środa, 6 września 2017

Kringle Comfy Sweater - otulający ideał na deszczowe dni

Wrzesień przyniósł nam wyjątkowo przygnębiającą aurę. W takie dni mam ochotę otulić się w koc z kubkiem gorącej herbaty i ulubionym serialem. Wtedy najlepiej sprawdzają mi się ciepłe, otulające zapachy. Takie które działają jak ciepły koc lub ulubiony sweter, dają uczucie przytulności, nie przytłaczają, relaksują. 

Jestem przekonana, że taka właśnie była wizja towarzysząca tworzeniu zapachu Comfy Sweater (ang. wygodny sweter) Kringle Candle. Jest delikatny, a zarazem ma moc. Ciepły i otulający. A czym pachnie? O tym w dzisiejszym wpisie. 



Zapach przede wszystkim nie jest przyprawowy, w przeciwieństwie do większości jesienno-ziomowych zapachów. Gdybym miała opisać go trzema słowami, to byłyby to:

kremowy,
pudrowy,
słodki.

Pamiętam pierwsze spotkanie z tym zapachem. Wzięłam do ręki wosk, powąchałam i pomyślałam - to faktycznie pachnie jak sweter! Dziś nie do końca wiem co daje wrażenie "swetrowości" - etykieta, czy zapach - lecz bez wątpienia zapach otula. Pierwsze co czuję , to niesamowita kremowość - do złudzenia przypomina mi krem Nivea w blaszanej puszce. Obok kremu wyczuwam ciepło piżma i delikatne, pudrowe nuty. Z tyłu grają jakieś trudne do zidentyfikowania, kwiatowe akordy. Łatwo jest wyczuć odrobinę nut sandałowca i cedru, chociaż tym razem jest to jedynie drzewna szczypta, która chowa się głęboko za grubą warstwą kremowości. Czuć w nim także słodycz wanilii, która pięknie dopełnia całą kompozycję.

Ten zapach daje uczucie komformu i relaksu. Comfy Sweater to jak ciało po gorącej kąpieli w mydle Dove, po której wykremowałam się po uszy kremem Nivea w tradycyjnym, niebieskim opakowaniu. Po kąpieli wkładam ciepły, jasny, wełniany sweter, na którym czuć jeszcze mgiełkę kwiatowych perfum. Wszystkie aromaty - mydła, kremu, wełny i perfum - mieszają się ze sobą, tworząc ciepły zapach, którym po prostu mam ochotę się otulić. 


Moc zapachu oceniam na zabójczą+. Mam spory dom, w którym lubię palić różne zapachy w sypialni i salonie jednocześnie. Comfy Sweater nie znosi konkurencji. Przebije mocą każdy zapach, który napotka na swojej drodze. To jeden z tym zapachów, które czuć już z ulicy, przechodząc obok mojego domu. Czyli mocarny jak diabli. 
Chcecie znać moją opinię? Comfy Sweater to zapach który osobiście uwielbiam. Nie przebił co prawda mojego ulubionych otulaczy - Cozy Cabin i Cashmere & Cocoa - ale zdecydowanie trafia na listę zapachów, które bym "backupowała", gdyby producent zdecydował się go wycofać (oby nie!). Polecam go zwłaszcza na długie, jesienne i zimowe wieczory. 

Znacie Comfy Sweater? A może macie na swojej liście ulubieńców jakieś inne otulające zapachy? Dajcie znać w komentarzach! :)


Śledź mnie na Facebooku:
PS: Comfy Swater jest obecnie (wrzesień 2017) zapachem miesiąca i można go kupić po promocyjnej cenie: klik!

0 komentarze

Prześlij komentarz