niedziela, 3 września 2017

Yankee Candle GOLD COLLECTION - zapowiedź, recenzja





Już we wrześniu w wybranych sklepach stacjonarnych oraz na yankeehome.pl pojawi się zupełnie nowa, limitowana kolekcja. Gold Collection (ang. złota kolekcja) zainspirowana jest modą na złoto we wzornictwie, modzie i dekoratorstwie wnętrz. Mieszanki zapachów zostały stworzone przez najlepszych perfumiarzy, tworząc unikatową i ekskluzywną linię zapachową Yankee Candle. Dziś dwa z czterech dostępnych zapachów przedstawię Wam dokładniej.

Zapachy z Gold Collection występują w czterech przepięknych, perfumeryjnych kompozycjach: 

Golden Amber
Golden Rose
Golden Orange Blossom
Golden Sandalwood

Świece zostały wyprodukowane w dwóch wariantach - klasyczny średni słój (410g) oraz mały tumbler (198g). Tumbler dodatkowo pakowany jest w elegancki kartonik (niczym perfumy!). Design świec jest wyjątkowy i odmienny niż klasyczne świece Yankee Candle. Mamy tutaj eleganckie, czarne, matowione szkło i piękne kwiatowe wzory malowane różnymi odcieniami złota. Wosk świec jest biały, knot klasyczny. Powiewa luksusem? Według mnie bardzo :).

Zdecydowałam się na dwa zapachy na początek, a przy wyborze kierowałam się swoimi ulubionymi nutami zapachowymi w klasycznych świecach Yankee Candle. Padło na różę (Golden Rose) w średnim słoju oraz drzewo sandałowe (Golden Sandalwood) w małym tumblerze.



Golden Rose
Fascynujący, różany zapach wzbogacony o cypryjskie, kobiece akordy, dopełnione pełnym blasku zapachem kwiatu pomarańczy i delikatnego bursztynu.

Głowa: pąki porzeczki, goździki, mandarynka
Serce: różna, kwiat pomarańczy, geranium, śliwka
Tło: Paczula, wanilia, bursztyn, piżmo, pudrowe nuty

Golden Rose przywodzi w mojej głowie dosyć wyraźne obrazy, więc na początku postaram się go opisać właśnie nimi. Widzę piękną, osiemnastowieczną komnatę  pełną barokowych zdobień, złota i przepychu. Na stoliku stoją skąpane w porannym słońcu bukiety róż. Komnata należy bez wątpienia do bardzo młodej dziewczyny z bogatej, szlacheckiej rodziny. Jest buduarek, a na nim flakonik słodkich, różanych perfum. Tak właśnie wyobrażam sobie jego zapach! Jest odrobinę staroświecki, ale niezwykle piękny i bogaty. Perfumeryjny, a zarazem autentyczny. Czujecie to? Mam nadzieję, że poczuliście! :D

Zapach Golden Rose wywarł ogromne wrażenie na mnie i na moim otoczeniu. Jest słodki, ciepły i odrobinę egzotyczny. Róża zdecydowanie stanowi serce tej kompozycji - jest dojrzała, wyrazista i słodka. Akordy otaczające ją tworzą atmosferę tajemniczości i egzotyki. Wyraźnie wyczuwam bogate, kremowe i ciepłe tło

Zapach jest piękny i elegancji, gdybym miała takie perfumy, to nie byłyby to zdecydowanie perfumy na dzień. Pasowałyby mi bardziej do pięknej sukni, chociażby ślubnej. Zaskoczyła mnie też moc tego zapachu. Tworzy doskonale wyczuwalne tło, ale jednocześnie nie jest zbyt mocny, co mogłoby bez zwątpienia nadać mu migrenogenności i ciężkości. 


Golden Sandalwood 
Bogate, drzewne nuty w połączeniu z ziemistymi tonami dostarczają zapachowych doznań. Dopełniają je jedwabiste, kremowo-orientalne akcenty.

Głowa: cytryna, przyprawy, bergamotka
Serce: pąki goździka, magnolia, jaśmin
Tło: drzewo cedrowe, drzewo sandałowe, paczula, bursztyn

Opis producenta w sedno opisuje to, co wyczuwam w tym zapachu. Kompozycja Golden Sandalwood jest drzewna w słodkim, egzotycznym i kremowym wydaniu.  Przywodzi mi na myśl dziewiętnastowieczny, piękny okręt, wiozący zza oceanu niedostępne towary - złoto, przyprawy korzenne takie jak wanilia, czy egzotyczne drewno. Zapach jest ciepły i odrobinę kadzidlany. Pomimo wielu kwiatowych nut zapachowych w opisie, nie wyczuwam ich zbytnio w zapachu. Drzewo sandałowe wiedzie prym w tym zapachu, wyczuwam także bogate akordy paczuli i bursztynu. Golden Sandalwood jest z jednej strony inny niż Golden Rose, z drugiej zaś wyraźnie czuć, że pochodzi ze wspólnej linii zapachowej - łączy je ciepło, słodycz i pewnego rodzaju "egzotyka tła". 

Moc delikatna w kierunku średniej - chciałabym by było trochę więcej. Niewykluczone, że świeca się jeszcze "rozkręci". 


Oba zapachy wywarły na mnie wspaniałe wrażenie i wiem na pewno, że będę chciała poznać także dwa pozostałe z kolekcji - Golden Amber oraz Golden Orange Blossom. Zarówno drzewo sandałowe, jak i róża tworzą niezwykłe mieszanki. Kojarzą mi się z tradycyjnymi, bogatymi, odrobinę staromodnymi perfumami. Pięknie połączyli "klasykę" z nowoczesnością - zarówno w designie, jak  i w samych zapachach. Z zawiązanymi oczami nigdy nie powiedziałabym, że to Yankee Candle!

Z dwóch przetestowanych, pomimo nieustającej miłości do nut drzewnych, największe wrażenie wywarła na mnie róża - Golden Rose. Pokochałam ją za unikatowość i bogactwo, które jednocześnie nie przytłacza - co niestety ciężko się zdarza w różanych zapachach. Bardziej też do mnie przemówił w tym wypadku klasyczny słoik, między innymi dlatego że mogłam na niego założyć illumę, co pomogło mi na uzyskaniu pięknego topienia. W przypadku tumbera Golden Sandalwood nie mogłam doprowadzić do pełnego roztopiania, więc musiałam posiłkować się folią (rozwiązanie mniej estetyczne). Moc róży także wypadła lepiej, ale ciężko mi stwierdzić czy to kwestia zapachu, czy rozmiaru.  

Przy szeregu zalet i zachwytów dostrzegłam niestety jedną, dosyć istotną wadę świec - cena. Regularna cena średniego słoja będzie wynosić 114 złotych, a tumblera 86 złotych. To ponad 20% więcej niż w przypadku klasycznych świec Yankee Candle z regularnej oferty. Nie da się jednak ukryć - cała kolekcja daje uczucie luksusu - chociażby ze względu na design słoi i perfumeryjną, bogatą mieszankę zapachową. Niewątpliwie, jest to produkt z wyższej póki, więc prawdopodobnie będę świece oszczędzać na "specjalne okazje". 

Kolekcja powinna pojawić się w sklepach w ciągu najbliższych tygodni - jest limitowana czasowo i ilościowo, więc warto polować. Zachęcam, bo zapachy są naprawdę niezwykłe!

1 komentarze

  1. Strasznie mi się podoba ich wygląd, a zapach Golde Rose chciałabym mieć :)

    OdpowiedzUsuń