poniedziałek, 4 czerwca 2018

Watercolors Kringle Candle kontra Daydreams Country Candle - porównanie & recenzja


W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam zaproponować małą analizę. Bardziej wtajemniczeni świecomaniacy wiedzą pewnie, że porównując dwa produkty dwóch pozornie różnych marek - Kringle Candle i Country Candle - porównuję tak naprawdę produkty z jednej rodziny Kittredge'a, tylko w różnej szacie graficznej i formacie. Country Candle to wytwór dużo młodszy i często kopiuje dokładnie ten sam zapach z Kringle Candle bez owijania w bawełnę - mieliśmy już między innymi powtórkę Cozy Cabin, który na blogu już przyrównywałam do starszej, kringlowej wersji (klik!). 


W tegorocznej kolekcji producent zdecydował się wypuścić kilka tych samych zapachów równolegle w słojach Kringle jak i Country - między innymi Fiji, Lemon Lavender czy Stardust. W kolekcji pojawiły się też zapachy nowe, a także zapachy... Pozornie nowe. 

Czy wiecie już, do jakiej grupy należy zapach Daydreams?


Opis Daydreams ze strony Kringlecandle.pl:

Daydreams

Poczuj lato, które nadchodzi. Słońce, radość, wolność.
Niesamowite kompozycje owocowe, które łączą się z nutami kwiatowymi w magicznej mieszance.

Kringlecandle.com:

Daydreams

We combined lavish floral notes and sweet fruit accords with a just-right counterpoints of sandalwood and musk to create this masterwork.

Nuty głowy: porzeczka, truskawka
Nuty serca: jabłko, cytrusy, jaśmin, groszek pachnący
Tło: piżmo, róża, drzewo sandałowe


Zapach na sucho od razu skojarzył mi się z kringlowym Watercolors, więc dla potwierdzenia zobaczmy co producent napisał o nim:


Opis Watercolors ze strony Kringlecandle.pl:

Watercolors

Kwintesencja zbliżającego się lata zamknięta w świecy. Połączyliśmy bogactwo nut kwiatowych ze słodyczą owoców z odpowiednio dobranym kontrapunktem w postaci drzewa sandałowego i piżma, aby uzyskać doskonały efekt. Daj się zachwycić uroczemu połączeniu, które przeniesie Cię błogi stan relaksu  odprężenia.

Kringlecandle.com:

Watercolors 

The essence of approaching summer. We combined lavish floral notes and sweet fruit accords with a just-right counterpoint of sandalwood and musk to create this masterwork.

Nuty głowy: jabłko, cytrusy, porzeczka
Nuty serca: jaśmin, piżmo, róża
Tło: drzewo sandałowe, truskawka, groszek pachnący


 Wow, co tu się zadziało? ;)

Wczuta w rolę Sherlocka Holmesa mogę podsumować to następująco: opisy ze strony polskiego dystrybutora zupełnie różne. Opisy z amerykańskiej strony Kringle.com identyczne dla obu zapachów. Nuty zapachowe te same, tylko przemeblowane w poszczególnych "piętrach" (głowa, serce, tło).  Więc jak to jest?

Mając oba słoje na wyciągnięcie ręki porównuję i na sucho ani w paleniu nie stwierdzam zauważalnych różnic. Niewykluczone, że proporcje w Daydreams w stosunku do Watercolors mogły ulec niewielkiej zmianie, co dla przeciętnego nosa może być trudne do wychwycenia. Poza tym widzimy, że grozek pachnący zamienił się z różą miejscami, piżmo wskoczyło wyżej, cytrusy i jabłko niżej i tak dalej. Co uległo zmianie w praktyce? Pewnie się nie dowiemy. 


Zapach Watercolors / Daydreams

Zapach jest na szczęście jednakowo piękny - to kompozycja niełatwa do opisania - kwiatowa, owocowa, ze słodkim podbiciem odrobinkę zahaczającym o słodycz gumy do życia. Tak mógłby pachnieć pokój siedmiolatki - odrobinę perfumeryjny, ale niesamowicie dziewczęcy, idealnie wyważony gdzieś pomiędzy słodyczą owoców i kwiatów, podbity piżmem, zwiewny, nieprzytłaczający. Watercolors zawsze wydawał mi się niewiarygodnie lubiany przez kobiety i trudno się temu dziwić - jest uniwersalny, raczej dzienny, piękny na wiosnę, lato.   


