sobota, 31 marca 2018

Scented Cubes - woski, które dają milion możliwości :)


W ubiegłym roku, świece znacznie zdominowały moją zapachową kolekcję, ale zawsze specjalne miejsce w mojej zapachowej gromadce mają woski. W salonie mam dużą szufladę przeznaczoną tylko na nie - równiutko poukładane, podzielone tematycznie, różne marki, sezony. Ale takich jak te nie miałam nigdy wcześniej. Po raz pierwszy napotkałam je na Targach Homedecor w Poznaniu na stoisku Aromanti. Wróciłam z czternastoma opakowaniami - jak widać, zrobiły na mnie wrażenie :). 

Scented Cubes!

 

Na czym to polega?

Scented cubes to woski zapachowe w formie uroczych, małych kosteczek. Pakowane są po 8 sztuk w praktycznych, kwadratowych kartonikach. Łatwe w użyciu, podzielne woski o super zapachach. Ale to nie nie wszystko. 

Cała zabawa polega na tym, że to my decydujemy, jak będzie pachniała kompozycja w naszym kominku. :) Możemy się zabawić w twórcę nowych zapachów i mieszać je dowolnie, w dowolnych proporcjach i ilościach. Daje nam to dosłownie milion kompozycji, a co najważniejsze - możemy się przy tym wspaniale bawić :D! Masz ochotę na coś orzeźwiającego? Nic prostszego - wrzucamy po kosteczce pomarańczy, cytryny, lawendy i mięty. Chcemy by było bardziej uspakajająco? Dorzucamy kosteczkę lawendy i jaśminu... A może by tak zobaczyć, jak się to rozwinie kiedy pomarańcze zastąpimy kosteczką trawy cytrynowej..?

Mamy mnóstwo możliwości, a ogranicza nas tylko wyobraźnia. :)


Kilka faktów na temat Scented Cubes

Kosteczki zapachowe Scented Cubes wykonane są z naturalnego, ekologicznie czystego oleju palmowego przesiąkniętego olejkami eterycznymi. Producent na chwilę obecną oferuje aż 68 zapachów, począwszy od orzeźwiających cytrusów, aromatycznych kwiatów, słodkości, aż do ciepłych nut drzewnych. Mamy tu zarówno zapachy rewelacyjnie spisujące się jako baza zapachowa (wanilia, drzewo sandałowe), a także bardziej wyrafinowane aromaty, np. biały chleb, krokusy, sernik  jagodowy a nawet.... Konopię indyjską. (:


Jak używać Scented Cubes?

Generalnie - jak chcecie! Producent nasuwa nam też pewne sugestie. Według niego zapach powinien stanowić przyjemne tło i nie przytłaczać. Witać na wejściu, ale po czasie usuwać się na drugi plan, pozostając w tle. Dlatego kosteczki mają raczej umiarkowaną intensywność.

W katalogu Scented Cubes można znaleźć kilka dodatkowych, przydatnych zaleceń. Przed paleniem pomieszczenie dobrze jest wywietrzyć. Idealny podgrzewacz dla kosteczek powinien mieć wysokość od 11 do 13 cm - to zapewnia odpowiednią temperaturę podczas palenia. Producent rekomenduje przynajmniej 4 kosteczki na 18 metrów kwadratowych. Dla mnie to raczej zbyt mało - na taką powierzchnię osobiście zadowalało mnie 8 kosteczek. ;) Wszystko zależy nie tylko od metrażu pomieszczenia, ale także od użytej kompozycji i naszych indywidualnych preferencji. Reszta przebiega jak w klasycznych woskach - wrzucamy do kominka, podgrzewamy, cieszymy się aromatem, a po wypachnieniu usuwamy zużyty wosk.


Co zabrałam do domu + "moja" ulubiona kompozycja :D

Moim numerem jeden który zabrałam do domu jest Meadow - cudowny trawiasty zapach który pachnie niemal identycznie jak mój ukochany Lucky Shamrock Yankee Candle. Wzięłam go aż 4 opakowania i bawię się nim, komponując go z kosteczkami chłodnej mięty (Mint) i eukaliptusa (Eucalyptus), kosteczką kwiatów polnych (Meadow Flowers) i odrobiną paczuli (Patchouli). Połączenie było bardzo eksperymentalne, ale wyszło super - jak poranny, chłodny szron na zielonej łące. :)

Zabrałam ze sobą także piękne zapachy czarnej porzeczki, cedr, białą herbatę z imbirem, trawę cytrynową, polne kwiaty, migdały w miodzie i biały chleb. Dopiero po powrocie do domu zaczęłam żałować, że nie wzięłam kilku prostszych zapachów, które dałyby mi trochę więcej możliwości na ciekawy miksy, np. cytryny, wanilii, lawendy, bergamotki czy drzewa sandałowego. Warto mieć w kolekcji kilka dobrych zapachów podstawowych, o czym będę pamiętać przy kolejnych zakupach.

W razie braku weny znalazłam w katalogu Scented Cubes proponowane, sprawdzone kombinacje, na przykład:

Pear (gruszka) + Vanilla (wanilia) + Jasmine (jaśmin)
Cannabis (konopia) + Bergamot (bergamotka) + Orange (pomarańcz) + Vanilla (wanilia)
White Tea & Ginger (biała herbata z imbirem) + Mint (mięta) + Christmas Tree (choinka) 

i tak dalej :)...


