niedziela, 14 października 2018

W klimacie Halloween - Harvest Moon Country Candle


Harvest Moon to zapach Country Candle. Nie aż tak nowy - ani na rynku, ani w mojej kolekcji. Nabyłam go gdzieś w okolicach lata, a teraz spojrzałam na niego i zobaczyłam jego ogromny jesienny potencjał. Zarówno jego mroczny, nocny wygląd jak i nietuzinkowy aromat wydały mi się idealne na październikowe wieczory. Jest trochę halloweenowo, trochę otulająco. Ma to coś. O nim słów kilka w dzisiejszym wpisie.


HARVEST MOON

Bogate nuty śliwki i słodyczy w blasku księżyca.

Nuty głowy: kardamon, cynamon, imbir, zieleń
Nuty serca: jaśmin, białe kwiaty jaśminowca, konwalia, kwiat pomarańczy, wodne kwiaty
Tło: Drewno cedrowe, brzoskwinia, drzewo sandałowe, wanilia


Księżyc podczas zbiorów, albo też księżyc jesienny - etykieta wręcz sugeruje kompozycję męską, tajemniczą, złożoną. Nazwa ani klimatyczny obrazek nic nie zdradzają, a każdy kto zdecyduje się go powąchać wydaje z siebie pełne zdumienia "hmmmmm". Intryguje, zastanawia, ale najczęściej się podoba, choć też czasem wzbudza trochę strachu... 

Harvest Moon to bez dwóch zdań kompozycja, której nie znajdziecie u innych producentów choć w części do siebie podobnej. Żeby go pokochać trzeba lubić cynamon i pikantne dla nosa przyprawy korzenne - tu znajdziecie ich sporo zarówno w pierwszym wrażeniu, jak przy dłuższym paleniu. W sercu zapachu jest czeka na Was przesłodka śliwka (swoją drogą zauważyłam, że często właśnie nuta grająca w zapachu Country Candle główny akord jest pomijana w rozpisce nut zapachowych). To wszystko doprawiono żywiczno-kwiatowym ogonem, który wydaje się idealnie wychodzić ze śliwkowej nuty. Czasem wydawał mi się w charakterze trochę męski, innego dnia zupełnie nie. Nie jest ani do końca perfumeryjny, ani też kuchenny. Wielu znajomym mi osobom odrobinę kojarzy mi się ze słodkim aromatem coca-coli, zwłaszcza tej w wersji Cherry.

Generalnie dzieje się tu dużo, ale wszystko razem pięknie gra. Jak w eliksirze przyrządzonym przez wiedźmę o pełni księżyca :).


Co musicie jeszcze wiedzieć o Harvest Moon? Pewnie Was nie zaskoczę informacją, że świeca jest absolutnie bezproblemowa i bajecznie prosta w obsłudze. Piękny basen roztopionego wosku, przepiękny blask ognia bez dymienia i innych nieprzyjemności. Można rzecz że typowy Country Candle. Charakterystyczną dla tej marki jest też moc. Harvest Moon to zapach mocarny i prawdopodobnie jeden z najmocniejszych jakie mam w swojej kolekcji, dlatego uważajcie, jeśli Wasze nosy są delikatne, a metraże na których chcecie palić niewielkie. Nie ma szansy, że go nie wyczujecie, a wręcz jest duże prawdopodobieństwo że poczują go Wasi sąsiedzi, przechodzący w pobliżu Waszych drzwi czy uchylonego okna. :) 

Podsumowując - nietuzinkowy, mocny, raczej całoroczny choć idealny na jesień, wieczorny, złożony. Dla mnie przede wszystkich to pikantny zapach pełen przypraw pięknie dopełniony owocową nutą śliwki ze słodkim, bardzo rozbudowanym tłem. Na pewno nie dla każdego (mój mąż raczej za nim nie przepada). Z drugiej strony niewątpliwie kultowy - warto spróbować go choć raz, nawet w formie Daylighta. Kto wie, może Wy również się w nim zakochacie?

Jest to jegomość ciężki i o silnym charakterze, więc nie palę go codziennie. Nie mogę jednak nie podkreślić faktu, że po prostu kocham ten zapach! Polecam go więc bardzo mocno, zwłaszcza że pora roku bardzo sprzyja jego specyfice...

Harvest Moon to bez wątpienia jedna z tych świec Country Candle, które trzeba poznać. Jeśli już go znacie, drodzy Czytelnicy, dajcie koniecznie znać w komentarzu, jakie są Wasze odczucia. :)

Do usłyszenia!

2 komentarze

  1. Brzmi zupełnie jak mój zapach. Szkoda, że nie miałam okazji powąchać go stacjonarnie. :( Etykieta cudna. Chyba będę musiała się za nim rozejrzeć. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjecia cudowne! ale zapach nie przypadł mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń