czwartek, 1 marca 2018

JEGO (i mój) punkt widzenia na Man Candles od Yankee Candle :)


Dzisiejszy wpis jest dosyć mięsisty. Zanim więc przystąpicie do czytania, upewnijcie się że macie w zasięgu ręki dobrą kawę (lub piwo :D).

Zdecydowałam się przygotować Wam zbiorczą recenzję moich pięciu zapachów z limitowanej serii Man Candles od Yankee Candle. Postanowiłam także trochę poszaleć i zaprosiłam do wspólnej recenzji zapachów mojego szanownego małżonka :D! Jego opisy wyczuwanych nut bardzo mnie zaskoczyły i dały mi ciekawą lekcję o tym, jak różnie często odbieramy te same zapachy :).


Offtop: Dla próby uwiecznienia klimatu kolekcji, zdjęcia świec wykonałam w pracowni graficznej mojego męża. Znajduje się w nim milion dziwnych przedmiotów, a dodatkowo panuje tu wieczna sodoma i gomora. To zakazany pokój - nie wjeżdżam do niego nawet odkurzaczem.

2x4

Wrażenia męża: "Miód i karmel w pierwszym wrażeniu. Potem kamfora i terpentyna. Zdechły, woskowy zapach w tle. Nie do końca przypada mi do gustu".

2x4 jest chyba najbardziej kontrowersyjnym zapachem z moich pięciu posiadanych. Producent opisuje go jako ciepły i niepowtarzalny zapach świeżego drewna i trocin. Ja wyczuwam w nim przede wszystkim zapach kleju do drewna. Trociny są zaraz z tyłu - mocno wysuszone i odrobinę "tępe" w odbiorze. Trzecia rzecz, która wybija się dla mojego nosa to zapach kredek - zarówno tych struganych, świecowych i pastelowych. 

2x4 nie jest (aż tak..) brzydki, ma swoich fanów :). Osobiście nie zaliczyłabym go jednak do "przyjemniaczków" - traktuję go jako kolekcjonerską ciekawostkę. Moc egzemplarza z 2012 roku doskonała. Raczej do testowania w dużych, przewiewnych przestrzeniach. Nie nadaje się dla mnie do palenia w sypialni.



First Down


Wrażenia męża: "Wow! To jest ładne! Bardzo naturalne. Nowe, wypastowane skórzane buty, skórzane ubrania z szafy, bejcowane drewno, farba olejna... Bardzo mi się podoba. :)"

W chwili tęsknoty za czymś charakterystycznym i męskim kupiłam First Down. Zapoczątkował on w sumie moje zbieranie zapachów z serii Man Candles. Dla mnie to niesamowicie mocny, charakterystyczny i autentyczny zapach nowiutkiej, czarnej skóry, zmieszanej ze sporą ilością męskich, oldschoolowych perfum. Czuję także nowiutką, skórzaną piłkę do footballu. Moje koleżanki wyczuły natomiast "szatnię pełną facetów".

Offtop: Kocham markę Yankee Candle za jedną, bardzo fajną i intrygującą właściwość - wystarczy czasem spojrzeć na etykietę, by po prostu "zobaczyć" zapach. Często też przepięknie podkręcają to wrażenie także kolorem wosku. Tak jest i w tym wypadku. Mam wrażenie, że wystarczyłoby Wam tak naprawdę to zdjęcie - jestem przekonana, że właśnie czujecie ten zapach! :D

Nie znajduję ostatnio zbyt wielu okazji na palenie First Down. Mimo to uważam że jest po prostu fenomenalny. Mąż także dał mu pierwsze miejsce z całej piątki.



Riding Mower

Nie jestem Wam w stanie nawet opisać przez co przechodziłam żeby zdobyć "faceta na kosiarce". W okresie od września 2017 do stycznia 2018 był moim świecowym, białym krukiem. Licytowałam na eBayu, szukałam go w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, w Niemczech. Szczęście się do mnie w końcu uśmiechnęło i świecowe marzenie zostało odhaczone. :)

Riding Mower pochodzi z 2012 roku. Pierwszy raz zdarzyło mi się spotkać egzemplarz ewidentnie nadszarpnięty zębem czasu. Wosk powierzchownie wysechł i nabrał odrobinę rozjęczanego, oleistego aromatu. Trudno ocenić jaki zapach miał w czasach swojej świetności. Obecnie mój egzemplarz pachnie skoszoną trawą - ale już nie świeżą tylko taką, która tydzień przeleżała sobie na kompoście. Jest wytrawny, dosłowny, trawiasty. Dla mnie brakuje mu iskry, którą bez dwóch zdań posiada mój ukochany Lucky Shamrock.

Ostatecznie, jeszcze się "docieramy"... ;)

Wrażenia męża: "No nie jest to zapach skoszonej trawy którą znam z własnego ogródka. Wyczuwam w nim aromat świeżo bejcowanej deski. Dosyć ciekawy, oryginalny, ale raczej nie do palenia w towarzystwie gości."

Nie wiem gdzie tam małżonek wyczuł tą bejcowaną deskę ale zakładam, że to ten sam aromat, który ja odczuwam jako lekko stęchły olej :)...



Man Town

Wrażenia męża: "Mmmm! Pianka do golenia - nawilżająca, ale pikantna! Odrobinę metaliczny, przenikający. Czuję też odrobinę zapachu pasty do butów i chyba także kwiat róży (?)... Przyjemny!"