Ocena produktu

Piękna koncepcja, wspaniałe, autentyczne zapachy, doskonały wybór i niewygórowana cena zdecydowanie dają wiele radości i zachęcają do zakupu. Możemy być kreatywni, kombinować, bawić się, eksperymentować. Możemy także wrzucić do kominka pojedynczy zapach, bez dodatkowego kombinowania. To naprawdę ciekawy pomysł na prezent dla woskomaniaka i nie tylko.
 
Jedyna rzecz, za którą dałabym kciuka w dół jest trwałość zapachów - mam wrażenie, że kosteczki dosyć szybko się wypachniają. Nie ukrywam, że nie spróbowałam jeszcze zbyt wielu kompozycji, więc możliwe że jeszcze zmienię zdanie w tej kwestii.

Pewne jest, że będę się bawić dalej. Z perspektywy palenia zaczynam odczuwać braki w "podstawowych" aromatach, więc wkrótce prawdopodobnie moja gromadka Scented Cubes'ów się powiększy. :) Na obecną chwilę jestem na tak!


Swoje opakowania kosteczek zakupiłam na stosiku Aromanti podczas Targów Homedecor. Są dostępne w sklepie internetowym Aromanti

Dajcie znać co myślicie o takim rozwiązaniu :)! Dalibyście się wkręcić w miksowanie, czy wolicie raczej gotowe rozwiązania?

wtorek, 27 marca 2018

Najpiękniejsze zapachy Kringle Candle - Cashmere & Cocoa


Nie każdy wiosenny wieczór jest ciepły i słoneczny. Mimo że zimę mamy już za pasem, to pewne otulające zapachy na pewno zostaną ze mną na kolejne pory roku - zwłaszcza chłodne i mokre wieczory, w które najchętniej zaszylibyśmy się pod ciepłym kocem z kubkiem gorącego kakao i ulubionym serialem.
sobota, 24 marca 2018

Crisp Apple Strudel - My Favourite Things


Piątkowy wieczór. Na zewnątrz chłód, mokre od deszczu uliczki i gęsta mgła. W takie dni staram się, by dom był możliwie przytulny i ciepły. W kominku ogień sobie tańczy wśród trzaskających od czasu do czasu iskier, w piekarniku rumieni się strudel z jabłkami. Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie zapachu idealnego na taki dzień, jak dziś. Jest naturalny, ciepły, zapraszający do rozgoszczenia się przy kawałku przepysznego ciasta i ciepłej herbacie z cytryną od samego progu drzwi. Crisp Apple Strudel Yankee Candle to kolejny zapach limitowany, wchodzący w skład wznowionej, uwielbianej przez wszystkich fanów kolekcji My Favourite Things.
środa, 21 marca 2018

Stłuczka to jeszcze nie tragedia! Czyli tutorial oprawiania krok po kroku :)


Stłuczka? Rzecz nieprzyjemna, ale zdarzyć się może każdemu. Małżonek zawsze się podśmiewał że mam "miękkie ręce". Uważałam że to nieprawda, do momentu kiedy świeca z punktu A (moich "miękkich dłoni") niezauważenie przeniosła się do punktu B zlokalizowanego na kuchennych kafelkach podłogowych. :(

Niemiło, ale to jeszcze nie koniec świata - stłuczkę można oprawić, a przy odrobinie wprawy będzie na pierwszy rzut oka wyglądać jak nówka :)! Bohaterem dzisiejszego wpisu jest Goose Creek Sweet Banana Bread w przepięknej edycji z pieskiem na etykiecie.


To będzie Ci potrzebne:

1. Pusty słój do przeniesienia świecy. Najlepiej tej samej marki i rozmiarów lub chociaż podobny. Nie miałam pod ręką pustego słoja po Goose Creeku, ale słoik Country Candle wygląda identycznie.
2. Garnek z gorącą wodą
3. Miska  - żaroodporna lub metalowa do postawienia na garnku z gotującą się wodą
4. Nóż do obkrojenia wosku
5. Gruba reklamówka
6. Szorstka gąbka do mycia naczyń, detergent (np. płyn do naczyń)
7. Rękawiczki ochronne!! 

Krok 1: Przygotowanie pustego słoja

Słój do którego będziemy przenosić świecę należy dokładnie oczyścić i usunąć etykietę. Przyda się Wam gorąca woda, szorstka szczotka do naczyń i detergent. Usuń etykietę. Resztki kleju dobrze schodzą w bardzo ciepłej wodzie z dodatkiem detergentu. U mnie dobrze się sprawdziło mleczko Cif. W środku usuwamy resztki starego wosku, słój odtłuszczamy i pozostawiamy do wyschnięcia.


Krok 2: Przeniesienie etykiety 

Na tym etapie im mniej rozbity jest słój (zwłaszcza w okolicach etykiety) tym lepiej - drobne kawałeczki szkła łatwo przyklejają się do etykiety, co znacznie utrudnia jej przyklejenie na nowy słoik. Nie spiesz się! Odklejaj etykietę powoli uważając by się nie zabrudziła od strony kleju.

