sobota, 6 stycznia 2018

Cisza i spokój :) A Calm & Quiet Place - Yankee Candle


W tym wpisie chciałabym Wam pokazać kolejną świecę Yankee Candle z kolekcji Enjoy The Simple Things. Recenzję Rainbow Cookie możecie znaleźć tutaj. Kolejna piękność to A Calm & Quiet Place - błękitna, pastelowa piękność nawiązująca do relaksu, wygody i odpoczynku - czyli wszystkiego, co lubię najbardziej :D.

Stworzony do kontemplacji, niezwykle zrównoważony zapach, złożony z pozostających w idealnej harmonii delikatnego jaśminu, ciepłego piżma i eterycznej paczuli.

Sam wygląd świecy sugerował już że będzie to zapach świeży, odprężający i nienawiązujący zbytnio do natury. Na etykiecie widzimy idealne miejsce na sobotni chillout (przy świeczce, a jakże!), w czystym, urządzonym w bieli pokoju. Błękitny, stonowany kolor wosku nie tylko pięknie współgra z tym widoczkiem i nazwą, ale jak się później okazało - także z kojącym, perfumeryjnym zapachem.


ZAPACH

A Calm & Quiet Place to według mnie zapach kameleon. Na sucho w formie wosku,  a czasami także w świecy, wyczuwam w nim pewną świeżo-gryzącą nutę. Podobne gryzienie w nosie czułam w niezbyt lubianym przeze mnie Linden Tree, dlatego nie od razu spodobała mi się ta kompozycja. Gryzące tło nadawało zapachowi odrobinę męskiego charakteru. To bez dwóch zdań ten rodzaj zapachu, który nie da się poznać i ocenić na sucho. Pierwiastki zapachu potrzebują tu przestrzeni, by ułożyć się w spójną kompozycję. 

W paleniu dopiero odkrywam charakter i naturę tego zapachu. Przybiera postać pięknych, kobiecych perfum. Gryzienie znika, pojawia się odrobina kwiatowej słodyczy. Jest złożona, perfumeryjna, kwiatowa i bardzo ciepła. Zapach jest często porównywany do Black Opium YSL - nie znam go, ale przy najbliższej wizycie w perfumerii chętnie to zweryfikuję. :)


Głowa: liść mandarynki

Serce: jaśmin, drzewo cedrowe
Tło: paczula, drzewo sandałowe, bursztynowe piżmo




MOJE ODCZUCIA

A Calm & Quiet Place pięknie mi się sprawdził w sypialni, gdzie dawał przyjemne, dobrze wyczuwalne tło. Było elegancko, świeżo i klimatycznie. 

Moc zapachu raczej nie sprawdziła by się w moim salonie z wysokimi sufitami i otwartą przestrzenią, dlatego tam wybrałam wosk. Moc wosku jest iście doskonała - zapach rozniósł się po całym piętrze, wypełniając też jadalnię i kuchnię. Przyznam jednak że paląc go w zimowy wieczór był dla mnie odrobinę zbyt przytłaczający i za bardzo perfumeryjny. 

Ostatecznie, dla mnie zapachy perfumeryjne zawsze potrzebują odpowiedniej oprawy i atmosfery. A Calm & Quiet Place pokochałam w sporej sypialni, zwłaszcza podczas dnia - dodaje wtedy temu pomieszczeniu elegancji i relaksującej atmosfery, a jednocześnie nie przytłacza nadmiarem aromatu - można się więc przy nim spokojnie zdrzemnąć :).

Ja go polubiłam. 
A Wy? Jeśli mieliście styczność z A Calm & Quiet Place - dajcie znać co o nim myślicie. :)

0 komentarze

Prześlij komentarz