sobota, 6 maja 2017

Zapachy Country Candle - szybki post zakupowy

Nowe dostawy dobrze pielęgnują mój świecowy nałóg. Zwykle po cynku z Markowych Świec na dostawę zjawiam się chwilę po kurierze, jak jeszcze towar nie stoi na półkach. :D Dziś był dla mnie wyjątkowy dzień, bo na Country Candle czekałam wiele miesięcy. Nowe kolekcje świec bywają różne - zwykle trochę się spodoba, trochę nie. Rzadko znajduję się w sytuacji, że mam ochotę wykupić połowę towaru. W przypadku dostawy z Country Candle stanęłam przed ogromnym dylematem, bo miałam ochotę przynajmniej na pięć dużych świec, a mogłam sobie pozwolić tylko na jedną i trochę daylightów. Cała kolekcja zrobiła na mnie ogromne wrażenie!



Wskoczyłam do domu, prawie że jeszcze w butach opisując Wam moje wrażenia zapachowe. Dlatego musicie wybaczyć mi mało wyrafinowane opisy i kiepską jakość zdjęć - chciałam szybko! 

Zrobiłam małą powtórkę z daylightów Harvest Moon i Peach Bellini. Nie będę dublować opisów więc chętnych na poznanie tych zapachów, razem z Vanilla Orchid, odsyłam do mojego poprzedniego wątku: http://woskomania.blogspot.com/2017/03/pierwsze-wrazenie-country-candle.html

Wspaniałym zapachem (jak widać - faworyt, od razu chwyciłam dużą świecę) okazał się Country Love. Etykieta wołała do mnie już dawno, ale po kolorze wosku ciężko było mi go rozgryźć. Czy będzie kwiatowy? A może męski, jak Cottage Breeze? Pierwszy niuch i... Przepadłam. :) Zapach ma całą wiązankę zielonych nut. Pierwsze skojarzenie - mój ulubiony Meadow Mist. W domu zrobiłam porównanie, ale jednak pachną inaczej. Wydaje mi się, że Country Love to kuzyn Meadow Showers z Yankee Candle, choć na pewno nie identyczny. Czuć liście, łodygi, świeże powietrze. Kompozycję dopełniają bardzo delikatne nuty kwiatów i ziół.



Zaskoczeniem okazał się zapach Life's Beach. W sklepie głowiłam się, co mi on przypomina. Olśnienie przyszło nie od razu, zweryfikowałam w domu i mogę Wam potwierdzić, że na sucho trudno go rozróżnić od bardzo trudno dostępnego zapachu Sun and Sand Yankee Candle. Czuć rozgrzany przez słońce piasek i olejek do opalania oraz delikatne, piżmowe tło. Doskonały zamiennik drogiego rarytasu. :)



Cilantro, Apple & Lime może okazać się ideałem dla wielbicieli owoców. Kwaśne połączenie kolendry, zielonego jabłuszka i limonki. Mój nos wyczuł tą kompozycję jako świeże, zielone liście melisy roztarte w dłoni. To co przykuło moją uwagę to zachwycający kolor wosku w świecy. Mimo że nie jestem "owocowa" czuję, że wrócę po duży słój. :)

Zapachy kwiatowe to kolejny as w rękawie całej kolekcji. Love & Roses to przepiękny, głęboki różany zapach. Jak bukiet świeżo ściętych, czerwonych róż. Bardzo autentyczny i elegancki.

Blooming Plumeria jest bardzo intensywna względem powszechnie lubianej Plumerii Yankee Candle, którą mogłam porównać bezpośrednio. Kwiatowa, odrobinę słodka. Czuję i kwiaciarnię i nutkę perfumeryjną. Jestem przekonana, że to będzie ulubieniec wśród wielbicieli kwiatowych zapachów.

Flannel to zapach bardzo intrygujący, ale też chyba najtrudniejszy do opisania. Zapachy związane z tkaninami zawsze mnie przyciągają, choć obawiałam się że będzie dla mnie zbyt koloński. Pierwsze wrażenia pozytywne. Jest na swój sposób męski, chociaż nie koloński, przynajmniej według mojej definicji. Czuć flanelowy koc, ale taki nowiutki, prosto z półki sklepowej. No i odrobinę męskich perfum... Nie jest dla mnie podobny do niczego, co znałam wcześniej. Obawiałam się podobieństwa do Lumberjacka Kringla, ale to dwa zupełnie różne zapachy. Trzeba po prostu samemu spróbować.

No i Apple & Teakwood - jabłko i drewno to moje ulubione nuty, więc byłam pełna nadziei co do tego zapachu. Na sucho okazał się być dosyć świąteczny i przyprawowy. Nie wyczuwam drewna... Ale liczę że w paleniu coś z niego wyjdzie. :)


Była jeszcze cała masa równie pięknych zapachów - autentyczne, świeże bzy, aromatyczna lawenda... Musiałabym wziąć 2 tygodnie urlopu, by to wszystko przetestować :). Niecierpliwie czekam na inne recenzje, ciekawa jestem czy opinie będą zgodne z moimi pierwszymi wrażeniami. Ja wróżę całej serii Country Candle ogromny sukces.
Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś na temat zapachów których nie wymieniłam w dzisiejszym wątku - pytajcie, może jeszcze coś będę pamiętała :).

Markowe Świece - bardzo dziękuję za udane zakupy!



2 komentarze

  1. nawet nie próbuję nowych marek, kiedyś byłam skłonna kupić całą kolekcję Yankee lub Kringle bez sprawdzenia i kierując się tylko promocjami. Teraz trochę żal mi pieniędzy na świece (mam wrażenie,że szał na nowe kolekcje minął) i przeliczam pieniądze na ilość dni wakacji za które muszę zapłacić.Świece przeliczam na doby hotelowe. Doszłam (po latach), iż jest to bardzo kosztowny nałóg w dużej mierze rozdmuchany przez dystrybutorów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po zapaleniu czuć zioła czy jest to tylko typowy zapach praniowy? (Country love)

    OdpowiedzUsuń