wtorek, 9 stycznia 2018

Unikat na dziś: Treehouse Memories, Yankee Candle


W ubiegłym roku, wraz z rosnącym tempem pojawiania się coraz to nowszych zapachów i interesujących limitowanek Yankee Candle, zaniedbałam trochę recenzje świec rzadkich unikatowych na rzecz nowości. Trochę szkoda, bo trudno dostępne świece to moja ogromna słabość! Który kolekcjoner przejdzie obojętnie przed rzadko spotykanym okazem? No na pewno nie ja! Dlatego w tym roku zadecydowałam od czasu do czasu wrzucić Wam na tablicę coś na temat jakiegoś trudno dostępnego zapachu - mam nadzieję że są wśród Was pełni pasji kolekcjonerzy i może komuś przyda się ta recenzja :).


Weźmy sobie na początek taki oto egzemplarz Treehouse Memories, czyli wspomnień z domku na drzewie.  

Generalnie świeca rzadka jak włosy Oleksego. Z tego co wyczytałam to zapach nigdy nie był dostępny w sprzedaży w Polsce. Treehouse Memories został wypuszczony na amerykański rynek jesienią 2012 roku i z tego też roku pochodzi mała świeca którą dla Was recenzuję.


Świeca została wyprodukowana z dwoma etykietami. Jedna jest rysunkowa (zdjęcie powyżej), druga jest bardziej realistyczna i przypomina zdjęcie dzieci z albumu rodzinnego - tą właśnie mam. Nie wiem czemu wydano dwie różne wersje, ale nie wyrobiłam sobie jeszcze zdania która podoba mi się bardziej. 

Opis producenta: 

Ciepłe, ziemiste drewno otulone słodkimi, znajomymi przyprawami przywracają wspomnienia z jesiennych chwil spędzonych wśród gałęzi drzew.

Nuty zapachowe:

Głowa: świerk, koniczyna 
Serce: bursztyn, cynamon
Tło: cedr.


Mam ogromny sentyment do świec nawiązujących do zapachów z dzieciństwa! Wspomnienia z domku na drzewie muszą pachnieć cudnie - lasem, drewnianymi, sosnowymi dechami pokrytymi warstwą bejcy, liśćmi i świeżym powietrzem. 

Pierwsze wrażenie po powąchaniu na sucho to mocny, wyrazisty aromat desek z tartaku z dominującą, męską, kolońską nutą. Do tego stopnia męską, że w miejsce dwójki dzieci na etykiecie postawiłabym raczej dziadka we flanelowej koszuli - wtedy etykieta pasowałaby mi zapachu ;). Na drugim planie wyczuwam ciepłe aromaty przypraw. Całość pachnie odrobinę jak kącik kuchenny w starym, drewnianym domku letniskowym nad jeziorem. Czuć jakby drewniane deski przesiąknięte zwietrzałym aromatem przypraw, z podmuchem kolońskiego zapachu dziadka Bronka, który dopiero co wyszedł z tejże ciasnej kuchni odświętnie wypachniony swoją ulubioną wodą kolońską. 

Świeca wydała mi się dziwna i nie zachęciła do szybkich testów.  Leżakowała na dnie szuflady przez kilka tygodni. W końcu się przełamałam i zapaliłam. Od tego momentu zmieniłam o niej odrobinę zdanie. Powietrze wypełnione tym aromatem jest zdecydowanie bardziej przystępne niż zapach w dużej koncentracji niuchnięty prosto w pokrywki. Daje powietrzu odrobinę świeżości, czuć nuty drzewne, ale w takim jesiennym, świeżym wydaniu. Jest w nim odrobinę ciepła i przytulności. Nuta kolońska odrobinę ustępuje, nie jest natarczywa, a w sumie to nawet mi trochę pasuje. Generalnie ostatnio zrobiłam się dużo bardziej przychylna dla męskich zapachów, więc ten koloński ogon mi także nie przeszkadzał.

Nie chcę się do końca podejmować ostatecznej oceny mocy zapachu ze względu na odrobinę wiekowy egzemplarz świecy (rok produkcji 2012). Olejki mogły ulec niewielkiej migracji wgłąb słoja. Po trzech paleniach wierzchniej warstwy moc była raczej standardowa dla maluchów Yankee Candle - czyli średnia na jeża. Jak będzie dalej - to się dopiero okaże. 


Ostatecznie, mimo wielu negatywnych recenzji zapachu, po lepszym jego poznaniu uważam go za nawet ciekawy. Nie mam ochoty na chwilę obecną szukać go w pocie czoła na eBayu czy Amazonie, ale przy dobrej okazji byłabym skłonna nabyć do kolekcji duży słój. 

Jeśli więc lubicie drzewne i kolońskie klimaty i nie boicie się odrobinę niestandardowych kompozycji - to może być zapach dla Was!

Kończąc recenzję chciałabym dodać jeszcze jedno życzenie noworoczne: 

Życzę Wam (i sobie :D) żeby rzadkie (i fajne!) zapachy były nadal fajne, ale nie tak rzadkie i trudno dostępne :). Czyli żeby powracały!

Czy w takim razie Treehouse Memories kiedykolwiek powróci? Mimo mieszanych uczuć mam nadzieję, że tak!

0 komentarze

Prześlij komentarz