środa, 25 października 2017

Frosted Cranberries, Country Candle

Żurawina to jagoda królująca jesienią. Owocuje na przełomie września i października i właśnie wtedy jej owoce możemy bez problemu dostać na lokalnym rynku. Frosted Cranberries to świeca należąca do kolekcji zimowej, chociaż przyznam że mi się ją najlepiej pali właśnie teraz - w sercu jesieni. :) 




Jak pachnie Frosted Cranberries?

Po żurawinowym zapachu spodziewałam się ogromnej porcji kwaskowatości. Frosted Cranberry nie ma jej w sobie ani krztyny! To zapach słodki jak landrynki. Ma w sobie pierwiastek świeżości i perfumowaną głębię - na tyle wyraźną, że miałabym problem z wrzuceniem tego zapachu do kategorii "jedzeniówki", ale nie tak wyraźną by uznać go za zapach perfumeryjny. W pewnym sensie wydaje mi się on odrobinę mydlany - mniej jak świeża żurawina, bardziej jak żurawinowy... Krem do rąk?

Wyczuwam w zapachu lekki, słodko-przyprawowy ogon - może być to wanilia, prawdopodobnie jest tam też jakiś goździk. 

Nie umiem się ustosunkować do tego, czy ta żurawina jest frosted - spodziewałam się nut mentolowych, zimnych, ale tutaj nie wyczuwam żadnej mocno ochładzającej nuty. Może więc chodzi tu bardziej o frosting cukrowy...

Moc

Moc zapachu "standardowa" jak na normę Country Candle - czyli rewelacyjna! Te świece po prostu nie trafiają się w słabych egzemplarzach. Country Candle to królowie mocy! :D



Moja opinia

I teraz pytanie czy lubię... I tak zupełnie z ręką na sercu - nie jest to mój typ. Nie omdlewam z zachwytu, jak np. przy ostatnio recenzowanym przeze mnie Cozy Cabin :). Poprawny, słodki, owocowy... A ja bym chciała czegoś więcej!

Decydując się już na zapach owocowy liczę zwykle na coś wyjątkowego. Ma być albo bardzo autentycznie, albo bardzo wielowymiarowo. W tym zapachu zabrakło mi chłodu i autentycznej kwaskowatości tych owoców - po prostu nie mogę przy nim zamknąć oczu i wyobrazić sobie zmrożonych żurawin. Nie jest też na tyle perfumeryjnie złożony, bym chciała się nim otulić. Dlatego pozostaję nadal w poszukiwaniach najlepszego żurawinowego zapachu. :) 

... Ale generalnie trochę dzięki niemu doceniłam żurawinę! Zawsze kojarzyła mi się tylko z "dżemem do mięsa"... Przy okazji szukania inspiracji na przyrządzenie mojej żurawiny natrafiłam na wyjątkowo smakowite inspiracje na Pintrest. Coś by się z tego zjadło :D:








2 komentarze

  1. ja uwielbiam suszoną żurawinę, jest znacznie lepsza niż np. rodzynki i dodaję do płatków, deserów lub na sucho. Lubię też żurawinowy dżem, ale nie taki do miesa tylko zwykły, z crossaintem i masłem.

    Co do świecy - myślę, że mogłaby mi się spodobać. Lubię gdy jedzeniowe są nieoczywiste, bo typowych nie lubię. Masz może jakieś porównanie do Berry Trifle z Yc? bo ten zapach bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Berry Triffle paliłam tylko wyskrobkę i bardzo dawno więc nie umiem Ci przyrównać :(

      Usuń