poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Przywołujemy wiosnę z Bridgewater Candle! 4 zapachy, które warto wypróbować wiosną :)


Halo, halo! Gdzie ta wiosna? Mamy dziś 2 kwietnia, a za moim oknem luty! Widzę że trzeba tą aurę odrobinę zaczarować, więc czym prędzej w kuferku szukam, co by się nadawało :D.

Tak się składa, że mam obecnie pod ręką sporą gromadkę maluchów Bridgewater Candle. Wszystkie zapachy piękne - radosne, wiosenne, letnie, słoneczne. Takich w marce Bridgewater jest w sumie najwięcej, więc mamy w czym poprzebierać. Votivów mam sporo, więc podzielę Wam to na dwie recenzje. Pierwsza gromadka jest bardziej wczesnowiosenna, więc od niej zaczniemy sobie dzisiaj. 4 różne zapachy, ale wszystkie łączy jedno - radosny, wiosenny wydźwięk.  


Zapachy w interpretacjach Bridgewater Candle

Mam słabość do marki Bridgewater. Marka często skupia się na odwzorowaniu zapachów sielskiego życia za miastem. Mamy tu ogromną ilość kompozycji inspirowanych wsią, wakacjami, wiosną i latem. Mieszkam w mieście, więc staram się chociaż w domu zaznać odrobinę sielskiego klimatu. Zbieram ładne, ręcznie malowane talerze, kwieciste kuferki i urokliwe obrazki z ptakami. Staram się by w moim domu było zawsze dużo drewna, a na stole haftowana serwetka i bukiet kwiatów. Taki styl mnie uspakaja i daje poczuć się choć przez chwilę jak w uroczej chatce za miastem.  

Bridgewater Candle pięknie się wpisuje w ten styl. Jeśli tęsknicie za sielskim klimatem - tutaj na pewno się odnajdziecie. Zobaczycie to zresztą po czterech propozycjach, które na dziś Wam przygotowałam.

 Moja stała asysta do zdjęć... :D

Votivy Bridgewater Candle

Jeśli nie znacie jeszcze marki lub zapachu, a chcecie tak jak ja potestować dużo za jednym razem, to najlepszym rozwiązaniem będą małe świeczki Votive. Na stronie Bridgewater można do nich dokupić idealnie pasujące szklaneczki, jak te na moich zdjęciach. Votivy wypada ponad połowę taniej niż opakowanie wosków, starczają do 15 godzin palenia i mają całkiem dobrą moc na mały lub średni pokój.


Tea Party

Zapach owocowo miodowopłynny, którego początek rozpoczyna się nutą przesłodkiej mandarynki, brzoskwini i moreli przesiany przez senne kłęby piwonii i róży. Druga faza serwuje nam doznanie zapachu soku z drylowanych dojrzałych owoców poprzez fontannę białego piżma. Ta cudowna mieszanka daje nam nieskazitelnie delikatny zapach.

Opis ze strony dystrybutora praktycznie w sedno przedstawia to, jaki jest Tea Party. Patrząc jedynie na etykietę spodziewałam się zapachu herbacianego, ale ten zupełnie taki nie jest. Kompozycja przypomina bardzo złożone, damskie perfumy - nie za słodkie, o doskonale wyważonym aromacie kwiatów i owoców. Jest kobieco, delikatnie, nawet odrobinę sexy ;). Piwonia wiedzie prym, zaraz później róża, a owoce pozostają w tle dodając świeżości, wyważoną szczyptę słodyczy i lekkości.


Spring Dress
Spacer po ogrodzie pełnym kwiatów peonii, magnolii, orzeźwiający cytrusów, podgrzany mahoniem.

Kolejna kompozycja bazująca na bogatym bukiecie kwiatowym to Spring Dress. To także kolejny rozbudowany, damski perfumowiec, więc przybliżenie go słowami jest wyzwaniem! Wiosenna sukienka z założenia powinna być kwiatowa i zwiewna - pełna lekkości i powietrza. Spring Dress jest kompozycja jest jeszcze bardziej wytrawną niż Tea Party. Kwiatowe nuty tego zapachu przypominają mi aromatyczne kwiaty piwonii, lilii a może nawet i frezji... Podstawa jest tutaj zdecydowanie mniej słodka i pudrowa niż Tea Party - za to jest też dużo bardziej świeżo.
 

Tickled Pink

Zapach słodkości kwiatu lipy i rozgniecionych jagód.