Kiedy uda Ci się zdjąć etykietę ze stłuczonego słoja, delikatnie dopasuj ją do nowego i powoli przyklej. Ja zawsze staram się zaczynać od środka, delikatnie zmierzając ku lewej i prawej krawędzi. Jeśli nie wyjdzie idealnie i pod etykietą zostaną pęcherze powietrza, można je nakłuć igłą i docisnąć.

PS. Tego kroku nie mogę Wam pokazać bo etykieta mojej stłuczki jest wykonana z papieru, który darł się podczas odrywania. :( Bardzo żałuję, bo w sumie to przez etykietę zdecydowałam się na zakup tej świecy. Nie powinniście mieć jednak problemów z przenoszeniem etykiet np. z Yankee Cande czy Country Candle. Nie próbowałam nigdy oprawiać świec Village Candle i Kringle

Krok 3: Oddzielenie stłuczonego słoja od wosku 

UWAGA! Bardzo rekomenduję przy tym kroku mieć na sobie rękawice ochronne!!! 

Wsadzamy świecę do grubej reklamówki i obstukujemy ją tak aby szkło odeszło całkowicie od wosku. Można użyć do tego np. młotka lub wałka do ciasta. Na koniec wosk dokładnie oczyszczamy z resztek szkła.


Krok 4: Obkrojenie trzonu świecy

Obkrój wosk dookoła w taki sposób, aby zmieścił się w nowym, czystym słoiku. Im mniej odkroisz, tym lepiej. Umieść trzon w słoiku. Zwróć uwagę, by knot był umiejscowiony centralnie.




Krok 5: Zalewanie świecy

Pozostały wosk po obkrajaniu trzonu rozdrobnij. Podgrzej wodę w garnku i połóż na niej miskę, tworząc gorącą kąpiel parową. Stopniowo nasypuj do miski niewielkie porcje rozdrobnionego wosku i doprowadzaj do roztopienia. Zaraz po upłynnieniu się wosku dolewaj go do nowego słoja z trzonem świecy.


Dobra rada: Postaraj się nie wrzucać całości wosku do rozpuszczenia za jednym razem i staraj się by wosk był dosyć regularnie rozdrobniony. Zminimalizuje to czas podgrzewania wosku, przez co w efekcie ograniczysz parowanie olejków podczas roztapiania.

UWAGA! Nie gotuj wosku w garnku zaraz nad palnikiem - nie dość że możesz stracić dużo olejków, świeca może zmienić zapach przez zbyt wysoką temperaturę. Skutki gotowania mogą być jeszcze gorsze - wosk może ulec zapaleniu (zdarzenie z życia znajomej)!!!


Krok 6: Wyrównaj powierzchnię świecy

Czyli rozpal ją do ścianek :) Bez tego kroku można się obejść, dotyczy już głównie aspektów wizualnych. Pomaga wyrównać powierzchnię wosku, roztopić drobne pyłki. Potem jedynie oczyszczam świecę z resztek wosku i cieszę się z kolejnej udanej akcji stłuczkowej :)!


Jeśli przeszkadzają Wam nieregularności na powierzchni wosku, można ewentualnie świecę "ujednolicić" przez zanurzenie otwartego słoja (!) w gorącej wodzie od dna aż odrobinę ponad linię wosku. To trik który stosowałam na razie z powodzeniem. Nie daję Wam jednak gwarancji że słój nie pęknie jeśli woda będzie zbyt gorąca! Ostateczny efekt po takim zanurzeniu słoja w gorącej wodzie widać na poniższym zdjęciu.


Żałuję bardzo że nie udało mi się tym razem przenieść etykiety, ale ostatecznie uratowałam świecę, więc jestem zadowolona! :)

Dajcie znać czy kiedyś oprawialiście stłuczkę i jakie triki możecie polecić. :)
niedziela, 18 marca 2018

Bright Copper Kettles - powrót kolekcji My Favourite Things


Od tygodnia świętuję powrót kolejnych dwóch, unikatowych dotychczas zapachów Yankee Candle należących do kolekcji My Favourite Things. W limitowanej ilości w sklepach pojawiły się kolejne dwa duże słoje - Bright Copper Kettles oraz Crisp Apple Strudel. Uzupełniły kolejne wersy piosenki Julie Andrews z cudownego musicalu Sounds Of Music
czwartek, 15 marca 2018

Yankee Candle - Sweet Honeysuckle


Ostatniego niedzielnego popołudnia dumałam sobie co by Wam tu pokazać w tym tygodniu. :) Miałam ochotę by było to coś przywołującego ciepłą (bardzo ciepłą!) aurę. Wybrałam coś, co przez limitowany czas możecie jeszcze dostać w sklepach, coś co nie jest typowym kwiatowym zapachem, wymaga pewnej "otwartości" na ciekawe aromatyczne doznania... Sweet Honeysuckle - to on! :)

Sweet Honeysuckle

Największy przysmak kolibrów; urzekająco słodki nektar złocistego wiciokrzewu.

