaty drzewka świątecznego. Nie wyczuwam w nich aromatów przypraw, ale on ich zdecydowanie nie potrzebuje. Bez wątpliwości to bardzo klimatyczny zapach, owocowy, przyjemny i nieprzekombinowany. :) 



Cała kolekcja już wkrótce będzie dostępna w Polsce! Jak widzicie, wszystkie zapachy zrobiły na mnie doskonałe wrażenie.. Pozostaje teraz tylko trzymać kciuki za moc! 
niedziela, 10 września 2017

Country Candle - Golden Autumn

Jak widać po moich ostatnich recenzjach, z jesiennymi umilaczami rozkręciłam się na dobre! Przez ostatni tydzień paliłam nowy, jesienny zapach marki Country Candle - Golden Autumn. Byłam ogromnie ciekawa złotej jesieni w tej interpretacji! Zastanawiałam się, czy będzie to powtórka i duplikat takich zapachów jak Leaves czy Touch of Autumn Kringla (swoją drogą, uwielbiam oba!). Golden Autumn okazał się być zupełnie inną jesienną interpretacją. To bez dwóch zdań kompozycja nowa, nie naśladująca żadnego z zapachów które znałam wcześniej. Jak pachnie? Dowiecie się z tej recenzji. :) 


Golden Autumn 

The comforting orange and peachy landscape against a fall sky reminds us to enjoy the season...

Przy wyborze zapachu często mimo wszystko główną rolę odgrywa etykieta - nie da się zaprzeczyć, ta jest po prostu przepiękna! Las, złote liście, piękny krajobraz który zdaje się być ciepły i chłodny zarazem. Żółty wosk pięknie współgra z koncepcją. Przejdźmy więc do zapachu, który po opisie jest dosyć tajemniczy, nie wiem czy spodziewać się owoców, czy zapachu drzewnego - a może połączenia obu?

Pierwsze wrażenia ciekawe - zapach jest zaskakujący! Nie ma tu wyraźnych aromatów mokrych liści, ani jabłek spruszonych cynamonem. Opis zapachu okazał się być dosyć dosłowny. Pierwszą nutą która dochodzi do mojego nosa - zarówno na sucho, jak i w paleniu - to brzoskwinie. Soczyste i świeże owoce brzoskwiń łączą się z innymi nutami słodkich owoców - mój nos wyczuwa tu także suszone owoce jak morele i rodzynki. Razem z wyraźnymi nutami owocowymi mamy tu drzewne tło. Całość przepleciona została jakimiś nutami roślinnymi. Wyczuwam tu delikatne nuty ziół i zieleni. Czy są to liście, mech, czy może delikatne kwiaty, a może bazylia - ciężko powiedzieć. Nie wyczuwam w tym zapachu żadnych przypraw - goździki, cynamon i inne typowo jesienne dodatki zostały tu raczej pominięte. Zapach ma w sobie pewną dozę świeżości, ale w moim odczuciu jest przede wszystkim owocowy z dominującą, brzoskwiniową nutą i drzewnym tłem. To dosyć nietuzinkowe połączenie, zwłaszcza w jesiennym zapachu!


Zapach jest bez zwątpienia interesujący, głęboki, złożony. Wielbiciele owoców w świecach powinni polubić to zestawienie. Czy zdobyło moje serce? Tu muszę przyznać, że mimo uwielbienia dla zapachowych eksperymentów, jestem w kwestii jesieni tradycjonalistką. Brzoskwinie nie kojarzą mi się z prawdziwą, złotą jesienią, więc można powiedzieć że ten zapach nie jest do końca tym, czego spodziewałam się patrząc na etykietę. Zdecydowanie preferuję zapachy bardziej w stylu Leaves albo Touch Of Autumn - zapachy z jabłkami, goździkami, wanilią i cynamonem w rolach głównych. To że nie trafił w środek mego serca nie znaczy oczywiście że tego zapachu nie polecam - to bardzo oryginalna kompozycja, więc jeśli typowe jesienne zestawienia wychodzą Wam już uszami - to spróbujcie! Zwłaszcza jeśli kochacie zapachy owoców!

