niedziela, 1 października 2017

Coś pięknego na niedzielę... Autumn Bouquet Yankee Candle



Dziś przychodzę do Was z szybką rekomendacją niezwykłego, jesiennego zapachu. Poznania Autumn Bouquet nigdy nie miałam w planach, do momentu kiedy wzięłam go do ręki w Markowych Świecach. Po powąchaniu tego malucha po prostu zmiękły mi nogi! Tak cudne zapachy nie zdarzają się codziennie.

Zbiór śmiałych zapachów - późno kwitnące kwiaty, cynamon z odrobiną ziemistego aromatu paczuli...

Mieszanka tego zapachu idealnie współgra z etykietą i nazwą tej świecy.  Jest perfumeryjny, a jednocześnie przywołuje na myśl zapachy natury. To jak piękny, ususzony bukiet pełen jesiennych kwiatów (chryzantemy?). Przypomina mi zapach wysuszonej mieszanki kwiatów i owoców, którą czasem używa się w celach także dekoracyjnych (potpourri). Mimo kwiatowych nut nie przywodzi na myśl wiosny. Jest w nim dużo jesiennego słońca, szczypta przypraw i piękna, tajemnicza głębia. Jest niesamowicie złożony, ciepły i jesienny. W zapachu wyczuwalne są nuty piżma, cynamonu i paczuli - pozostają jednak z tyłu, nie przyćmiewając, a dopełniając tą niezwykłą, kwiatową mieszankę. 

Moc jest ok, chociaż wbrew regule przy zbliżaniu się do denka zaczął mi pachnieć coraz mniej...


Wadą tego zapachu jest jego ograniczona dostępność (zapach USA), ale przy odrobinie szczęścia da się go upolować między innymi w Markowych Świecach, na grupach zapachowych czy Allegro. Dla bardzo zdeterminowanych pozostaje eBay... Bardzo żałuję że nie występuje w europejskiej wersji z "klasyczną" etykietą - amerykańskie "dziurki od klucza" zupełnie do mnie nie przemawiają. 

Ale zapach jest cudo, to chyba najważniejsze, no nie?:)





Polecam Wam po stokroć! To bez zwątpienia jeden z moich jesiennych ulubieńców, więc zacieram ręce na duży słoik!


0 komentarze

Prześlij komentarz