środa, 13 grudnia 2017

Yankee Candle Cool Christmas Mint. Świąteczne orzeźwienie :)

Alkoholowe miksy w świątecznych zapachach Yankee Candle pojawiają się dosyć często. W zeszłym roku był to Festive Coctail, w tym Sugar Cookie Martini i Cool Christmas Mint. Świąteczna mięta przez limiowany okres czasu jest dostępna w sklepach, więc ten zapach chciałabym dla Was dzisiaj zrecenzować. Gotowi na małego drineczka? :D


Zacznę od tego że u mnie w rodzinie nie było sposobności do drinkowania w okresie świąt. Nie znam tradycji w USA, czyżby mieli trochę bardziej lekkie podejście do tematu? Wiem że w wielu polskich domach po wigilii zdarza się, że na stole pojawi się krystalicznie czysta, lekko oszroniona buteleczka mocnego trunku, ale kto by się bawił w wytworne drineczki jak ten w Cool Christmas Mint? :D

Ale do rzeczy! Według producenta:


Świąteczne orzeźwienie…
Zapach mięty połączony z brązowym cukrem i kwaśną limonką.


Zarówno na sucho jak i w paleniu nie czuję w zapachu świąt. Myślę że to bardziej wariacja stworzona po to, by zrównoważyć ofertę świąteczną czymś świeżym, orzeźwiającym. Aby złapać oddech między cięższymi, aromatycznymi mieszankami podbitym cynamonem i świerkowymi gałązkami. 

Kompozycja zapachowa przypomina mi zapach Mohito. Przede wszystkim egzotyczne owoce! Na przód zapachu wychodzi ogromna ilość limonkowego soku i delikatna, lekko musująca, słodka nuta cukru. Mięta jest tutaj lekka i orzeźwiająca, wypełniająca tło. Nie jest mroźna i zimna jak w zapachach typu Build a Snowman czy Season Of Peace. Szkoda, trochę na to liczyłam... W kompozycji łatwo jest wyczuć także czerwone owoce granatu. Jeśli zastanawiacie się czy etykieta dobrze reprezentuje zapach to odpowiadam - zdecydowanie tak!

Duży plus za interesujący kolor wosku - jadowity, zielony, oryginalny :)


Moc zapachu budziła moje obawy od początku, bo zapach sam w sobie nie należy do wyrazistych. Ostatecznie po trzech paleniach mogę ocenić go jako lekki, tworzący tło, ale nie mogę mu zarzucić zupełnej braku mocy. W skali 0-10 oceniam go na mocne 4.5.

Podsumowując 

Zapach był dla mnie sporą odmianą. Nie zdarza mi się zbyt często nabywać zapachy orzeźwiające i owocowe jak ten tutaj. Liczyłam na trochę więcej mięty a mniej owoców. Nie jest to do końca mój klimat ale jest naprawdę przyjemny i wprawił mnie w błogi stan rześkości. Nie omieszkam odpalić go sobie latem - myślę że pomimo świątecznej nazwy, będzie pasować idealnie. :)


4 komentarze

  1. ha ha wąchałam go kilka dni temu i sama nie wiem czemu nie wpadłam na to, że to chodzi o alkohol :) teraz po Twojej interpretacji i przyjrzeniu się etykiecie wyraźnie to widzę :) Dopiero zaczynam ze świecami i jakoś bałam się kupić tą mieszankę... w ogóle gubię się jeszcze w tych aromatach, sklepach, markach. Bardzo pomocny jest Twój blog, czytam namiętnie i spisuje zapachy, które muszę koniecznie powąchać jak się na nie natchnę. Strasznie to wciąga. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że mogłam Cię zarazić :D jeśli dopiero startujesz z wkręcaniem się w świece to polecam na początek woski lub mniejsze rozmiary. Poznasz więcej zapachów :) Akurat Cool Christmas Mint jest dostępna jedynie w dużym słoju.

      Usuń
  2. Zapach mocno mnie kusi bo uwielbiam miętę a znasz może Wild Mint?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam i zdecydowanie jestem wielbicielką ogrodowej wersji tego zioła:) więc Wild Mint wygrywa. Mam ochotę kiedyś też spróbować Fresh Mint ale ten trudniej zdobyć

      Usuń