piątek, 13 kwietnia 2018

Just go... :) Misty Mountains


Jasne, że uwielbiam podróżować! :) Dla mnie najlepsze podróże to podróże w miejsca, gdzie temperatura latem rzadko przekracza 25 stopni Celsjusza. Zimna woda, zielone lasy, morski wiatr, klimatyczne łąki i góry - zwłaszcza te spowite chłodną mgłą :). Tropiki i gorące piaski są dla mnie zawsze ostatnie na liście miejsc do odwiedzenia. Jeśli więc i Wy jesteście "zimnolubni", to prawdopodobnie Misty Mountains może stać się Waszym ulubionym zapachem najnowszej kolekcji Yankee Candle Just Go. :) Zapraszam do recenzji!


Budowanie atmosfery

Zacznijmy tym razem nie od zapachu, ale od atmosfery jaką buduje sam produkt. Jednym z powodów dla których kocham markę Yankee Candle jest budowanie niesamowitego klimatu samym wyglądem świec. Etykieta Misty Mountains przenosi nas na jeden ze szczytów mrocznych pasm górskich spowitych mgłą. Chłodne, wilgotne powietrze o brzasku wyczuwa się już od samego patrzenia, dodatkowo kolor wosku podpowiada że ze słoika może zawiać górskim chłodem i świeżością. Uwielbiam ten moment kiedy wącham świecę Yankee Candle po raz pierwszy i przekonuję się, że etykieta jest idealnym, wizualnym odwzorowaniem zapachu. Dla mnie to zakrawa o sztukę - i za to ich kocham!

Opis ze strony producenta

Bezkresna panorama porośniętych sosnami gór spowitych tajemniczą, chłodną mgłą.

Nuty głowy: sosna, mięta
Nuty serca: lawenda
Tło: paczula, wetyweria, drzewo cedrowe


Zapach

Świece zapachowe imitujące pewną "atmosferę pogodową" zwykle nie najłatwiej się opisuje i tak jest w tym wypadku - prawdopodobnie najlepiej by było samemu zanurzyć nos w słoju i zrozumieć go na swój własny sposób. :) Zapach jest piękny i bardzo trudny do rozgryzienia! Biorę więc słój w ręce i obiecuję że postaram się jak mogę :).

Tajemniczy, chłodny ze słodkim podbiciem.... Niesamowicie świeży, trochę perfumeryjny. Pierwsze co wyczuwam to aromat świeżej, chłodnej mięty - to ona sprawia, że Misty Mountains w pierwszym wrażeniu wydaje się zapachem chłodnym. Głębiej wyczuwam ziołowość i słodycz... Pachnie jednocześnie dobrym, męskim żelem pod prysznic - nie w charakterze kolońskim, ale bardziej słodkim i nowoczesnym. 

Nie skrywa wbrew pozorom aż tak dużo drzewnych aromatów. Ja wyczuwam w nim garść ziemi, w której zaplątała się najwyżej sucha, sosnowa gałązka. Ale i ten słodkawy, męski żel pod prysznic. I miętowa guma do żucia.... :) Jak widzicie, nie jest to zapach do końca pachnący 100% naturą, a mimo jednak wszystko razem po prostu do siebie pięknie pasuje. Bez dwóch zdań - takiej mieszanki jeszcze w Yankee Candle nie było. Jest inny, urzekający, przyciągający.


Moc - świeca i wosk

Długo zastanawiałam się którą świecę postawić na pierwszym miejscu jeśli chodzi o mój wybór faworyta z kolekcji Just Go. Wahałam się między Misty Mountains a Warm Desert Wind (recenzja). Ostatecznie, ze względów praktycznych, nie zapachowych, wygrał Warm Desert Wind. To dlatego że Misty Mountains jest w przestrzeniach mojego domu zbyt słabo wyczuwalny. Sytuacje ratuje wosk - on spisuje się wspaniale. Sama świeca daje dla mnie lekkie tło tylko podczas wchodzenia do pomieszczenia i przy małej odległości od świecy. Dla mnie to istotny mankament tego słoja, choć nie wykluczam że świeca może się jeszcze rozkręcić - bo tak też czasem bywa.


Mimo że moim faworytem jest Warm Desert Wind, nadal uważam Misty Mountains za najbardziej klimatyczny zapach z całej kolekcji. Zachwyca mnie swoim całokształtem - poczynając od koloru wosku, po etykietę, skończywszy na niesamowitej kompozycji zapachowej.  

Misty Mountains - zacznij mi pachnieć intensywniej, a obiecuję że Cię pokocham!


Far Over the Misty Mountains Cold,
To Dungeons Deep and Caverns Old,
We must away ere break of day
To find our long-forgotten gold.

The Pines were Roaring on The Heights,
The Winds were Moaning in the Night,
The Fire was Red, it Flaming Spread,
The Trees Like Torches Blazed with Light.

Misty Mountains, Hobbit

10 komentarze

  1. Mnie ten zapach przypomina połączenie drzewnych nut z męskich perfum z truskawkową mambą:p (ale mój nos zawsze szwankuje)
    Trafił mi się chyba felerny wosk, ponieważ nawet przy połowie tarty jest ledwie wyczuwalny w pomieszczeniu :(
    Również wahałam się między Warm Desert Wind a Misty ale ze względu na moc i te otulające ciepłe nuty skłaniam się ku dużej świecy Warm Desert :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ten zapach wydaje mi się całkiem ciekawy, mam nadzieję że się polubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, jaka szkoda, że zakup Yankee stał się loterią i że firma zrezygnowała ze stałej produkcji dwuknotowców. Tęsknię za tamtym czasem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wolisz dwa knoty to może ta wersja? https://markoweswiece.pl/pl/p/Yankee-Candle-Wanderlust-Misty-Mountains-Tumbler-dwuknotowy-354g/4379

      Usuń
  4. Ja mam zupełnie inne odczucia co do tej świecy...moim zdaniem paczula bardzo ociepla całą kompozycję i przez to robi się nijaka. Bardzo liczyłam na mgłę i chłodzik, ale trochę się zawiodłam :( Czuję dużo lawendy, ale chciałabym może jeszcze więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie czuję lawendy a żałuję bo kocham!:) lawendy nigdy nie jest mi za dużo 😁

      Usuń
  5. Nieziemsko go opisałaś! Uwielbiam jak ktoś pisze o wódkach wielowymiarowo. Daje własne odczucia, wpłata historie, praktycznie ciągnie opowieść. Nuty znam, są na stronie producenta, dlatego niezwykle cenie oryginalne podejście do zapachów! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wódkach!?😃
      dzięki serdeczne 😙😙

      Usuń
    2. Hahahahahaah, woskach! Przeprasza, słownik w telefonie ;D

      Usuń