piątek, 28 września 2018

Yankee Candle Autumn Pearl - czyli rozpoczynamy jesienne palenie :)


Witam Was serdecznie! :) Jesień mamy już w pełnej krasie! W takie dni jak dzisiejszy nic nie poprawia tak humoru jak zakopanie się w warstwy ciepłego koca, dobra herbata, serial i coś lekkiego w tle, co wprawi mnie w dobry nastrój. 

Jako że palić zaczęłam po długiej przerwie niedawno (na szczęście ciążowe dolegliwości zaczęły mi przechodzić), to mam spore zaległości w nowościach, którymi żyli świecomaniacy w ostatnich miesiącach. Autumn Pearl to zapach Yankee Candle, który nie tak dawno zawitał jako nowość na Q3 2018, a już wielu świecomaniaków zdążyła o nim zapomnieć na rzecz limitek zimowych i halloweenowych... 

Oj, mam co nadrabiać!



Kremowe połączenie kwiatu orchidei z wanilią i delikatną frezją, 
z dodatkiem odrobiny słodyczy. 


Zauważyłam ostatnio w "świecowym świecie" zauważalny trend na zapachy otulająco  -perfumeryjne, niezależnie od pory roku. Producenci świec wyczuli prawdopodobnie nasze upodobania do zapachów takich jak drzewo sandałowe, piżmo, zwykle okraszone akordami kwiatowymi, kremowością i słodyczą owoców. Efektem są kompozycje przywodzące na myśl kobiece perfumy - lekkie, dziewczęce, niezobowiązujące.


I tak jest w tej kompozycji. Piękne, kolorowe piórka wesoło tańczące na wietrze, kropla rosy i delikatny, chmurkowy kolor wosku emanuje lekkością, zwiewnością i pewnego rodzaju tajemnicą. Pomimo że nie wiesz jak pachnie "jesienna perła", intuicyjnie wiesz że będzie to coś miłego i nieoczywistego. No i zapach także nie powinien Cię zaskoczyć.


NUTY ZAPACHOWE

Głowa: różowa orchidea, jabłko, śliwka
Serce: jaśmin, herbaciana róża, frezja
Tło: paczula, kremowa wanilia, wata cukrowa

ZAPACH

Zapach należy bez wątpienia do kompozycji perfumeryjnych więc trudno jest ją opisać słowami. To co mogę powiedzieć na pewno to to, że trudno będzie znaleźć osobę, która wykrzywi się podczas wąchania w niezadowoleniu. Jeśli miałabym wskazać zapach "bezpieczny", który zapaliłabym przy gościach bez obawy że ktoś dostanie mdłości - będzie to Autumn Pearl. Lekki, bardzo kremowy, z wyraźnymi akordami waniliowej słodyczy i kwiatów będzie przyjemnie roznosił się w powietrzu, nie świdrując w nosie ani nie narzucając się domownikom. Nie nasuwa mi się na myśl nic innego niż ciepła tkanina mięciutkiego swetra, w którego włókna weszły akordy dziewczęcych perfum, którymi został jakiś czas temu spryskany - a to pewnie przez wrażenia Ani z Po Tej Stronie Lustra, która tak właśnie opisała ten zapach w tej recenzji.

MOC

Wybaczcie mi to ale przez jakiś czas nie będę najlepszym wyznacznikiem mocy świec, bo moja percepcja się znacząco wyostrzyła i nic od pewnego czasu nie pachnie dla mnie "zbyt delikatnie". Bez wątpienia Autumn Pearl nie należy do zapachów krzyczących i epatujących swoją obecnością. Mniej wrażliwe nosy mają prawo więc twierdzić, że zapach jest raczej lekki - co poniekąd wiąże się z jego "lekkim" charakterem wywodzących się z samych nut zapachowych. Ja wyczuwam go doskonale już po 10 minutach od zapalenia.



MOJE WRAŻENIA

Jeśli natomiast chcecie znać moją opinię i moje "emocje" z tymże zapachem związane, to przyznam że mam dwie. 

Pierwsza - nie da się mu odmówić urody - jest ładny, niezobowiązujący, przytulaśny. Druga wiąże się natomiast z moimi upodobaniami do zapachów "organicznych", zwłaszcza w takich sezonach gdzie natura przepięknie inspiruje aromatem jesiennych liści, wiatru, dojrzałych jabłek i ciepłych przypraw, które unoszą się wieczorami w zaciszu naszej kuchni. Dla mnie niestety Autumn Pearl nie uosabia klimatu jesieni. Byłoby mi pewnie mniej przykro, gdyby jednocześnie na zamianę w sezonie Q3 zawitało coś typowo jesiennego, z akordem dyni, drewna kominkowego czy jesiennych wariacji na temat jej kolorów, owoców i całej tej magicznej atmosfery. 

Dla mnie Autumn Pearl mógłby być równie dobrze zapachem o nazwie "Spring Pearl" lub "Summer Pearl" i możliwie że nawet pasowałby mi lepiej do tych pór roku, niż do jesieni. I nie zrozumcie mnie źle - nie mam nic przeciwko kobiecym, perfumeryjnym kompozycjom, ale dla mnie pojawiło się ich w ostatnim roku trochę za dużo, bym mogła je wszystkie pokochać. ;) Dlatego tym razem nie czuję się porwana i niewykluczone że w obfitości moich uginających się pod świecami półek Autumn Pearl "przegra" z klasycznymi dyniami, jesiennymi wariacjami na temat jabłek i opadających liści. 



