piątek, 6 października 2017

Nowe Limitowane Yankee Candle - Sparkling Flame / Cinnamon & Cedar



Fani Yankee Candle przeżyli ostatnio dwie fale wspaniałych wiadomości. Pierwsza: trzy zapachy z uwielbianej serii My Favourite Things - Whiskers On Kittens, Brown Paper Packages (recenzja) oraz Warm Woolen Mittens (recenzja) - wkrótce będą dostępne w polskich sklepach! Druga wiadomość: do Polski trafiły także cztery limitowane zapachy, których w ogóle się nie spodziewałam w Polsce. W sklepach krótko potem na półkach znalazły się duże słoje Warm Autumn Evening oraz Bourbon Wood Barrels (recenzje obu pisałam tutaj) oraz dwa zimowe cuda - Sparkling Flame i Cinnamon & Cedar. Widać że w polskiej dystrybucji Yankee Candle nastają jakieś zmiany... W końcu nie musimy zazdrościć fanom z UK wspaniałych, limitowanych serii. Oby tak już zostało :)!

Sparkling Flame oraz Cinnamon & Cedar nie miałam jeszcze okazji testować, więc czym prędzej pofrunęłam do Markowych Świec i zgarnęłam te dwa egzemplarze dla siebie. Dziś - po pierwszych paleniach - przybywam podzielić się moimi wrażeniami :). 

Zanim przejdę do opisu każdego z osobna mam małe spostrzeżenie - jeśli zanurzycie swoje nosy w nakrętkach każdego z nich, możliwe że zauważycie że tło tych świec jest generalnie bardzo spójne i podobne (słodkawa, męska nuta). Pomimo że zapachy to dwie zupełnie inne bajki, pewne nuty stanowią w  nich wspólną bazę, spajając je trochę jak rodzeństwo. Tą tendencję zauważyłam także w zimowej kolekcji. Mam więc wrażenie, że w Yankowych świecach pojawia się powoli tendencja do kompozycyjnego łączenia ze sobą zapachów z tej samej kolekcji kilkoma lub jedną nutą zapachową.

... Dobra babo nie pleć głupot, mów że jak to pachnie! 





Sparkling Flame: 
Mroźna, świąteczna noc rozgrzana aromatycznym drewnem z kominka i intrygującym aromatem kadzidła.

Sparkling Flame to wyjątkowy gość! Sklasyfikowałabym go jako zapach perfumeryjny o kadzidlano-drzewnej głębi i słodkim, ale męskawym wykończeniu. To nieprawdopodobne, ale w pewnym sensie przypomina mi zapach zimnych ogni! Trochę budzi we mnie skojarzenia czasów, kiedy nad ranem przysypiałam z przyjaciółką na roratach w kościele. :D Słodkie, ale odrobinę męskie tło to coś co pojawia się w świecach od jakiegoś czasu, a co sprawiło że "męska" nuta stała się dla mnie bardziej przystępna. W ostatecznym rozrachunku zapach jest tajemniczy, nocny, otulający, kadzidlano-drzewny. Trochę jak noc Andrzejkowa, trochę jak mirra i kadzidlana aura unosząca się na cmentarzu w noc Wszystkich Świętych. Dziwny i piękny zarazem! Absolutnie KOCHAM!


Cinnamon & Cedar:
Ta kombinacja zapachowa łączy słodki aromat przypraw cynamonowych ze świeżymi, drzewnymi nutami cedru, satysfakcjonując nie tylko nasze zmysły, ale też ducha.

Cinnamon & Cedar to jeden z dowodów, że cynamon pięknie się komponuje nie tylko w słodkich, jedzeniowych zapachach. To kolejny cynamon w pięknym, perfumeryjnym wykończeniu (kolejny, bo perfumeryjny cynamon po raz pierwszy poznałam w zapachy Vibrant Saffron). W tej kombinacji jest tylko odrobinę słodki, świeży, dopełniony drzewno-kremowym, słodkawym tłem. Tak jak wspomniałam, wyczuwam w nim męską szyczyptę podobną do tej, która jest także w Sparkling Flame. Serce tej kompozycji jest drzewne, cedrowe, raczej bez igliwia. Jest to zdecydowanie kompozycja bardzo świąteczna i zimowa, więc będzie pasował przede wszystkim na grudniowe wieczory :). Zapach przypadł mi do gustu ale nie skradł mi tak serca jak Sparkling Flame

Oba zapachy łączy jedna wada - na razie mocą nie powalają. :( Trzymajmy kciuki, może się jeszcze rozkręcą...

Oba zapachy zakupiłam w moich ulubionych Markowych Świecach, gdzie będą dostępne tylko przez limitowany okres czasu. 

Zainteresował Was któryś z tych dwóch zapachów? Może już testowaliście? Dajcie znać!

1 komentarze

  1. Oj, z tą mocą to smutna wiadomość. Mam nadzieję,że nadejdzie taki czas, kiedy będzie ona powodem uznawania reklamacji (choć w Polsce to nieprawdopodobne) i skłoni firmę do polepszenia jakości swoich produktów. Yankee znam jeszcze z czasów klasycznych tumblerów i z nostalgią wspominam tamte czasy. Swoją drogą słyszałam od koleżanki z USA, że firma objęła taki kurs ze względu na liczne głosy alergików (sic), którzy narzekali, że zapachy są zbyt mocne. Wydaje się to nieprawdopodobne, a jednak.

    OdpowiedzUsuń