Wiciokrzew to roślina bezapelacyjnie kojarząca mi się z gorącym, letnim wieczorem - to właśnie wtedy pachnie najintensywniej. Piękny, nektarowy, intensywny zapach zaprasza swoim aromatem owady, wprawiając ogrody w życie. Jest mocny, odurzający, słodki. Zerwana gałązka wiciokrzewu uwalnia zapach nie tylko kwiatów, ale także łodyg, pachnących zielono, łykowato i cierpko.

Piszę to wszystko, bo świeca jest idealnym odwzorowaniem zapachu prawdziwego wiciokrzewu. Kopia jeden do jednego. Uchwycono w nim duszność, nektarowy aromat, a nawet cierpkość ułamanej łodygi i zielonych liści. To czyni go według mnie zapachem bardzo letnim, ciepłym, wakacyjnym, może nawet i chwilami odrobinę dusznym. Kojarzy mi się z aromatem wiciokrzewu uwolnionymi do ciepłego, letniego powietrza znad rozgrzanej słońcem ściany roślinności. 


Zapach jest dla mnie przepiękny, ale nie mam wątpliwości że to nie jest kompozycja dla każdego. Ja uwielbiam zapachy nektarowe, gorące, w typie Pampelune Aqua Allegoria od Guerlain. Nie jest to jednak typowy, miły dla każdego nosa kwiatek jak tulipan czy róża. Tutaj słodycz nektaru połączono ze szczyptą łodygowej cierpkości. Może być więc zbyt obciążający dla wrażliwych nosów. Może być też cudownym ukojeniem dla osób takich jak ja - kochających powietrze letniego ogrodu - aż gęste od aromatów! :).

Moc w porównaniu z innymi świecami Yankee Candle jest naprawdę godna podziwu. Moje "janki" palę zwykle w dużej sypialni, a tym razem podczas palenia świecę muszę wynosić na otwartą przestrzeń salonu połączonego z jadalnią, otwartego na kuchnię i z podwyższonym sufitem - tam zapach daje mi przyjemne tło. Palony w sypialni był dla mnie zbyt mocny. W mojej skali zapachowej daję mu mocne 8/10!


Ja go pokochałam, jestem ciekawa czy jesteście otwarci na tak aromatyczne kompozycje? :)
niedziela, 11 marca 2018

Herbata w męskim stylu - WoodWick - Black Tea


Zapach o którym chcę Wam dziś trochę opowiedzieć to herbaciana kompozycja WoodWick z męskiej serii Reserve. Świeca wróciła ze mną z targów Home Decor w Poznaniu. Po wydenkowaniu słoja Oak (recenzowany w tym poście) obiecałam sobie, że wrócę do świec WoodWicka - nawet na przekór tego, że skwierczący knot, będący flagową cechą tych świec, na dłuższą metę mnie irytował. Atmosfera na eleganckim, WoodWick'owym stoisku na targach Home Decor poluzowała mój hamulec zakupowy, który założyłam sobie jadąc na targi. Po powąchaniu Black Tea walczyłam ze sobą może niecałe 20 sekund, gdy nagle silna wola zrobiła krok w tył, a ja pospiesznym tempem udałam się do kasy, co by się nagle nie rozmyślić... ;)

Black Tea 

Liście herbaty przesiąknięte naparem z koniaku i miodowego drewna – zapach dla prawdziwego gentelmana.


Gentelmanem co prawda nie jestem, ale zapach po prostu położył mnie na łopatki. Tak się dzieje kiedy w świecy zostają połączone moje ulubione nuty zapachowe, tworząc kombinacje tak cudowne, że mam ochotę wypełnić tym zapachem cały dom. Po pierwsze czarna herbata. Wytrawna, nie wzbogacona aromatami cytrusów jak bergamotka, co przy herbacianych zapachach zdarza się prawie zawsze. Po drugie bardzo pikantna nuta goździków, który tak naprawdę tworzy niepowtarzalny charakter tego zapachu. I po trzecie - aromatyczne drewno. Odrobinę dymne, stare, rustykalne. Grające daleko w tle, nawet nie jest wyczuwalne bezpośrednio, ale nadaje zapachowi męskiego charakteru w stylu WoodWicka. Całość jest uzupełniona czymś delikatnie słodszym, co odciąża  Black Tea z wytrawności, a czyni go zapachem nawet całkiem przytulnym. Ja wyczuwam tu odrobinę nektaru z kwiatów, co może być zarówno wspomnianą miodowością, a może i bukietem aromatycznego koniaku... To wszystko czyni ten zapach eleganckim, ekskluzywnym i męskim w sposób bardzo niebezpośredni. Przywołuje mi na myśl wieczory z mężem na kanapie, kiedy w kominku skwierczy drewno, a on degustuje swoje ulubione szkockie whisky... :)


Moc zapachu zdecydowanie na plus - czuć doskonale w każdym pomieszczeniu mojego domu. Świeca pali się czysto i od czasu do czasu wypuszcza małe porcje dymu, które tworzą niesamowite efekty wizualne w postaci dymnych kółeczek. Kilka z nich zupełnie nieświadomie uchwyciłam podczas wykonywania zdjęć. Skwierczenie na razie mnie jeszcze nie zaczęło irytować, co jest bardzo na plus, bo daje mi nadzieję na kilka innych kompozycji z drewnianym knotem :).


