sobota, 21 października 2017

Małe też fajne! Pomysły na VOTIVY i TEALIGHTY Yankee Candle :)



Przez wiele miesięcy pokazywałam Wam przede wszystkim słoje, a trochę zaniedbałam moją kolekcję "maluchów". Małe rozmiary świec towarzyszą mi od zawsze, bo w mojej pasji do zapachów liczy się dla mnie także wygląd - a tu mamy wiele możliwości aranżacyjnych. :) 


Tealighty i votivy (samplery) dają mi nieskończoną ilość możliwości dekoracyjnych, a jednocześnie pięknie pachną. Dziś kilka słów poświęcę właśnie tealightom i votivom Yankee Candle. Pokażę Wam moje ulubione aranżacje i kilka tanich propozycji pięknych akcentów dekoracyjnych z ich udziałem. 

W roli głównej wystąpi dziś Cracking Wood Fire - nowy, przepiękny zapach zimowy, który wstępnie opisałam dla Was w tym wątku. W ciągu najbliższego miesiąca na pewno pojawi się pełna recenzja tego zapachu!



Votive - cudowny pomocnik nie tylko na testy!

Votivy (częściej potocznie nazywane samplerami) to walcowate miniatury świeczek występujące bez szklanej obudowy. Czas palenia wynosi około 15 godzin, kosztują około 11 złotych za sztukę. Bardzo często służą mi jako pierwszy produkt, który kupuję przed podjęciem decyzji o zakupie dużego słoja (czyli jako tester). Mają niekiedy przewagę nad woskami, ponieważ lepiej oddają ostateczny zapach dużej świecy (przykład: Bundle Up to zimowy, świeży zapach Yankee Candle który jest przykładem tego, że wosk i świeca mogą pachnieć trochę inaczej - tutaj na niekorzyść wosku). 

Votivy można palić na dwa sposoby:

Pierwsza metoda: klasycznie, jako świecę - pięknie wygląda i pachnie delikatnie, chociaż spotykałam się też z całkiem mocarnymi egzemplarzami. Do tej metody przydadzą się szklane holdery, ale o tym za moment. :)

Druga metoda polega na topieniu w kominku (wystarczy odciąć kawałek wosku). Jest wiele opinii na temat tego, że w topieniu samplery są bardziej wydajne i często mocniejsze niż woski zapachowe. Nie umiem tego do końca potwierdzić - osobiście topię i tak i tak. Czasem znam zapach i zależy mi na ozdobie, a czasem na szybszym i dokładniejszym poczuciu zapachu. Przy paleniu w kominku moc jest znacznie lepsza, ale zużycie nastąpi naturalnie szybciej niż przy klasycznym paleniu.

Do samplerów przydadzą się Wam szklane holdery, czyli szkło w które je włożycie - bez tego świeca popłynie Wam po meblach :D. Oryginalne holdery Yankee Candle są ładne ale nie należą do najtańszych, dlatego polecam super ekonomiczną metodę - palenie w szklanych słoiczkach po jogurtach owocowych, które zakupicie w każdej Biedronce, pakowane po dwie sztuki. Kosztują tylko kilka złotych i są pyszne! Szkło po wymyciu cudownie się sprawdza jako szkło na votivy. :)

Na poniższym zdjęciu: votive przed i po kilku godzinach palenia w szkle po jogurcie. Z tyłu widoczny jest mój ulubiony, ażurowy świecznik z Ikei - kosztuje coś w granicach 7-8 złotych, a wspaniale się sprawdza jako osłonka na nasze "jogurtowe świeczniki" :).



Tealight - uroczy maluch 

Tealighty to najmniejsze możliwe formy świeczek Yankee Candle. Czas palenia jest krótszy - wynosi od 4 do 6 godzin. Tealighty Yankee Candle można kupić w opakowaniach zbiorczych po 12 sztuk i kosztują około 32 złote.

Rocznie zużywam kilogramy tealightów do podgrzewaczy kominkowych, ale tych yankowych szkoda mi do tak mało prestiżowych zadań. :D W sklepach z elementami wystroju wnętrz znajdziecie ogromne ilości pięknych świeczników na tego typu świeczki, a tealighty Yankee Candle pasują do wszystkich jakie mam. 

Rozdrabnianie tealighta do kominka raczej mija się z celem - po kilkunastu minutach palenia tealight jest mocno rozgrzany, a zapach naprawdę dobrze wyczuwalny.  Przetestowałam kilka zapachów i jeśli paliłam przynajmniej 2-3 tealighty w tym samym czasie, to w promieniu 2-3 metrów zapach zawsze był doskonale wyczuwalny. Dlatego jest to mój ulubiony rodzaj świecy na stolik kawowy, gdzie pełni także funkcję dekoracyjną.


Wśród wielu świeczników które możecie dostać w sklepach pamiętajcie o recyclingu - może macie w domu coś, co doskonale się sprawdzi w tej roli? :) Ja uwielbiam wykorzystywać wypalone słoiczki po świecach - na przykład po małych słoikach Yankee Candle! Wystarczy odkleić etykietę i wyczyścić je w ciepłej wodzie z dodatkiem proszku lub płynu do naczyń. Do tego wygrzebać ładny talerzyk czy podstawkę i udekorować sezonowymi kwiatami lub jesiennymi liśćmi. 
Piękny efekt gwarantowany!

Wypalone maluchy przed... 


i po :) 



Piękne świeczniki i lampiony przyciągają mnie jak miód! A jak mogę do tego dodać ulubiony zapach to już w ogóle bajka! Bez votivów i tealightów nie byłoby to możliwe, dlatego tak je lubię! Można by rzec - mała rzecz, a cieszy! :)

No i na koniec mój stały "talerz" na stoliku kawowym - zawsze mi umila leniwe wieczory!


Chętnie się dowiem czy lubicie tego typu ozdoby. 
Stosujecie votivy i tealighty? 
A może wystarczają Wam bezzapachowe świeczki? 
Dajcie znać! :) 

2 komentarze

  1. Ja używam do samplerów małych szklaneczek do napoi , wygrzebanych u babci. Sprawdzają się idealnie. Faktycznie, jeśli sampler pali się bez "opakowania" to jego czas skraca się nawet trzykrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. małe słoje są urocze, piękne zastosowanie! zachęća do kupowania maluchów. tylko bez illum ciężkie ich życie.

    OdpowiedzUsuń