Moim zdaniem Man Town to przepiękny, bogaty i bardzo męski zapach o cudownym kolorze wosku. Etykieta to najsłabsze ogniwo - myślę, że świeca traci przez nią sporo uroku. Kompozycja jest świeża, drzewna, odrobinę kolońska. Przypomina markowe, modne, męskie perfumy. Momentami wyczuwam tu zapach nowego auta, nowej gumy czy też nowego sprzętu elektronicznego. 

Posiadam egzemplarz z 2017 i moc jest idealna - nie za słaby, nie za mocny. Według mnie to najbardziej "przystępny", przy czym jednocześnie nieoczywisty i złożony zapach  porównaniu do pozostałej czwórki. Zdecydowanie godny polecenia!



Camouflage

Producent opisuje zapach jako naturalną leśną mieszankę świeżego powietrza, złotych liści i kory dębu.

Wrażenia męża: "Wyraźnie kojarzy mi się z kąpielą - męskim płynem do kąpieli, wilgocią po wyjściu z wanny, czystością, może nawet Old Spicem w czerwonej buteleczce? Wyczuwam w nim mieszankę kwiatów i lasu mieszanego z przewagą drzew iglastych".

Hmmm.. Ciekawe! :D

Dla mnie jest to przepiękna, zielona i silnie liściasto-łodygowa kompozycja przywodząca na myśl zderzenie dwóch frontów - ciepłego  i chłodnego - zaraz nad zieloną, gęstą polaną w środku lasu. Czuć wodę, ziemię, liście i szczyptę mydlanej świeżości na końcu. Wyjątkowo podobny do Yankee Candle Meadow Mist, pozostaje także w klimacie Lucky Shamrock. Przepiękny i intensywny zarówno na sucho, jak i w paleniu. Coś dla "trawiasto-zielonych" freaków - czyli ludzi mojego pokroju :).


Camouflge zamyka listę moich świec z kolekcji męskiej. Mimo ogromnych różnic w wyczuwaniu aromatów u mnie i u męża to jednogłośnie stwierdzamy, że First Down oraz Camouflage wygrywają, Man Town jest bardzo przyjemny, natomiast 2x4 wraz z Riding Mower można zaliczyć do tych najbardziej... specyficznych? :)

Jeśli już mowa o zapachach specyficznych... Są jeszcze dwa takie w kolekcji męskiej, które jeszcze nie zasiliły moich zbiorów. Przyznam otwarcie, że trochę brakuje mi odwagi... :)


Dostępność zapachów z kolekcji Man Candles

Dostępność całej gromadki jest dosyć mocno ograniczona. Najdłużej (bo prawie pół roku)  uganiałam się za Riding Mower. Dostępność Camouflage, 2x4 oraz First Down oceniam na umiarkowanie trudną - dla chcącego nic trudnego, ale trzeba mocno szukać, czasem także wiedzieć gdzie. Najłatwiej jest zdobyć Man Town - wystarczy dłuższą chwilkę pogrzebać na grupach sprzedażowych, allegro lub ewentualnie na eBay'u.




Zachęcam Was do zostawienia swojej opinii - czy palilibyście takie nietuzinkowe zapachy? A może znacie już świece z tej kolekcji? 
Dawajcie znać! :)

8 komentarze

  1. Lubię męskie i toksyczne zapachy. Kocham WW denim, zapach benzyny, korektora, lakieru... to niekoniecznie zdrowe, a takich zapachów produkują raczej mało. Chyba muszę skupić się na tej kolekcji, 2x4 wydaje mi się najbliższy memu sercu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie może Ci się w taki razie spodobać :D O ile lubisz też zapach kredek świecowych - według mnie czuć je naprawdę wyraźnie.

      Usuń
    2. na razie z takich dziwaków znam tylko Sparkling Flame YC i WW Denim właśnie a to znacznie za mało. Może YC wpadnie na pomysł dla takich świrów jak ja i wymyśli taką dziwną kolekcje hahaha

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Domyślam się! :D Chyba nie widziałam u Ciebie jeszcze nic męskiego :D

      Usuń
  3. Jako Świeco i Wosko Maniaczka - zakochałam się w Twoim blogu! Obserwuję przez bloggera (ale zaraz nadrobię to też na mediach społecznościowych!)
    Ciekawe te zapachy i fajnie, że pokazałaś też test "nosem kogoś innego" :) Powiem Ci, że z ciekawości wypróbowałabym każdy z zapachów, zwłaszcza że dorastałam w stolarni i w pracowni malarskiej (nuty drewna, bejcy i farby olejnej przywołują miłe wspomnienia). Na pewno fajnie mieć takie niepowtarzalne zapachy w kolekcji! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, przede wszystkim chciałam Ci ogromnie podziękować za Twój komentarz- nie wiesz jak dużo "mocy" dodaje mi takie wsparcie dobrym słowem! Aż chce się usiąść i pisać!!
      Osobiście też uwielbiam takie zapachy! Niestety są już bardzo trudne do zdobycia, ale polecam Ci z regularnej kolekcji (jeśli jeszcze nie znasz) Goose Creek Under The Oaks. Dla mnie najpiękniejsze tartakowe drewno <3
      Ściskam mocno!!!

      Usuń
  4. Lubię dziwaki. Mam dwie z podanych świec. 2x4 i Movie Night. O ile 2x4 naprawdę lubię, tak popcorn jest dla mnie nudny i chyba będę się go pozbywać. Jakoś nie mam nastroju na jego palenie. Siostra czasem po niego sięgnie, ale tak to się kurzy :-D. Musze przyznać, ze masz świetna kolekcje! ;-)

    OdpowiedzUsuń