poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Just Go... Warm Deset Wind Yankee Candle


Zapach otwartej przestrzeni i dalekich lądów,
muśnięty egzotyczną paczulą i podwędzoną wanilią....


Czekałam na niego tak długo! Pierwszy raz spotkałam go w listopadzie podczas Pachnącego Wieczoru Yankee Candle. Drugie spotkanie przypadło nam w marcu na targach Homedecor. Za każdym razem czułam go odrobinę inaczej. Zapach kameleon, raz bardziej świeży, innym razem ciepły. Skrywa wiele tajemnic, rozwija się w paleniu i dopiero wtedy ukazuje swoje oblicze...


Warm Desert Wind.



Just Go...

"Ciepły Pustynny Wiatr" (ang. Warm Desert Wind) to jeden z czterech nowych zapachów Yankee Candle na sezon letni (Q2 2018). Cała kolekcja nosi nazwę Just Go - po prostu idź. Nawiązuje do podróży po świecie, zachęca do zapakowania walizki i zbadania najbardziej dzikich zakamarków świata. Poznawania ich zapachów, czerpania siły z natury i obcowania z egzotyką. Odrobinę na przekór kolekcji wiosennej (Enjoy Simple Things), która wręcz zachęcała do cieszenia się chwilą, zwolnienia tempa, czerpania radości ze spokojnej chwili i małych rzeczy, które obok nas, tyle że często niedostrzeżone. W Just Go liczy się przygoda, wielkie przestrzenie, podróż w nieznane. Ciekawa jestem, z którą z tych dwóch kolekcji bardziej się utożsamiacie :).


Nazwa i etykieta Warm Desert Wind sugeruje zapach orientalny, ciepły i jednocześnie świeży - combo trudne do osiągnięcia, ale jak widać - możliwe :). 

Nuty głowy: ozon, bawełna
Nuty serca: wędzona wanilia, kadzidło
Tło: paczula
Warm Desert Wind to jeden z książkowych przykładów zapachów, który "czuję" w takiej samej kolejności, jak wypisane są nuty zapachowe. Pierwsze wrażenie na sucho - świeże pranie! Jeśli mieliście okazję poznać kiedykolwiek wycofany już zapach Line Dried Cotton (recenzja), to nuta czystej bawełny i powietrza jest tu dla mnie bliźniacza - do tego stopnia, że zapachy wydały mi się w pewnej części podobne. Nie da się jednak ukryć, że w pustyni w sercu gra ciepła, orientalna głębia. Po zapaleniu zapachu to ona wychodzi do przodu, a mi brakuje słów by opisać swój zachwyt :).

Jest ciepło, kremowo, otulająco i odrobinę dymnie. Połączenie przypomina mi momentami waniliowe, białe pianki Marshmallow, podwędzane nad ogniskiem, delikatnie przesiąknięte dymem. Słodkie, waniliowe, a jednocześnie cudownie podpieczone. Bardzo daleko w tle coś męskawego i drzewnego - prawdopodobnie paczula w akompaniamencie innych, orientalnych nut. 
To wszystko razem czyni ten zapach kameleonem. Za każdym razem odczuwam go inaczej. Na sucho świeży i ozonowy, przy wejściu do pomieszczenia - ciepłe, spieczone pianki marshmallow, przy dłuższej ekspozycji - kadzidło z wanilią i orientalna, męska głębia. Przyznam że Yankee Candle zawsze byli mistrzami budowania głębi zapachu. Ten zapach to idealny przykład. 


Warm Desert Wind vs Egyptian Musk

Trudno mi pominąć ten wątek, bowiem Warm Desert Wind wygląda na pierwszy rzut oka jak brat wycofanego z oferty w zeszłym roku (przepięknego dla mnie) Egyptian Musk. Jakolwiek by nie suferowała nam etykieta oraz kolor wosku, kompozycje znacznie się różnią od siebie. Egyptian Musk jest bardzo piżmowy, kremowy, odrobinę perfumeryjny, kaszmirowy i czysty. Warm Desert Wind jest z kolei dużo bardziej ciepły, kadzidlany, wyraźniej waniliowy i dymny - zdecydowanie lepiej oddający charakter gorącej pustyni. Podsumowując, według mnie Egyptian Musk jest nawet bardziej "spokrewniony" z typowo zimowym Season Of Peace, niżeli z Warm Desert Wind. :)


Aspekty "funkcjonalne"

Po kilkukrotnym paleniu moc zapachu w formie słoja oceniam jako "standardową średnią Yankową" - niezbyt mocny, ale także nie słaby - na dziesięciostopniowej skali umiejscowiłabym go gdzieś w połowie. Zupełnie wystaczająca moc do mojej dużej sypialni. Moc wosku jest lepsza i taką formę wybieram do większej przestrzeni, np. otwartego salonu.

Świeca pali się czyściutko, ładnie rozpala się do ścianek i absolutnie przepięknie wygląda z illumą z tej samej kolekcji - Warm Rustic. Na zdjęciach katalogowych kształt tej illumy zupełnie mnie nie przekonywał (kojarzył mi się z durszlakiem :)), ale w praktyce - bajka! Przepięknie wygląda na świecach z kolekcji Just Go, ma cudny kolor, jest rewelacyjnie wykonana i co najważniejsze - działa jak marzenie! Doskonale rozgrzewa świecę która szybko tworzy piękny basen. I to wszystko za rewelacyjną cenę 18 złotych. Brawo Yankee Candle! Jestem zakochana. Proszę więcej takich akcesoriów :).


Podsumowując

Nadal nie mogę zdecydować, czy moim ulubionym zapachem z kolekcji Just Go jest Warm Desert Wind, czy może Misty Mountains (wkrótce pojawi się jego recenzja). Niezależnie od tego, zapachowi nie brakuje nic - jest ciekawy, zmienny niczym kameleon, łączy w sobie ciepło, świeżość, słodycz i orient. Myślę że trafi w gust wielu z Was, więc koniecznie się z nim poznajcie :).


3 komentarze

  1. Z nowej kolekcji ten zapach wydaje mi się najbliższy. Nie jestem na bieżąco, ale postaram się nadrobić temat. Muszę przyznać że miałam skojarzenie z egyptian musk wizualnie, szkoda jednak że nie są podobne. Ale również tak jak Ty czuje podobieństwo między Musk a SOP.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i dobrze że nie jest podobny 😊 lubię zapachy które nie są dublem czegoś co już było 😉 a w Egyptian Musk muszę się zaopatrzyć...

      Usuń
  2. Brzmi nieziemsko! Choć musze przyznać, ze taki zapach jest dosyć ryzykowny na lato. Ciężko znosi mi się gęste i kadzidlane nuty kiedy jest upalnie. Wtedy w ruch idzie mięta i męskie kompozycje. Przetestuje jeszcze teraz, poki pogoda nie pokrzyżuje moich planów, a na dworze jest jeszcze chłodno po zmroku. ;-) powinien być jak znalazł

    OdpowiedzUsuń