W kwestii mocy Country Candle nigdy jeszcze mnie nie zawiedli. Golden Autumn to kolejny zabójca - na bardzo dużym metrażu roznosi się zadziwiająco szybko i intensywnie. Czuć go w każdym pomieszczeniu, na piętrze, parterze, nawet w piwnicy. Po zgaszeniu zapach utrzymuje się przez wiele godzin. Mamy tutaj dwa knoty - świeca się rozpala szybko i intensywnie. Country zdobyły moje serce także "czystym" paleniem bez dymu, knoty nie osypują się intensywnie do wosku i nie skracają się nadmiernie podczas palenia. Knota nie trzeba także przycinać. Świece CC to idealna opcja na prezent dla rodziny i przyjaciół na prezent - nie trzeba się znimi "bawić" w żadne gadżety, przycinania i sweterki. :)


Jeśli próbowaliście Golden Autumn to bardzo proszę dajcie znać w komentarzu! Jestem ciekawa jakie nuty wyłapują z niego Wasze nosy i czy taka interpretacja złotej jesieni trafia w Wasze gusta :).
środa, 6 września 2017

Kringle Comfy Sweater - otulający ideał na deszczowe dni

Wrzesień przyniósł nam wyjątkowo przygnębiającą aurę. W takie dni mam ochotę otulić się w koc z kubkiem gorącej herbaty i ulubionym serialem. Wtedy najlepiej sprawdzają mi się ciepłe, otulające zapachy. Takie które działają jak ciepły koc lub ulubiony sweter, dają uczucie przytulności, nie przytłaczają, relaksują. 

Jestem przekonana, że taka właśnie była wizja towarzysząca tworzeniu zapachu Comfy Sweater (ang. wygodny sweter) Kringle Candle. Jest delikatny, a zarazem ma moc. Ciepły i otulający. A czym pachnie? O tym w dzisiejszym wpisie. 



Zapach przede wszystkim nie jest przyprawowy, w przeciwieństwie do większości jesienno-ziomowych zapachów. Gdybym miała opisać go trzema słowami, to byłyby to:

kremowy,
pudrowy,
słodki.

Pamiętam pierwsze spotkanie z tym zapachem. Wzięłam do ręki wosk, powąchałam i pomyślałam - to faktycznie pachnie jak sweter! Dziś nie do końca wiem co daje wrażenie "swetrowości" - etykieta, czy zapach - lecz bez wątpienia zapach otula. Pierwsze co czuję , to niesamowita kremowość - do złudzenia przypomina mi krem Nivea w blaszanej puszce. Obok kremu wyczuwam ciepło piżma i delikatne, pudrowe nuty. Z tyłu grają jakieś trudne do zidentyfikowania, kwiatowe akordy. Łatwo jest wyczuć odrobinę nut sandałowca i cedru, chociaż tym razem jest to jedynie drzewna szczypta, która chowa się głęboko za grubą warstwą kremowości. Czuć w nim także słodycz wanilii, która pięknie dopełnia całą kompozycję.

Ten zapach daje uczucie komformu i relaksu. Comfy Sweater to jak ciało po gorącej kąpieli w mydle Dove, po której wykremowałam się po uszy kremem Nivea w tradycyjnym, niebieskim opakowaniu. Po kąpieli wkładam ciepły, jasny, wełniany sweter, na którym czuć jeszcze mgiełkę kwiatowych perfum. Wszystkie aromaty - mydła, kremu, wełny i perfum - mieszają się ze sobą, tworząc ciepły zapach, którym po prostu mam ochotę się otulić. 


Moc zapachu oceniam na zabójczą+. Mam spory dom, w którym lubię palić różne zapachy w sypialni i salonie jednocześnie. Comfy Sweater nie znosi konkurencji. Przebije mocą każdy zapach, który napotka na swojej drodze. To jeden z tym zapachów, które czuć już z ulicy, przechodząc obok mojego domu. Czyli mocarny jak diabli. 
Chcecie znać moją opinię? Comfy Sweater to zapach który osobiście uwielbiam. Nie przebił co prawda mojego ulubionych otulaczy - Cozy Cabin i Cashmere & Cocoa - ale zdecydowanie trafia na listę zapachów, które bym "backupowała", gdyby producent zdecydował się go wycofać (oby nie!). Polecam go zwłaszcza na długie, jesienne i zimowe wieczory. 