Będąc już w klimacie sukieneczek, przejdziemy lekkim krokiem do kolejnego zapachu, czyli Tickled Pink. Kolejna wiosenna, lekka kompozycja pozostająca w harmonii z dwoma poprzednimi. Jednocześnie wyróżnia ją ogromna ilość cudownej, jagodowej słodyczy. Coś przepięknego - jak słodziutkie jagody polane miodem i przystrojone lipowymi kwiatkami. Zdjęcie wesołej dziewczynki w różowej, tiulowej sukieneczce pięknie opisuje ten zapach, który jest bardziej dziewczęcy niż kobiecy. Jednocześnie do złudzenia przypomina mi moją pierwszą własną wodę toaletową Adidas w różowym flakonie, którą zaczęłam używać jako piętnastolatka. 

To mój zdecydowany faworyt z całej czwórki - ze względu na przepiękną, wyróżniającą go słodycz, a także sentymentalne skojarzenia. :) Będzie duży słój!


Wiosna to nie tylko kwiaty, ale także ciepłe popołudnia spędzone na relaksie. Nie tylko w domowym zaciszu - również na świeżym powietrzu. :) Zestawienie zamyka Afternoon Retreat, który znacząco różni się od trzech poprzednich kompozycji.


Afternoon Retreat

Zrelaksuj się w spokoju i ciszy jesiennego popołudnia pachnącego mandarynkami, limonką, aksamitnym mchem, anyżem, bodziszkiem i bergamotką.

Afternoon Retreat jest świeży jak powietrze unoszące się na skraju lasu. To także kompozycja męska, która  bazuje na wytrawnych, drzewnych nutach zapachowych. Serce wypełnia trudna do określenia mieszanka aromatów. Ma w sobie coś odrobinę luksusowego, jak aromat egzotycznego drewna. Wyczuwam także delikatną, nienachalną kolońską nutę. Cytrusy są dosyć wyraziste, a całość przypomina mi odrobinę Archives lub Secrets z Kringle, z mniejszą dawką drewna a większą dozą cytrusowej lekkości. Dobry na chwilę regeneracyjnego snu po obiedzie :).


Podsumowując...

Wszystkie cztery zapachy są niezwykłe i bardzo w stylu Bridgewater - złożone, perfumeryjne, nawet odrobinę retro... :) Z całej czwórki najbardziej skradł moje serce Tickled Pink! Przypomina mi beztroskie czasy, kiedy byłam nastolatką i spędzałam mnóstwo czasu na świeżym powietrzu. Jeśli miałabym wybrać ten, który spodobał mi się najmniej, to byłby to Spring Dress. Tylko dlatego że przypomina mi bardzo standardową, kobiecą kompozycję perfum, którą często wyczuwam na ulicach. Zapachem który bardzo się wyróżnia jest Afternoon Retreat - świeży, charakterystyczny, męski, a jednocześnie nieobciążający.


Tyle na dzisiaj, wkrótce wracam do Was z drugą częścią - mam nadzieję, że macie ochotę na większą dawkę Bridgewater Candle, bo moja gromadka rośnie! :)

Zakończyłam pisanie, a za oknem wyszło słońce - czyli magia działa :)!
Ściskam mocno!


4 komentarze

  1. Mnie jedynie ostatni zainteresował. Tylko jest problem - kocham Secrets a nienawidzę Archives. Jak mogłaś go porównać do dwóch jednocześnie haha! to wydaje się nierealne :P z Bridgewater mam słoik Sweet Grace i kosteczkę Storybook dreams. Kostka mi się bardzo podobała, natomiast świeca jest bardzo perfumowana i jest przepiękna, ale chyba wolałabym takie perfumy niż świece. Nie wykluczam jednak, że kiedyś jeszcze coś kupię tej marki :)

    a u mnie dzisiaj Bunny cake YC www.candleslover.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczne słoiczki srebrne z połyskiem. Do tej pory migiem robiły na obecnie palonej świecy basen, na święta chciałam założyć tą by wykończyć świecę i zostawiała po bokach, musiałam powrócić do słoików :)

      Usuń
  2. Można wyobrazić sobie zapach..? Można :) Pani Monika robi to doskonale! Moim faworytem z tej gromadki jest Tea Party, uwielbiam go absolutnie. Zawsze jest dobry czas na Tea Party bo to może moje skojarzenie by celebrować życie i chwile <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowo 😙 Tea Pary dobry wybór, ale u mnie jednak wygrywa sentyment do zapachu Tickled Pink 😊!

      Usuń