To dopiero moja druga świeca WoodWick, ale nabieram powoli apetytu na więcej! Nie tylko na dalszą eksplorację kolekcji Reserve, ale przede wszystkim zaczynam dumać nad potrójnymi kompozycjami Trilogy, przepięknymi słojami Artisan i Hearthwick

WoodWick. Będzie więcej? Myślę że tak!

czwartek, 8 marca 2018

Nowości Yankee Candle - sezon jesień / zima 2018


Zgodnie z obietnicą, przybywam z wątkiem dedykowanym wyłącznie nowościom Yankee Candle na drugą połowę roku 2018! :) Jestem bardzo niecierpliwa drugiego półrocza - wiążę z nim wiele nadziei na mnóstwo pięknych kompozycji!

Z góry chciałam przeprosić Was za mało dokładną relację zdjęciową i jednocześnie dziękuję serdecznie Ewelinie L. która poratowała mnie kilkoma ujęciami ze swojego telefonu. Atmosfera ekscytacji zupełnie mnie  rozstroiła i trochę mi się zapomniało focić... ( :

Co nowego?

W ofercie pojawi się jeden nowy zapach jesienny oraz cztery nowe zapachy zimowe. Dodatkowo producent stworzył zupełnie nową serię Elevation. Sami zobaczcie!


Nową dla wszystkich fanów sytuacją jest pojawienie się tylko jednego zapachu na jesień. Oficjalnie ma on stanowić uzupełnienie dla dwóch pozostałych "Autumn'ów" z roku 2016 i 2017 - Autumn Night oraz Autumn Glow. Możliwe że ograniczenie ilości zapachów było podyktowane jakimś innym powodem biznesowym. Nie martwi mnie to zbytnio - wiemy na pewno, że będziemy mogli nadal liczyć na wiele innych niespodzianek. :)


Starałam się zapamiętać jak najwięcej szczegółów dotyczących zapachów na sucho, oto one:


Autumn Pearl (Q3 2018)

Kremowy otulacz w stylu Warm Cashmere. Wydaje mi się że bazuje na aromatach roślinnych / kwiatowych, ale tych słodkich, lekkich i "jedwabistych". Z tyłu czuć waniliową kremowość i piżmo. Bardzo ładny, ale niezbyt intensywny na sucho. 


Glittering Star (Q4 2018)

Najbardziej intrygujący i mój bezapelacyjny faworyt z kolekcji zimowej. Serce zapachu zdecydowanie kojarzy mi się z kompozycją znanego i lubianego przez fanów Yankee Candle "pędzla", czyli Nature's Paintbrush. Kompozycja jest tutaj zdecydowanie mniej męska (ale nie pozbawiona męskości zupełnie, więc możliwe że jest tutaj paczula). Wyraźnie wzbogacona nutami czerwonych, kwaskowatych i nawet odrobinę cierpkich owoców (cierpkich w stylu Sea Harbour YC). Ma charakter trochę perfumeryjny, dosyć nieoczywisty. Ciepły, ale niezbyt słodki. W tle chyba jest coś drzewnego, ale ciężko powiedzieć co. Intrygujący! Niesamowicie rozbudowany, oryginalny zapach! Mój osobisty faworyt.


Winter Wonder (Q4 2018)

Kremowa kompozycja z dosyć wyrazistym, cytrusowym, wytrawnym podbiciem w stylu All Is Bright. Czuć szampana, ale nie jest aż tak bardzo musujący i gryzący. Obficie złagodzony wanilią. Ładny!


Frosty Gingerbread (Q4 2018)

Pierniki w wydaniu pikantnym i nawet bardziej przywołuje na myśl jesienne, korzenne kompozycje, z wyraźną pikanterią gałki muszkatołowej, goździków i cynamonu. Odrobinę złagodzony wanilią. Wyrazisty, zdecydowany i specyficzny. Nie są to typowe maślane ciasteczka, a swoją drogą to masła tu nie czuć wcale. Przypomina mi mocne przyprawy, które czasami dorzucane są do jesiennych zapachów dyniowych. Można by rzec - trochę inne podejście do świątecznego piernika. Intrygujący ;)..


Icy Blue Spruce (Q4 2018)

Na sucho mało świerku, mało żywicy, mało chłodu, a dużo czegoś trudnego do opisania. Łazienkowy, świeży, przywołujący bardziej skojarzenia z czystością i kremowymi kosmetykami niżeli z chłodem i iglakami. Obawiałam się skojarzeń z choinkowym odświeżaczem, ale na szczęście nie wyczuwam asocjacji z WC. :) Gdzieś przewijają się jakieś nuty owocu, ale ciężko powiedzieć jakiego. Na końcu kremowa dawka piżma. Intrygujący - jest szansa że się z nim polubię.

ELEVATION COLLECTION

Kolekcja Elevation to zupełnie nowy wymiar świec Yankee Candle. Nie byłam do nich przekonana na samym początku, ale im dłużej wpatrywałam się w piękne etykiety w sielskim, staromodnym stylu, tym bardziej zaczynały mi się podobać. A same zapachy okazały się naprawdę przepiękne!!! Na targach Home Decor mogliśmy powąchać sześć kompozycji. Całą kolekcję tworzy 12 "regularnych" zapachów i 4 zapachy specjalnie na okres zimowy. Świece Elevation będą dostępne w ostatnim kwartale roku.


