wtorek, 19 lutego 2019

WoodWick HearthWick Trilogy - tego musicie spróbować!


Są mistrzami kompozycji drzewnych. Eleganckie, autentyczne, klimatyczne kompozycje, piękne słoje, drewniane pokrywki. Skwierczący knot to ich znak rozpoznawczy. Do tego okresowe kolekcje limitowane, piękne wzornictwo i ciekawe rozwiązania kształtów i form. WoodWick - zawsze miałam wielki szacunek do tej marki. 

W kwestii WoodWicka zawsze byłam zagorzałą wielbicielką przede wszystkim ich wosków. W tym roku dałam sobie za cel lepsze poznanie tej marki. Postanowienie zobowiązuje, więc pierwsza forma to nasz dzisiejszy bohater. Zaczniemy dość ekscentrycznie i ekskluzywnie, bo od czegoś dużego, o dziwnym kształcie i bardzo złożonej kompozycji zapachowej. Mowa o WoodWicku w wersji Trilogy, a w dodatku w formie HearthWick, czyli łódeczki. Zapach? Prześwieży. A doświadczenie zapachowe? Naprawdę niezwykłe.

CZYM SĄ ŚWIECE WOODWICK W WERSJI TRYLOGY?

Trilogy to grupa świec, których znakiem rozpoznawczym jest trójwarstwowość. Oznacza to, że świeca zbudowana jest z trzech warstw wosku o różnych zapachach, oczywiście odpowiednio dopasowanych do siebie. W ofercie znajdziecie kompozycje zarówno kwiatowe, jak i drzewne, jedzeniowe i świeże. Wraz z postępem palenia, górnej warstwy ubywa, a do akcji wchodzi druga, a potem trzecia. Sprawia to, że świeca tak na prawdę odkrywa przed nami trzy oblicza, a nawet i więcej, kiedy podczas wypalania powstają przenikające się blendy. Byłam zawsze ogromnie ciekawa tego doświadczenia, bo sama dosyć szybko się nudzę świecami. A tu mam takie 3 w 1... Nieźle, co? :)


WOVEN COMFORTS

Trilogy na którą się zdecydowałam nosi nazwę Woven Comforts. to mieszanka trzech niesamowicie świeżych zapachów, które stanowią idealny podkręcacz atmosfery czystego domu. Odpalenie tego cuda po weekendowym porządkowaniu domu, odkurzeniu i wywietrzeniu tworzy atmosferę niesamowitej świeżości i czystości. Absolutnie uwielbiam wszystkie trzy warstwy i są to według mnie absolutne perełki w świeżej kategorii zapachowej, nie tylko w ramach marki WoodWick, ale wszystkich innych marek jakie poznałam dotychczas. 


Pierwsza warstwa - PURE COMFORT

Otul się w przytulny zapach pościeli suszonej na linkach, z nutą czystych owoców i satynowego piżma.

Dla mnie Pure Comfort jest klasycznym reprezentantem świeżości prania. Kojarzy mi się z pościelą wypłukaną w białym lub niebieskim, kwiatowym płynie do tkanin, rozwieszoną na chłodnym, świeżym powietrzu. 

Druga warstwa - SOFT CHAMBRAY

Relaks i czystość - ten zapach otula zmysły miękką tkaniną i subtelnym pocałunkiem jaśminu i róży. 

Soft Chambray to kolejny przepiękny praniowiec. Tym razem pościel nie została wypłukana w intensywnie perfumowanym płynie, ale wyprana w dobrej jakości proszku. Jest więc zapachem zdecydowanie bardziej proszkowym, czystym, trochę mniej kwiatowym od Pure Comfort. Mój absolutny faworyt wśród praniowców.

Trzecia warstwa - WARM WOOL

Marzycielskie zapachy ciepłej wełny i dzikich kwiatów zapraszają do głębokiego oddechu i relaksu.

Wychodzimy ze strefy mokrego prania i przenosimy się w tkaniny puchate, suche i cieplutkie. Warm Wool jest tutaj warstwą najbardziej ciepłą, niczym otulający aromat ciepłego swetra. Pudrowy, odrobinę dziecięcy. To jedna z najpiękniejszych kompozycji perfumeryjnych jakie znam. 


CZYM SĄ ŚWIECE WOODWICK W WERSJI HEARTHWICK?