Znacie Comfy Sweater? A może macie na swojej liście ulubieńców jakieś inne otulające zapachy? Dajcie znać w komentarzach! :)


Śledź mnie na Facebooku:
PS: Comfy Swater jest obecnie (wrzesień 2017) zapachem miesiąca i można go kupić po promocyjnej cenie: klik!
niedziela, 3 września 2017

Yankee Candle GOLD COLLECTION - zapowiedź, recenzja





Już we wrześniu w wybranych sklepach stacjonarnych oraz na yankeehome.pl pojawi się zupełnie nowa, limitowana kolekcja. Gold Collection (ang. złota kolekcja) zainspirowana jest modą na złoto we wzornictwie, modzie i dekoratorstwie wnętrz. Mieszanki zapachów zostały stworzone przez najlepszych perfumiarzy, tworząc unikatową i ekskluzywną linię zapachową Yankee Candle. Dziś dwa z czterech dostępnych zapachów przedstawię Wam dokładniej.

Zapachy z Gold Collection występują w czterech przepięknych, perfumeryjnych kompozycjach: 

Golden Amber
Golden Rose
Golden Orange Blossom
Golden Sandalwood

Świece zostały wyprodukowane w dwóch wariantach - klasyczny średni słój (410g) oraz mały tumbler (198g). Tumbler dodatkowo pakowany jest w elegancki kartonik (niczym perfumy!). Design świec jest wyjątkowy i odmienny niż klasyczne świece Yankee Candle. Mamy tutaj eleganckie, czarne, matowione szkło i piękne kwiatowe wzory malowane różnymi odcieniami złota. Wosk świec jest biały, knot klasyczny. Powiewa luksusem? Według mnie bardzo :).

Zdecydowałam się na dwa zapachy na początek, a przy wyborze kierowałam się swoimi ulubionymi nutami zapachowymi w klasycznych świecach Yankee Candle. Padło na różę (Golden Rose) w średnim słoju oraz drzewo sandałowe (Golden Sandalwood) w małym tumblerze.



Golden Rose
Fascynujący, różany zapach wzbogacony o cypryjskie, kobiece akordy, dopełnione pełnym blasku zapachem kwiatu pomarańczy i delikatnego bursztynu.

Głowa: pąki porzeczki, goździki, mandarynka
Serce: różna, kwiat pomarańczy, geranium, śliwka
Tło: Paczula, wanilia, bursztyn, piżmo, pudrowe nuty

Golden Rose przywodzi w mojej głowie dosyć wyraźne obrazy, więc na początku postaram się go opisać właśnie nimi. Widzę piękną, osiemnastowieczną komnatę  pełną barokowych zdobień, złota i przepychu. Na stoliku stoją skąpane w porannym słońcu bukiety róż. Komnata należy bez wątpienia do bardzo młodej dziewczyny z bogatej, szlacheckiej rodziny. Jest buduarek, a na nim flakonik słodkich, różanych perfum. Tak właśnie wyobrażam sobie jego zapach! Jest odrobinę staroświecki, ale niezwykle piękny i bogaty. Perfumeryjny, a zarazem autentyczny. Czujecie to? Mam nadzieję, że poczuliście! :D

Zapach Golden Rose wywarł ogromne wrażenie na mnie i na moim otoczeniu. Jest słodki, ciepły i odrobinę egzotyczny. Róża zdecydowanie stanowi serce tej kompozycji - jest dojrzała, wyrazista i słodka. Akordy otaczające ją tworzą atmosferę tajemniczości i egzotyki. Wyraźnie wyczuwam bogate, kremowe i ciepłe tło

Zapach jest piękny i elegancji, gdybym miała takie perfumy, to nie byłyby to zdecydowanie perfumy na dzień. Pasowałyby mi bardziej do pięknej sukni, chociażby ślubnej. Zaskoczyła mnie też moc tego zapachu. Tworzy doskonale wyczuwalne tło, ale jednocześnie nie jest zbyt mocny, co mogłoby bez zwątpienia nadać mu migrenogenności i ciężkości. 