Zapachy będą występowały w aż trzech rozmiarach:

duża świeca (553 g) z dwoma knotami,
średnia świeca (347 g) z trzema knotami
mała świeca (96 g) z jednym knotem. 

Nie mam informacji jaki wosk został zastosowany w kolekcji Elevation, ale po strukturze wydaje mi się on identyczny z tym stosowanym w pillarach - jest bardziej jedwabisty i miękki niż w klasycznych słojach. Wszystkie zapachy występują w neutralnych, przygaszonych kolorach - niezwykle pasujących do koncepcji zapachu i etykiet. Dodatkową ciekawostką jest pokrywka, która pełni także funkcję podstawki pod świecę.

Dark Berries

Typowy zapach ciemnych, dojrzałych jeżyn. Nie za słodki, nie za wytrawny, z lekko kwiatową nutą. Jeden z moich faworytów!

Exotic Bergamot

Mój absolutny numer 1! Ciepły, odrobinę herbaciany zapach z wyraźnie wyczuwalną bergamotką. Dodatkowo wyczuwałam w niej wyraźne nuty jaśminu... Cudooo!

Holiday Pomegranate (zimowy)

Bardzo przypomina mi Bubbly Pomegranate, który pod koniec zeszłego roku pojawił się jako limitka. Słodki, lekko "musujący" i odrobinę landrynkowy. Wyczuwalne są także wiśnie.

Frosted Fir (zimowy)

Bardzo wyrazista cytrusowa nuta i mniej iglaków. Perfumeryjny. Na sucho przepiękny!

Amaretto Apple (zimowy)

Typowe jabłuszko z cynamonem. Przyjemny. Nie przypominam sobie bym na sucho wyczuła migdały. Niezbyt słodki.

Evening Star

Kremowy i otulający w stylu Sandalwood Vanilla z dużą ilością aksamitnej wanilii. 


Sześć zapachów zaprezentowanych podczas targów to jedynie mniejsza część tego, co się pojawi.

Pozostałe zapachy to: Citrus Grove, Sheer Linen, Sweet Nectar Blossom, Velvet Woods, Harvest Walk, Sweet Orange Spice, Pear & Tea Leaf, Coastal Cypress oraz Shore Breeze, oraz Sweet Frosting z serii zimowej.

Akcesoria, dodatki, zestawy prezentowe

Akcesoria i dodatki utrzymane są w stonowanych, pastelowo-oliwkowych barwach z elementami złota i bieli. Był kalendarz adwentowy, zestawy sampli, tealightów, oraz szklane akcesoria z mlecznego, matowionego szkła. Przepraszam za brak dokładniejszych zdjęć - zapachy mnie rozpraszały :). 


Jeśli chodzi o mój wybór, to z kolekcji zimowej najbardziej zaintrygował mnie Glittering Star. Jesienny Autumn Pearl jest bardzo fajny, ale zdecydowanie najbardziej klimatyczne okazały się zapachy z kolekcji Elevation. Mają w sobie to coś! Z niecierpliwością czekam zwłaszcza na Dark Berries oraz Exotic Bergamot, choć czuję że jest jeszcze więcej "moich" typów wśród tych, które na targach nie zostały zaprezentowane. Mój portfel płacze :).

Chętnie się dowiem co Wy myślicie o zaprezentowanych nowościach Yankee Candle - dawajcie znać w komentarzach! :)
środa, 7 marca 2018

Targi HOME DECOR 2018 - relacja, nowości, świecoholicy! :D


W dniach 6-9 marca 2018 w Poznaniu odbyły się (na razie jeszcze się odbywają :D) targi HOME DECOR. Ogromne targi zrzeszające setki wystawców z całego świata. Aby nie przedłużać wstępu (bo o samych targach można by pisać dużo) przejdę do sedna, czyli tego obszaru targów, dla którego przybyłam na Home Decor aż z Gdańska. Dzisiejszy wpis poświęcony jest wspaniałym, świecowym znajomościom, wystawcom świecowym z targów Home Decor. Szczypta nowości, masa emocji. Jesteście gotowi? :)

Dlaczego było warto?

Przede wszystkim wyjazd miał dla mnie główny, najważniejszy cel - spotkać się z ludźmi, z którymi dzielę swoją świecową pasję. W pierwszy dzień targów udało się nam zrzeszyć ogromną grupę świecomaniaków ze wszystkich zakątków Polski. Było wiele radości, niekończące się rozmowy, a nawet momenty wzruszeń! Nadal trudno mi jest ochłonąć po tylu wspaniałych emocjach :).

Drugim, niezwykle ważnym powodem było spotkanie się z wystawcami - dystrybutorami świec zapachowych. Na stoiskach można było nie tylko powąchać zbliżające się nowości, ale także po prostu szczerze pogadać o produktach, dowiedzieć się czegoś o nadchodzących trendach, a przede wszystkim zawrzeć cenne znajomości z ludźmi z branży.