Różnice

Różnice są głównie wizualne i zupełnie otwarcie przyznaję, że po raz kolejny oddaję swój głos na kringlowy słój - jest bardziej stonowany, elegancki i lepiej się prezentuje w moim domu. Nie jestem przekonana do koloru wosku Daydreams, który nie należy do moich ulubionych - jest mało uniwersalny, co odczułam podczas próby znalezienia mu pasującego tła do wykonania zdjęć. 

Uważam także, że nazwa Waterolors lepiej niż Daydreams oddaje charakter zapachu - akwarelowy, "wielokolorowy", przenikający, radosny. Daydreams sugeruje (także piękną etykietą) coś spokojnego i nostalgicznego, kiedy zapach jest raczej wesoły i energetyzujący.  

Dodatkowo, zauważyłam że słój Country Candle (Daydreams) po raz kolejny rozpala się szybciej i intensywniej, przez co proporcjonalnie szybciej i intensywniej uwialnia zapach. 

Oba słoje mają moc bardzo dobrą, z lekką przewagą Daydreams nad Watercolors. W kwestii mocy także wolę Watercolors, bo mam wrażenie że uwalnianie zapachu jest odrobinę lepiej "kontrolowane". 


Podsumowanie i werdykt 

Zapachy Daydreams / Watercolors to według mnie ta sama kompozycja, jeśli są jakieś różnice na poziomie molekuł zapachu, to są one trudne do wyłapania zarówno na sucho, jak i w paleniu.

Nie jestem przekonana co do tej strategii. Otwarcie przyznam, że liczyłam na zupełnie nowy, piękny zapach Daydreams. Okazał się on jednak kopią dotychczas posiadanego przeze mnie Watercolors. Wolałabym gdyby Kringle Candle konsekwentnie nazwali go tak jak pierwowzór. Ostatecznie, mimo bardzo szerokiej nowej oferty, często można odnieść wrażenie że zapachy są identyczne, uderzająco podobne lub są kombinacją / ulepszeniem dotychczas istniejących. Szkoda, bo to w praktyce osłabia entuzjazm.

Wracając do zapachu - uwielbiam. I jeśli bym miała wybrać faworyta z tej dwójeczki, to pozostaję wierna pięknemu minimalizmowi i klimatowi Watercolors. :)


Dajcie znać co myślicie o wznawianiu uderzająco podobnych zapachów pod inną nazwą. Przeszkadza Wam to, czy może lubicie mieć wybór różnego rodzaju "oprawy" dla tego samego bądź bardzo podobnego zapachu? 

Pozdrawiam ciepło! :) 

3 komentarze

  1. Już tu chyba kiedyś pisałam (przy okazji zapachów świątecznych),że nie popieram takiej polityki firmy. Po pierwsze wprowadza to klienta w błąd, po drugie czasem nowy zapach wprowadzany jest jako zamiennik starego (Secrets vs ar, far away), co sprawia że czynimy zapasy np. secrets nie wiedząc, iż w rzeczywistości zapach jest wznowiony pod nową szatą graficzną. Uczciwiej byłoby stosować nazewnictwo zapachów 1:1 tak, jak w przypadku cozy cabin, gdzie każdy wybrał, która forma świecy bardziej mu odpowiada i chyba nie obniżyło to wyników sprzedaży tego zapachu. Myślę,że w przypadku watercolors i secrets sytuacja byłaby podobna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie się z Tobą zgadzam. W przypadku tych zamych nazw człowiek wie (albo chociaż się domyśla) na czym stoi. Nie można zapominać, że jest ogromne grono konsumentów kupujących świece zapachowe tylko i wyłącznie przez internet na podstawie opisu zapachu lub jego wyglądu. Mam wrażenie, że Kringle Candle weszli fazę odrobinę ekperymentalną i testują rynek, jak przyjmie dane zapachy w kolorze / słoju podobnym do Yankee / z inną etykietą i tak dalej. Zobaczymy co z tego wyniknie na dłuższą metę.

      Usuń
    2. Zgadzam się, ale przynajmniej plusem jest to ze mozemy wybrac wyglad który nam bardziej pasuje:) a watercolors miałam raz i 'na raz' okej,ale nie wrócę do niego

      Usuń