poniedziałek, 7 maja 2018

Łąkowe (około majowe :) ) klimaty - Wildflower Blooms Yankee Candle


Fani marki Yankee Candle mają w ostatnim czasie niemałe bombardowanie limitkowe. Nie zdążę odpalić zapałki nad nowo zakupionym limitownym słojem, a już pojawia się informacja o kolejnym. Pojawienie się Wildflower Blooms było dla mnie ogromnych zaskoczeniem. Dotychczas wzdychałam do niego buszując po internecie na amerykańskiej stronie Yankee Candle, gdzie występował ubrany niezbyt przeze mnie lubianą wąską etykietę typową dla USA. Wzdychając przebąkiwałam sobie pod nosem, że dla tak dobrze zapowiadającego się zapachu byłabym w stanie nawet mieć go w tejże szacie. I pojawiła się! Niespodziewanie, z przepiękną, europejską etykietą. Czyż nie jest cudna?



Kto mnie zna ten wie doskonale, że żadnych trawiastych i "łąkowych" zapachów nie przepuszczę bokiem. Sielski aromat łąki wysianej dzikimi ziołami i kwiatami, połączony z soczystym zapachem trawy... A to wszystko zamknięte w wosku o kolorze jasnej, radosnej zieleni. Koncepcja idealna dla mojego nosa!

Opis producenta:

Wildflowers Blooms to łąka zroszona pastelowymi pąkami dzikich kwiatów: stokrotki, piwonii, magnolii, fiołka - wiosenna świeżosć subtelnie utrwalona jedwabistym bursztynem i białym piżmem.

Nuty zapachowe:

Nuty głowy: zielona rosa, angielskie stokrotki
Serce: miodowe kwiaty, piwonia, płatki magnolii
Tło: bursztynowy jedwab, białe piżmo, liść fiołka


Wildflower Blooms to zapach eksplodujący mieszanką dzikich kwiatów i ziół. Opisałabym go jako kompozycję kwiatową z wyrazistym zielonych podbiciem i odrobinę szklarnianą "wilgotnością". Najbardziej wyczuwalnymi kwiatami kompozycji są piwonia i stokrotka, chociaż zapach jest niewątpliwie bardziej kompleksowy niż wycofany Loves Me, Loves Me Not - jeśli go lubiliście, to nam przeczucie że Wildflower Blooms także może się Wam spodobać. Jeśli "siedzicie" w starych, trudno dostępnych zapachach YC, to śmiałabym powiedzieć że Wildflower Blooms to spotkanie gdzieś w połowie drogi z miękkiego, słodko-zielonego Rolling Hills Of Ireland z wyrazistym Country Heather. Jest w nim silny, nektarowy aromat, który kojarzy mi się z ogrodem w gorący dzień - pełnym kwiatów i wesoło latających z kwiatka na kwiatek owadów.  Czuć aromatyczną, kwiatową duchotę podgrzaną przez południowe słońce. Jest w nim także nuta wodna, która dodatkowo podbija duszność i nadaje kompozycji "zielony", bardzo autentyczny charakter. Wydaje mi się że wyczuwam w nim odrobinę cytrusowej świeżości, której nie ma jednak w nutach zapachowych. a końcu gra spokojna, miękka nuta piżma i jedwabistości, które sprawiają że upodabnia się do zapachu płynu do płukania tkanin


Tak złożone kompozycje trudno jest opisać słowami, natomiast uważam że sama etykieta i kolor wosku zostały dobrane idealnie i jeszcze przed powąchaniem go wystarczyły mi, żeby "poczuć go" wzrokiem. :)

Moc zapachu wyceniam na dobrą - nieprzytłaczająca, dyskretna, ale wyczuwalna bez problemu w dużym pomieszczeniu.  

Moja opinia i podsumowanie

Wildflower Blooms bez wątpienia przypadł mi do gustu ogromnie. Dużo bardziej niż Early Spring Bloom bo ma w sobie dużo więcej autentyczności, ale prawdopodobnie nie zamieniłabym go za mój ukochany stokrotkowy Loves Me, Loves Me Not. Cieszę się jednak że Yankee Candle nadal znajduje miejsce na zapachy imitujące autentyczne zapachy natury, których mi odrobinę brakowało przy ostatnich edycjach.


Jeśli dotarliście na koniec tej recenzji to zdradzę Wam na ucho, że następny wpis poświęcony Yankee Candle to będzie coś naprawdę wow.... :) Stay tunned!

5 komentarze

  1. Nie znam stokrotki, ale zawsze chciałam znać jej zapach. Na ten w ogóle nie zamierzałam się skusić, więc początkowe porównanie trochę mnie zniechęciło, ale informacja pod koniec uratowała sytuację :)to tak jak GC Jingle Bells postawić obok Sugared Apple YC - niby to samo, ale jakoś nie udało mi się tego zapachu niczym zastąpić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej sama powąchaj, słyszałam zarówno dobre jak i złe opinie, to na pewno nie jest zapach dla każdego. Ja wszystkie "zielone" zapachy kocham :D

      Usuń
  2. Mam Stokrotki w domu (właściwie to ma je moja córka) i bardzo lubię. Kusi mnie bardzo ten kwiatowy zapach :-) Tym bardziej, jesli wyczuwasz podobiznę z Love me :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo subtelną ale skojarzenie nasuwa się samo. Stokrotki bardziej do mnie przemawiają przez swoją delikatność i lekkość. :)

      Usuń
  3. Wąchałam stacjonarnie w sklepie. Bardzo oryginalny i łąkowy zapach ;). Obecnie jest tyle nowości, że nie mogłam się już na niego skusić, ale bardzo żałuje, że to limitka i nie dostanę nigdzie wosku. Na wiosnę byłby idealny! ;) Nie mówiąc o pięknej etykiecie.... :D

    OdpowiedzUsuń