HearthWick to świeca o kształcie łódki. Knot jest zorientowany wzdłuż słoja i tworzy przepiękną ścianę ognia. Zauważyłam także, że skwierczenie knota jest zdecydowanie bardziej stonowane niż w przypadku słoi klasycznym, co dla mnie jest dużym plusem, bo nie zawsze mam nastrój na intensywne pyrkanie. HearthWicki już po 20 minutach osiągają pokaźny basenik roztopionego wosku. Wiąże się to niestety z dosyć szybkim wypalaniem świecy. Czas palenia zadeklarowany przez producenta to około 40 godzin, czyli czterokrotnie krócej niż klasycznego, dużego słoja. Niestety nie wpływa to na jego cenę - HearthWick kosztuje aż 139 złotych, czyli około 20 złotych więcej niż klasyczny, duży słój. Trzeba więc przyznać, że jest to towar iście luksusowy... 


WRAŻENIE Z PALENIA

Niewątpliwie jedną z ogromnych zalet tej świecy jest przepiękny wygląd podczas palenia. Ściana ognia wygląda obłędnie, a skwierczenie drewnianego knota jest dyskretne i nienachalne. Świeca roztopiła się do ścianek w ciągu niecałych 20 minut, momentalnie wypełniając pomieszczenie świeżym, praniowym aromatem Pure Comfort. Po 2 godzinach basenik był na tyle głęboki, że zaczął mocno zbliżać się do drugiej warstwy. Jeśli więc nie chcecie by warstwy zbyt szybko się zmieszały, należałoby pilnować czasu palenia i gasić świecę, zanim upłynni się zbyt głęboko. 

W kolejnych paleniach musiałam delikatnie podciąć knot wzdłuż za pomocą klasycznych nożyczek do knota o około połowę. Wosku ubywało dosyć szybko, a warstwa pierwsze i druga zaczęły się gładko przenikać. W przypadku tego zapachu są one na tyle do siebie podobne, że trudno było wyczuć moment, kiedy to Soft Chambray zaczął grać pierwsze skrzypce. W kolejnych godzinach palenia, świeca nadal miała bardzo dobrą moc, ale nie aż tak zabójczą jak przy pierwszym paleniu. 

Wrażenia zapachowe są dokładnie takie, jakich oczekiwałam. Świeżo, rześko, czysto. Idealne wibracje na okres przedwiośnia i nie tylko <3. 
           
 

BILANS - ZALETY I WADY HEARTHWICKA W WERSJI TRILOGY

Dużo można by opowiadać, proponuję więc taki końcowy bilans na podsumowanie moich wrażeń, zaczynając od zalet:
  • Atmosfera i elegancja. Przepiękny płomień i optymalne akustyczne skwierczenie HearthWicka daje absolutnie fenomenalne wrażenie wizualne, tworząc super atmosferę w pomieszczeniu. 
  • Łatwość obsługi. Świecy tak naprawdę wystarczy lekkie skrócenie knota od czasu do czasu. Basen tworzy się bajecznie szybko i bez żadnych dodatkowych wspomagaczy.
  • Moc. Duża powierzchnia parowania olejków i mocne rozgrzewanie świecy skutkują intensywnym uwalnianiem aromatu, który czuć w bardzo dużym pomieszczeniu już po 10 minutach.
  • Trójzapachowość. Trilogy za każdym odpaleniem pachnie trochę inaczej, zależnie jakiej rozpuszczonej warstwy mamy najwięcej. To niezwykle ciekawe doświadczenie, którego powinien spróbować każdy świecomaniak. 
  • Przepiękne kompozycje zapachowe. Na WoodWickach naprawdę trudno się przejechać. 

Wad jest naprawdę niewiele, ale dla dobrego bilansu trzeba o nich wspomnieć.
  • Stosunek czasu palenia do ceny. 139 złotych za jedyne 40 godzin palenia to naprawdę sporo. Świecy niestety wyraźnie szybko ubywa i myślę, że do czterdziestu raczej nie dobijemy :(.
  • Wypachnianie. Świece HearthWick rozpalają się szybko i mocno, co może spowodować że świeca się "wypachni" w pierwszych dwóch, trzech podejściach i będzie wyraźnie słabsza w kolejnych. Dlatego warto dbać o to, by za jednym razem nie palić jej za długo, tyle co do osiągnięcia ładnego basenu. 


OSTATECZNIE...

Podsumowując, HearthWick jest formą zdecydowanie luksusową, na którą nie mogłabym sobie raczej pozwolić przy każdorazowym zakupie. Ale łódeczkę czy dwie (ewentualnie pięć :)) na lepszą okazję naprawdę warto mieć! Czysta przyjemność palenia, piękny, intensywny zapach, niesamowicie wyglądający płomień i magiczna atmosfera, jaką tworzy, jest po prostu nie do opisania. 