Golden Sandalwood 
Bogate, drzewne nuty w połączeniu z ziemistymi tonami dostarczają zapachowych doznań. Dopełniają je jedwabiste, kremowo-orientalne akcenty.

Głowa: cytryna, przyprawy, bergamotka
Serce: pąki goździka, magnolia, jaśmin
Tło: drzewo cedrowe, drzewo sandałowe, paczula, bursztyn

Opis producenta w sedno opisuje to, co wyczuwam w tym zapachu. Kompozycja Golden Sandalwood jest drzewna w słodkim, egzotycznym i kremowym wydaniu.  Przywodzi mi na myśl dziewiętnastowieczny, piękny okręt, wiozący zza oceanu niedostępne towary - złoto, przyprawy korzenne takie jak wanilia, czy egzotyczne drewno. Zapach jest ciepły i odrobinę kadzidlany. Pomimo wielu kwiatowych nut zapachowych w opisie, nie wyczuwam ich zbytnio w zapachu. Drzewo sandałowe wiedzie prym w tym zapachu, wyczuwam także bogate akordy paczuli i bursztynu. Golden Sandalwood jest z jednej strony inny niż Golden Rose, z drugiej zaś wyraźnie czuć, że pochodzi ze wspólnej linii zapachowej - łączy je ciepło, słodycz i pewnego rodzaju "egzotyka tła". 

Moc delikatna w kierunku średniej - chciałabym by było trochę więcej. Niewykluczone, że świeca się jeszcze "rozkręci". 


Oba zapachy wywarły na mnie wspaniałe wrażenie i wiem na pewno, że będę chciała poznać także dwa pozostałe z kolekcji - Golden Amber oraz Golden Orange Blossom. Zarówno drzewo sandałowe, jak i róża tworzą niezwykłe mieszanki. Kojarzą mi się z tradycyjnymi, bogatymi, odrobinę staromodnymi perfumami. Pięknie połączyli "klasykę" z nowoczesnością - zarówno w designie, jak  i w samych zapachach. Z zawiązanymi oczami nigdy nie powiedziałabym, że to Yankee Candle!

Z dwóch przetestowanych, pomimo nieustającej miłości do nut drzewnych, największe wrażenie wywarła na mnie róża - Golden Rose. Pokochałam ją za unikatowość i bogactwo, które jednocześnie nie przytłacza - co niestety ciężko się zdarza w różanych zapachach. Bardziej też do mnie przemówił w tym wypadku klasyczny słoik, między innymi dlatego że mogłam na niego założyć illumę, co pomogło mi na uzyskaniu pięknego topienia. W przypadku tumbera Golden Sandalwood nie mogłam doprowadzić do pełnego roztopiania, więc musiałam posiłkować się folią (rozwiązanie mniej estetyczne). Moc róży także wypadła lepiej, ale ciężko mi stwierdzić czy to kwestia zapachu, czy rozmiaru.  

Przy szeregu zalet i zachwytów dostrzegłam niestety jedną, dosyć istotną wadę świec - cena. Regularna cena średniego słoja będzie wynosić 114 złotych, a tumblera 86 złotych. To ponad 20% więcej niż w przypadku klasycznych świec Yankee Candle z regularnej oferty. Nie da się jednak ukryć - cała kolekcja daje uczucie luksusu - chociażby ze względu na design słoi i perfumeryjną, bogatą mieszankę zapachową. Niewątpliwie, jest to produkt z wyższej póki, więc prawdopodobnie będę świece oszczędzać na "specjalne okazje". 

Kolekcja powinna pojawić się w sklepach w ciągu najbliższych tygodni - jest limitowana czasowo i ilościowo, więc warto polować. Zachęcam, bo zapachy są naprawdę niezwykłe!