Zakupy na targach i podejście wystawców do odwiedzających

Tak - możliwość zakupu świec i wosków na targach była, głównie za gotówkę, często ze wspaniałymi rabatami. Tak. Wyszłam obwieszona torbami. Tak, oczywiście że Wam pokażę co kupiłam :).


Wystawcy byli rewelacyjnie przygotowani na nasze przyjście. Zostaliśmy obdarowani upominkami, poczęstowani pysznościami i mogliśmy liczyć na ciepłe i profesjonalne przyjęcie. To było naprawdę wspaniałe! 

Jeden dzień na Home Decor umożliwił mi zwiedzenie najważniejszych dla mnie punktów, czyli stoisk: Yankee Candle, Kringle Candle, WoodWick, Aromanti, Bridgewater Candle oraz JodyLO. Na resztę po prostu nie starczyło czasu! Dlatego rok wybiorę się prawdopodobnie na dwa dni targów. 

Tym czasem pokażę Wam chronologicznie jak wyglądał mój dzień na targach Home Decor :):

Wyjazd z Gdańska. 

Pobudka o 4:50. Mimo wczesnej pory, wstałam jak porażona prądem. To dziś! Zbieram się, o 05:55 już wbiegam do auta, jadę do Tczewa gdzie spotykam się z dwoma cudownymi świecomaniaczkami - Eweliną i Justyną. Wspólnie ruszamy na targi, przegadując całą drogę (głównie o świecach) :D. Na miejscu jesteśmy około 10:30.

Stoisko Kringle Candle

Pierwszym stoiskiem które odwiedziliśmy było stoisko Kringle Candle Easten Europe, które udostępniło ogromną ilość zaproszeń na targi świecomaniakom z całej Polski (między innymi mi)! Na stoisku panuje niesamowita, wakacyjna atmosfera. Palmy, kokosy, wakacyjne rytmy! Jest także możliwość zjedzenia przepysznych lodów wyrabianych na bieżąco w ciekłym azocie. Pycha!



Duże poruszenie na stoisku wywołały 24 nowiutkie zapachy Kringle Candle oraz Country Candle na rok 2018 - począwszy od sezonu wiosenno, letniego, kończąc na zapachach jesiennych i zimowych. Pierwsza część będzie dostępna w sprzedaży w okolicach końca marca, reszta kolekcji będzie się pojawiać sukcesywnie, odpowiednio do sezonu.


Maciej, gospodarz stoiska i najważniejsza persona w dystrybucji Kringle Candle i Country Candle, przyjął nas niezwykle ciepło i obdarował nas niesamowitymi prezentami. W moim prezencie znalazł się prawdziwy kokos (jak to otworzyć?! :D), mała świeca Kringle Candle Watercolors (taki format świecy Kringle Candle do nowość). 



Otrzymałam także wszystkie 24 zapachy w formie daylightów, by móc podzielić się z Wami pierwszymi wrażaniami zapachowymi dotyczącymi zbliżających się kolekcji. Relację przyszykuję dla Was w osobnym wpisie, jeśli jednak nie możecie się doczekać opisu któregoś z nich - pytajcie w komenatrzach! :)

Stoisko Aromanti / Village Candle / Ashleigh & Burwood / Goa

Przy stoisku Aromanti zaczęła się nagromadzać duża grupa świecoholików z grup facebookowych Anonimowi Świecoholicy oraz Kochamy Świece Zapachowe. W Aromanti przyjęli nas w stylu "czucie się jak u siebie". Dziewczyny pracujące w tym zespole to także zagorzałe świecoholiczki, więc można było z nimi pogadać jak ze starymi kumpelami, powymieniać się opiniami, czy nawet wspólnie pojeść ciastka :). Można było także dłuższą chwilę porozmawiać z panem Krzysztofem Plitnikiem - prezesem Aromanti, który ma niesamowitą wiedzę o branży zapachowej. 


Największe poruszenie wywołały świece z serii Metallics - świece Village Candle w metalicznych słojach. Mój absolutny faworyt to Spiced Honey Tea. Kolejne zapachy na które zwróciłam uwagę to Guava Tangerine, Berry Cardamon oraz Rhubarb Lemonade. Piękności!



Kolejną nowością w którą się obkupiłam były Scented Cubes. Te kosteczki występują w ponad 60 zapachach, które można dowolnie mieszać tworząc własne kompozycje. Zawsze chciałam tworzyć własne zapachy, więc wzięłam aż 14 opakowań z super rabatem :)! Nie będę pisała więcej bo będzie na to osobny wpis :). Żałuję że nie starczyło mi czasu na wąchanie kompozycji zapachowych Ashleigh & Burwood i Goa. Nadrobię następnym razem!


Od Armonati także dostałam miły upominek w postaci malucha Village Candle Lemon Pound Cake oraz długie zapałki. Dziękuję! :)


Stoisko Yankee Candle / Millefiori Milano / Grupa Zachodnia

Niewątpliwie jedno z najpiękniejszych i najlepiej dopracowanych stoisk tej wystawy należało do Yankee Candle. Na miejscu zgromadziła się już spora grupa świecomaniaków, więc mogliśmy liczyć na specjalną prezentację wszystkich zakamarków ekspozycji. 