Ogromnie też polecam doświadczenie z trójwarstwowymi świecami Trilogy - super opcja dla szybko nudzących się zapachem użytkowników, chcących poznać więcej za mniej i doświadczyć za każdym paleniem innego wymiaru wynikającego z miksologii zapachowej, jaką Trilogy nam oferują. Dobrą wiadomością jest to, że Trilogy możemy dostać także w innych rozmiarach i kształtach świec. 

No i przede wszystkim - koniecznie poznajcie zapachy Pure Comfort, Soft Chambray oraz Warm Wool w jakiejkolwiek dostępnej i dogodnej dla Was wersji - zarówno w pojedynkę, jak i w trylogii. Absolutne asy wśród świeżych zapachów - idealne na wiosenne porządki. :)

Świeca zdecydowanie nakręciła mnie na dalszą eksplorację marki. Możecie się więc spodziewać więcej recenzji. Jeśli znacie zapachy WoodWick, to dajcie mi proszę znać, co warto przetestować :)!

Ściskam Was mocno!
niedziela, 10 lutego 2019

Orange Dreamsicle, Czyli powracające Yankee Candle, akt pierwszy


Z okazji pięćdziesięciolecia istnienia marki, Yankee Candle postanowiło celebrować tą okazję przez cały rok. Dlatego 2019 będzie pełen zaskakujących wyglądów, limitowanych edycji, wznowionych hitów i kto wie, czego jeszcze? Dziś przeczytacie kilka słów o powracających hitach Yankee Candle, czyli o serii jubileuszowej Returning Classics. Powiem Wam kilka słów o przetestowanym przeze mnie Orange Dreamsicle, a także o tym na co naprawdę warto zapolować. 
środa, 6 lutego 2019

Country Candle - Golden Tobacco


Luty to dla mnie specyficzny czas w kwestiach wyboru zapachu. Zawsze mi daje ogromną ilość możliwości. Bez skrupułów wyciągam wtedy to wszystko na co mam ochotę, nie czując się zobowiązana żadną porą roku, okazją, ani pogodą. Przepyszne jedzeniówki, ukochane kompozycje drzewne, przy lepszej pogodzie robię sobie przypominajki letnie bądź wiosenne, żeby zaraz wieczorem wyciągnąć coś typowo "rozgrzewającego".

Dziś za oknem panowała odwilż i szaruga, a mnie w związku z tym naszło na coś ciepłego, drzewnego, ale jednocześnie w męskim charakterze. Tego "pana" jeszcze Wam nie przedstawiłam, więc to doskonała okazja na recenzję. Golden Tobacco od Country Candle będzie naszym dzisiejszym bohaterem dnia. :)
niedziela, 3 lutego 2019

Yankee Candle ONE TOGETHER - zapach roku 2019


Czy zastanawialiście się, skąd w ostatnim czasie tyle nowych form i produktów u Yankee Candle? Marka obchodzi w tym roku swoje 50 lecie istnienia. Obchody przewidziano na cały, okrągły rok. Będzie dużo limitek, niespodzianek i zaskakujących wyglądów. Jedną z niespodzianek od formy było wydanie wyjątkowego zapachu One Together. Okrzyknięto go "zapachem roku 2019". Elegancki wygląd okraszony bogatym złotem, mleczne, matowione szkło słoja i unikatowa kompozycja zapachowa. Co go wyróżnia, co odróżnia od reszty? Czy warto na niego zapolować? Zapraszam do recenzji :).
wtorek, 22 stycznia 2019

Co palić przy gościach? Czy istnieją zapachy "uniwersalne"?

Kochani czytelnicy,

Pod ostatnią recenzją dotyczącą zapachy Yankee Candle Red Berry & Cedar otrzymałam bardzo ciekawe pytanie. Stwierdziłam, że temat jest na tyle interesujący, że warto go poruszyć w osobnym wpisie. Wiele z nas zadało sobie w przeszłości (lub nadal zadaje) jedno z następujących pytań:

Co palić, kiedy odwiedzają mnie goście?

Czy istnieją zapachy uniwersalne/ bezpieczne, które podobają się każdemu?

Jakie zapachy "najmniej męczą"?

Czego unikać?

Moje spojrzenie na ten temat w dzisiejszym, dedykowanym wpisie :).