sobota, 9 czerwca 2018

Lemon Pop Bridgewater Candle


I znowu to robię - kolejny owocowy zapach w recenzji. Widać, że mamy pełnię lata tej wiosny! Ostatnio zapytałam Was na Instagramie czy palicie świece w upalne letnie dni. Ku mojemu zdziwieniu ponad 75% opowiedziała się za TAK. :) Ja także nie umiem sobie odpuścić, ale ostatnio wybieram zapachy ze słodszej i bardziej owocowej kategorii. 


Tylko w ostatnim miesiącu swoją kolekcję wzbogaciłam o aż cztery zapachy cytrynowe - tak mnie jakoś naszło na odrobinę orzeźwienia :). Kolekcja powiększyła się o Yankee Candle Country Lemonade, Yankee Candle Lemon Splash, Cheerful Candle Lemon Blossom Lemon Pop z Bridgewater Candle. Dziś chciałabym poświęcić trochę uwagi ostatniemu z nich :).


Lemon Pop

Nic nie przebije zapachu świeżej, mrożonej cytrynowej lemoniady podawanej przy basenie w gorącym letnim słońcu.  Lemon Pop przynosi dużą dawkę letniej nostalgii i przywołuje wspomnienia letnich wypraw. Orzeźwiająca cytryna zmieszana ze skórką soczystego ananasa i mango, muśnięte świeżą, mrożoną lawendą i kremowymi wiórkami kokosowymi.

Moja przygoda z tym zapachem zaczęła się od votiva, który opisałam Wam już w tym wpisie. Votiv jest dla mnie zawsze fajnym wstępem do testów, ale rzecz jasna nie da się poczuć całkowitej głębi zapachu. Świeca okazała się odkryć przede mną swoje drugie oblicze, więc cieszę się że mogłam sobie porównać obie formy :). 


Mój pierwszy mały słój Bridgewater Candle

Najpierw pogadajmy o formie. Jestem ogromną zwolenniczką zakupów przede wszystkim dużych słoi (praktycznie nie kupuję małych ani średnich formatów Yankee Candle ani Kringle Candle). W tym wypadku mały słój Bridgewater Candle równie bardzo przypadł mi do gustu co duża świeca. Kształt słoika jest praktycznie taki sam i ma dosyć porównywalną moc zapachu. Zaletą małej świecy z Bridgewater w stosunku do dużej jest lepsze dopalanie się do ścianek - w przypadku problemów można sobie pomóc kładąc na niej nakładkę Illuma Lid, czego nie możemy zrobić z dużym słojem. Rzecz jasna, stosunek ilości (250g vs 524g) zdecydowanie przemawia na korzyść dużego słoja (79zł vs 115zł). Szkoda, bo gdyby cena małych słoi była niższa to zdecydowanie kupowałabym chętnie taki rozmiar. Jeśli więc należycie do grupy osób palących świecę do denka, to duży słój będzie zdecydowanie bardziej opłacalny. 


Zapach Lemon Pop

Producent sugeruje zapach lemoniady podawanej w letni dzień - ma być orzeźwiająco, soczyście, egzotycznie. Etykietka z kolei sugeruje lody owocowe na patyku. Jak więc jest z samym zapachem?

W nutach zapachowych oprócz bohaterki kompozycji - cytryny - przewija się ananas i mango. Dopiero przy większym niż votiv formacie wyczuwam cały ten ciekawy ogon zapachu. Przede wszystkim teraz poczułam  aromat przepysznego mango lassie, który zawsze zamawiam w hinduskiej knajpce w centrum Gdańska. Po drugie niewielka ilość ananasa, ale za to hojnie doprawiona wiórkami kokosowymi. Kompozycja się pięknie rozwinęła. Bridgewater Candle zwykle do niekwiatowych kompozycji dodaje do swoich zapachów szczyptę kwiatowości i tak jest też tutaj - mimo że lawenda nie jest bezpośrednio wyczuwalna, to nadaje zapachowi odrobinę ziołowej świeżości. 

Zapach ma w sobie ogromną dawkę słodyczy - czuć sporą ilość cukru, ale i coś kremowego, delikatnie waniliowego... No to czas zadać sobie pytanie, czy pachnie on jak lemoniada serwowana przy basenie?


Moim zdaniem zdecydowanie nie.  

Lemon Pop to dla mnie kompozycja przypominająca do złudzenia zapach przepysznego tortu cytrynowego. Hojnie przełożonego cytrynowym kremem, nasączonego cytrynowym ponczem, na górze zaś udekorowanym pięknie kawałeczkami ananasów mocno przypruszonych wiórkami kokosowymi. To coś w stylu zapachów z rodziny Lemon Meringue / Celebrate / Lemon Pound Cake, niżeli typowo lemoniadowych zapachów - do tej kategorii zaliczyłabym raczej kupione przeze mnie ostatnio cytrynowe zapachy z Yankee Candle.


Bynajmniej jednak wcale mi to nie przeszkadza - zapach jest naprawdę piękny. Cytrynowy, nieprzytłaczający, z dosyć bogatym egzotycznym wykończeniem. Bardziej w stylu deseru niż napoju.
Do tego piękna moc i szczególnie świetnie spisuje mi się w ciepłe dni, kiedy okno na taras zostawiam szeroko otwarte, a ciepły wiatr  muska płomień świecy, roztaczając jej aromat po domu.

Z praktycznych uwag, wadą świecy jest szybkie tworzenie się charakterystycznego "grzybka" co znacznie redukuje wielkość płomienia, przez co świeca bywa niestabilna jeśli chodzi o równe wypalanie. Mam jednak wrażenie, że  jest to specyficzne nie tyle do tego zapachu, co dla całej marki. Pomaga zgaszenie od czasu do czasu i pozbycie się go ręcznie, po czym ponowne odpalenie świecy.


Mimo drobnych wad zdecydowanie godny polecenia produkt - fajna jakość, intensywny zapach i naprawdę zaskakująca egzotyczną głębią kompozycja. Mimo że nie należę do wielbicieli zapachów egzotycznych, to dla Lemon Pop jest w stanie zrobić wyjątek. :)

Życzę Wam wspaniałego weekendu!

2 komentarze

  1. chyba nie dla mnie, chociaż cytrynę kocham :) ale zdjęcia boskie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię cytrynowe zapachy, a zdjęcia cuuudowne :)

    OdpowiedzUsuń