Najbardziej pasjonującą częścią tej wizyty była możliwość powąchania nowości Yankee Candle na lato (kolekcja Let's Go, którą opisałam w tym wątku), oraz kolekcji jesiennej i zimowej. żeby nie wydłużać nadmiernie tego wpisu, opisy zapachów wrzucę Wam lada moment w osobnym wątku!


Dział poświęcony marce Millefiori Milano był ogromny! Muszę niestety przyznać się, że nie miałam czasu go zwiedzić ze względu na rozkojarzenie związane z napływaniem coraz to większej liczby osób, z którymi czekałam by się spotkać po raz pierwszy. Taki jest efekt, kiedy chce się zrobić zbyt dużo za jednym razem. :)


Tym razem nic nie kupiłam w oczekiwaniu na nowości (już w sprzyszłym tygodniu pojawią się dwa kolejne zapachy z kolekcji My Favourite Things  - Bright Copper Kettles oraz Crisp Apple Strudel!). Nie wyszłam bynajmniej z gołymi rękoma! Ekipa Grupy Zachowniej zapewniła nam pamiątkę z tego spotkania - dostaliśmy małe słoiczki Yankee Candle. Ja otrzymałam malucha Sundrenched Apricot Rose oraz zapałki. Dziękuję! :)


Stoisko Bridgewater Candle / Voluspa / Made By Zen



Kolejne stoisko - niezwykle bogate w kolory, świecidełka, aromaty! Ponoć staliśmy przy nim najdłużej :D. Po raz pierwszy miałam okazję powąchać niezwykle ekskluzywne słoje Voluspa. To najwyższej jakości perfumy do domu - ekskluzywne, dosyć kosztowne, ale jakże przyciągające oko. Najbardziej przypadły mi do gustu słoiczki o kwiatowym designie w japońskim stylu.


Przemili wystawcy! Pochłonęliśmy się w rozmowie o zapachach, technologiach i świecowej pasji. Nawiązałam tu wspaniałe znajomości. :)


Markę Bridgewater Candle znam i bardzo sobie cenię, więc nie mogłam się powstrzymać od wyniesienia jakiejś pamiątki. Wybór padł na klasyk - Afternoon Retreat, oraz na wesołą, słodką i wiosenną kompozycję Tickled Pink. Fenomenalne zapachy!


Stoisko WoodWick

Nie mogło nas tam zabraknąć. Stoisko utrzymane w eleganckim, minimalistycznym i bardzo męskim charakterze :).  Ogromna ilość produktów. Przepiękne kolekcje w roślinne wzory przyciągnęły moje oko najbardziej ze wszystkich :).


Dłuższą chwilę spędziłam przy serii Trilogy oraz męskiej kolekcji Reserve, którą zawsze uwielbiałam za piękne, męskie kompozycje. Nie mogłam się powstrzymać i wyniosłam stamtąd słoik przepięknego, herbacianego a jednocześnie pikantnego Black Tea z kolekcji Reserve. Do zakupu otrzymałam wspaniałe gratisy w postaci dwóch WoodWick'owych Petite Candle o zapachu Black Cherry i zapałki. Dziękuję Panie Jacku za przemiłe spotkanie!


JodyLo



Około godziny 15 byliśmy już bardzo zmęczeni wąchaniem świec, ale chociaż na chwilę chcieliśmy przycupnąć przy stoisku JodyLo. Są tą świece z wyższej półki (ceny wahają się od 150 do kilkuset złotych). Zapachy? Obłęd. Red Dress i Candy Pink.... Coś niesamowitego. Przy stoisku spędziliśmy z Pawłem z bloga Na Świeczniku dłuższą chwilę. Dwie przemiłe panie - Monika i Anna (o ile dobrze zapamiętałam!) - po prostu po ludzku pogadały z nami o świeczuchach, czyli to co lubimy robić najbardziej. :) Dziewczyny, wspaniale było Was poznać! Mam nadzieję że się spotkamy ponownie. :)


Goose Creek - nie było, a jedocześnie byli... :)

Jedną z moich ukochanych marek świecowych jest Goose Creek. W tym roku niestety dystrybutor  Goose Creek nie posiadał stanowiska na targach, ale sami dystrybutorzy byli obecni! :) Jerzy i Julita przyjechali z  Warszawy żeby się z nami spotkać! Dostałam od nich wspaniały, spersonalizowany upominek - próbki najnowszych, limitowanych zapachów Goose Creek, które pojawią się na polskim rynku w przyszłym miesiącu: Verry Berry, Rainbow Sugar, Catching Fireflies oraz Love Letters. Dziękuję Wam! Jesteście cudowni!


Koniec wyprawy - pizza w towarzystwie najwspanialszych

Zwiedzanie musiało w końcu dobiec końca. Głodni pożywienia i spragnieni dalszych rozmów udaliśmy się ze świecomaniakami na wspólną ucztę. Kochani, dziękuję serdecznie każdemu z Was za wspólnie spędzone chwile! 

Trochę prywaty :)


Powrót 

Wróciłam do Gdańska około godziny 22 i padłam. I tym zakończę dzisiejszy wpis. :)

Czy było warto? Chyba widać?? :) To był niesamowity dzień! <3