niedziela, 11 marca 2018

Herbata w męskim stylu - WoodWick - Black Tea


Zapach o którym chcę Wam dziś trochę opowiedzieć to herbaciana kompozycja WoodWick z męskiej serii Reserve. Świeca wróciła ze mną z targów Home Decor w Poznaniu. Po wydenkowaniu słoja Oak (recenzowany w tym poście) obiecałam sobie, że wrócę do świec WoodWicka - nawet na przekór tego, że skwierczący knot, będący flagową cechą tych świec, na dłuższą metę mnie irytował. Atmosfera na eleganckim, WoodWick'owym stoisku na targach Home Decor poluzowała mój hamulec zakupowy, który założyłam sobie jadąc na targi. Po powąchaniu Black Tea walczyłam ze sobą może niecałe 20 sekund, gdy nagle silna wola zrobiła krok w tył, a ja pospiesznym tempem udałam się do kasy, co by się nagle nie rozmyślić... ;)

Black Tea 

Liście herbaty przesiąknięte naparem z koniaku i miodowego drewna – zapach dla prawdziwego gentelmana.


Gentelmanem co prawda nie jestem, ale zapach po prostu położył mnie na łopatki. Tak się dzieje kiedy w świecy zostają połączone moje ulubione nuty zapachowe, tworząc kombinacje tak cudowne, że mam ochotę wypełnić tym zapachem cały dom. Po pierwsze czarna herbata. Wytrawna, nie wzbogacona aromatami cytrusów jak bergamotka, co przy herbacianych zapachach zdarza się prawie zawsze. Po drugie bardzo pikantna nuta goździków, który tak naprawdę tworzy niepowtarzalny charakter tego zapachu. I po trzecie - aromatyczne drewno. Odrobinę dymne, stare, rustykalne. Grające daleko w tle, nawet nie jest wyczuwalne bezpośrednio, ale nadaje zapachowi męskiego charakteru w stylu WoodWicka. Całość jest uzupełniona czymś delikatnie słodszym, co odciąża  Black Tea z wytrawności, a czyni go zapachem nawet całkiem przytulnym. Ja wyczuwam tu odrobinę nektaru z kwiatów, co może być zarówno wspomnianą miodowością, a może i bukietem aromatycznego koniaku... To wszystko czyni ten zapach eleganckim, ekskluzywnym i męskim w sposób bardzo niebezpośredni. Przywołuje mi na myśl wieczory z mężem na kanapie, kiedy w kominku skwierczy drewno, a on degustuje swoje ulubione szkockie whisky... :)


Moc zapachu zdecydowanie na plus - czuć doskonale w każdym pomieszczeniu mojego domu. Świeca pali się czysto i od czasu do czasu wypuszcza małe porcje dymu, które tworzą niesamowite efekty wizualne w postaci dymnych kółeczek. Kilka z nich zupełnie nieświadomie uchwyciłam podczas wykonywania zdjęć. Skwierczenie na razie mnie jeszcze nie zaczęło irytować, co jest bardzo na plus, bo daje mi nadzieję na kilka innych kompozycji z drewnianym knotem :).


To dopiero moja druga świeca WoodWick, ale nabieram powoli apetytu na więcej! Nie tylko na dalszą eksplorację kolekcji Reserve, ale przede wszystkim zaczynam dumać nad potrójnymi kompozycjami Trilogy, przepięknymi słojami Artisan i Hearthwick

WoodWick. Będzie więcej? Myślę że tak!

1 komentarze