Trendy się jednak nie biorą z nikąd, dlatego jestem ciekawa co Wy lubicie palić jesienią - czy w tym sezonie postawiliście na perfumeryjne otulacze, czy tak jak ja wolicie może bardziej "organiczną" i klimatyczną stronę jesieni? :)

13 komentarze

  1. Oj, lubię perfumeryjne świece, moje serce skradł Warm & Welcome od Goose Creek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ten ma coś w sobie - coś perfumeryjnego, ale ja jeszcze wyczuwam w nim kawkę i jakieś fajne jakby wafelki... :)

      Usuń
  2. Muszę Ci przyznać rację - niestety w tym sezonie, za duzo zupełnie niejesiennych (przynajmniej dla mojego nosa) otulaczy i perfumiakow.
    Bardzo brakuje mi tych pieknych typowo jesiennych zapachów, których tyle miało na przykład GC:(...
    ...z optymistycznych kwestii - piękne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! No niestety wydaje mi się że ten trend się jeszcze trochę utrzyma bo chyba po prostu tego chce obecnie dużo konsumentów... Mi zaś tęskno za takimi bardzo dosłownymi interpretacjami natury i wiejskiego życia jak w Country Linen, Meadow Mist, Lucky Shamrock, czy nawet słonecznej Napa Valley Sun. Mam nadzieję że publika w końcu zatęskni i w przyszłym sezonie będzie tego trochę więcej :D

      Usuń
  3. Ja mam dużą przyjemność z odpalenia Autumn Colors z Village. A na żołędzie, syrop klonowy i do pewnego stopnia dynię mam zapachowy odrzut (Autumn Comfort wyprowadziłam do innego pokoju, bo na sucho mi śmierdzi...). Więc cieszę się, że nie wszystko jesienne to dynia lub cynamon... tym bardziej że cynamon potem jest w co drugiej świecy zimowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak czasem jest że coś raz nie podpasuje i potem unikamy konkretnych nut zapachowych przez wiele miesięcy :D A colorsów nie próbowałam, zawsze mnie kusił ale z VC miewałam nieudane romanse więc żałuję że nie mogę sobie go przetestować w wosku :(

      Usuń
  4. Bardzo chętnie przeczytałabym kiedyś post nie mający nic wspólnego ze świecami, ale jednak blisko- jestem ciekawa jak dbasz o zapachy domu. Mam na myśli zapachy w łazience, szafie...? Wiem, że temat może infantylny, bo gdzie tu porównywać świece takiej formy jak Yankee do zapachów wc, ale pomimo tego jestem ciekawa czy uzywasz, polecasz jakieś dyfuzory, odświeżacze, mgiełki...? Yankee ma też zapachy do kontaktu- może coś z tego polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten wpis. No cóż, jak się pali świece na potęgę to czasami dyfuzory i spraye po prostu już mają trudność by dojść do głosu, choć przyznam że zdarza mi się z nimi poromansować zwłaszcza latem, gdy na płomień naturalnie nie mam ochoty. Dużo w życiu nie przetestowałam ale to co udało mi się poznać i pokochać to Millefiori Milano - mają w ofercie ogromną ilość dyfuzorów, sprayów i zapachów do domu. Zapraszam Cię do tego wpisu gdzie troszkę napisałam o tym co dotychczas poznałam: https://www.woskomania.pl/2018/06/zapach-bez-pomienia-kilka-produktow.html

      Usuń
  5. Cieszę się, że mamy podobne spostrzeżenia co do polityki Yankee. Co prawda pojawiło się dużo limitek, które można podciągnąć pod zapachy jesienne, ale to tylko limitki. Większość dobrych zapachów zostaje wycofana z produkcji , co przy jednoczesnym ograniczeniu świec z jesiennych kolekcji, jest strzałem w kolano dla firmy. Menadżerowie Yankee chyba żyją w oderwaniu od rzeczywistości, w której konkurencja depcze im po piętach, są jak uczniowie pierwszej klasy, którzy po dobrym wrażeniu na początku roku szkolnego jadą przez następne lata na dobrej opinii. Problemy marki świetnie podsumował na youtubie hart&soul (polecam, fajny i obiektywny człowiek).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam jego ostatnie filmy i doskonale wiem o czym piszesz. Niestety zauważyłam też że inne marki także nie wyciągają lekcji z tych błędów i robią coś podobnego- wystarczy spojrzeć na Goose Creek, a z tego co słyszałam to w Kringle też szykują się zmiany.
      Śledziłam ostatnią bużliwą dyskusję na w środowisku amerykańskich fanów YC po dosyć nieudanej premierze halloweenowej i faktycznie poszła taka fala, że odbiło się to mocniejszym echem i yc zaczęło słuchać. Nie spodziewam się cudów w nadchodzącym sezonie, ale głęboko wierzę że w przyszłym roku o tej porze będzie lepiej ;)

      Usuń
  6. Ciekawe co masz na myśli pisząc o Kringlach, bo o ile teraz też poszli w perfumeryjne klimaty, to mają dość sporo ciekawych świec jesienno - zimowych (choć, już to kiedyś pisałam, nie podoba mi się polityka przebierania starych zapachów w nowe szaty).Właśnie palę stare kolekcje z Yankee i niestety nie ma porównania do tego, co otrzymujemy dziś. Z goose creek wszędzie widzę tylko pianki zmieszane z wanilią, no i czas tej drinkowej kolekcji też nietrafiony. Mam nadzieję, że wkrótce opiszesz nowy świerkowy zapach Yankee (widziałam, że na sucho Ci się spodobał).

    OdpowiedzUsuń