poniedziałek, 1 października 2018

Yankee Candle - Harvest Walk; Tydzień z Elevation Collection with Platform Lid


W ostatnich tygodniach najwięcej uwagi poświęciłam na testowanie nowej kolekcji Yankee Candle. Elevation Collection With Platform Lid - bo o niej mowa - weszła jako linia równoległa do świec z linii Classic. Reprezentuje zupełnie inny styl i podejście do kompozycji, a sielskie etykiety i kuszące kompozycje aż wołają, by je spróbować. Zapraszam Was na cykl testów świec z tejże kolekcji, gdzie poznamy się z różnymi zapachami w trzech formatach, a zaczniemy na przekór od środka, czyli średniaka w niezwykle jesiennym zapachu - Harvest Walk. :) Zapraszam do recenzji!


KILKA SŁÓW O 
ELEVATION COLLECTION WITH PLATFORM LID

Przede wszystkim to co wyróżnia tą kolekcję to zupełnie nowy wygląd słoja - kwadratowy kształt, grube szkło, a do tego wielofunkcyjne, złote wieczko pełniące także rolę podstawki pod świecę, dając jej solidne podparcie chroniące przed przesuwaniem i uszkodzeniem mebli. A jako wisienka na tarcie - zupełnie nowy design etykiety. Wszystko utrzymane w stylu sielskim, trochę niczym z rycin atlasów z ziołami i roślinami, więc zakochałam się momentalnie. Wieczko jako podstawka to niewątpliwy znak rozpoznawczy tej linii - stąd też hasło "podnieś styl na nowy poziom". Bez dwóch zdań, jako wielbicielka sielskich klimatów za styl dałam wielki plus! Kompozycji zapachowych mamy tutaj aż 12 i na tym się nie skończy - w sezonie zimowym możemy się spodziewać kolejnych nowości.

ŚREDNI SŁÓJ 

W dzisiejszej recenzji na celownik weźmiemy słój średni, który wyglądem najbardziej przypadł mi do gustu. Mamy tutaj aż trzy knoty oraz 347 gram wosku. Deklarowany przez producenta czas palenia wynosi od 28 do 38 godzin, a jego cena detaliczna to około 86 złotych.


ZAPACH  HARVEST WALK

Przejdźmy zatem do serca tego wszystkiego, czyli zapachu. Ten akurat wybrałam w ciemno, sugerując się obietnicą jaką daje jego nazwa -  jesienny spacer, czy też spacer w czasie zbiorów. Poetycko, zwiewnie, klimatycznie...

Babie lato… słoneczny dzień wśród brzóz, drzew eukaliptusa i sandałowca. 

Nuty głowy: bergamotka, eukaliptus
Nuty serca: Kadzidło, brzoza, świerkowe igły
Tło: paczula, piżmo, drzewo sandałowe

Kompozycja Harvest Walk jest bardzo złożona i ma pewien wyraźny perfumeryjny wymiar. W pierwszym odczuciu odrobinę świeży i rześki, głębiej robi się ciepły, przytulny i zupełnie nieprzewidywalny. Mimo że w nutach zapachowych dominują nuty drzewne, dałabym głowę że wyczuwam coś co kojarzy mi się ususzonym bukietem kwiatów zestawionym z małą garstką jesiennych owoców. Wszystko w wyraźnym akompaniamencie drewna i mocno podbite ciepłem wczesnojesiennego słońca (zapewne tak działa piżmo w dobrym towarzystwie drzewa sandałowego). Kompozycję można podsumować stwierdzeniem, że to kobiece perfumy i jesień które spotkały się gdzieś w połowie drogi - jesień jest tutaj bezapelacyjnie, ale w wyjątkowo rozbudowanym, perfumeryjnym i nieoczywistym wydaniu.


ASPEKTY PRAKTYCZNO - TECHNICZNE

Nie da się ukryć, że aspekty techniczne i użytkowe są niezmiernie ważne, a na górce wielu zalet tego egzemplarza stoi jedna, dosyć kłopotliwa wada - moja świeca ma problem z upłynnianiem się do samych ścianek. Po około 3 godzinach palenia świeca tli się małymi niczym główki zapałek płomieniami. Linia płynnego wosku kończy się bardzo blisko ścianek, ale nadal brakuje jej tych kilku milimetrów by dopalić się całkowicie, zwłaszcza w okolicach kantów. To z kolei obniża jej walory estetyczne - po pierwsze tracę ciepły, miły dla oka płomień, po drugie jest to pierwszy krok do nierównego wypalania się świecy przy kolejnych próbach.

Nie ma sytuacji bez wyjścia - nadmiar wosku można usunąć,  tzn. wyciąć nożykiem, wrzucić do kominka i wykorzystać jak tradycyjny wosk zapachowy, świecę natomiast można rozpalić ponownie i pozwolić jej się wyrównać. Jeśli jednak chcemy liczyć na czyste i bezproblemowe palenie (zwłaszcza że taką nieformalną obietnicę zwykle daje nam większa ilość knotów) - to niestety, ale gwarancji raczej nie otrzymamy. Mam wrażenie, że problem nie pojawia się we wszystkich egzemplarzach - widziałam już kilka innych świec z tej kolekcji, które nie sprawiały swoim właścicielom żadnych problemów.

Warto wspomnieć, że na stronie dystrybutora można znaleźć szereg zaleceń dotyczących palenia pomagających potencjalnemu użytkownikowi - link macie tutaj.  Bardzo pomogły mi one w "obsłudze" dużego słoja z tej kolekcji, ale niestety nie poradziły sobie ze średnim. 


MOC ŚWIECY

Na osłodę przychodzi moc, na którą narzekać absolutnie nie można - moc jest wyborna. Świecę czuć pięknie na dużych powierzchniach już po 15 minutach.


MOJE ODCZUCIA 
I PODSUMOWANIE

Trudno mi wydać ostateczny werdykt. Bez wątpienia lista zalet jest długa - począwszy od walorów estetycznych, przepiękny, bogaty bukiet zapachowy, dochodzi do tego rewelacyjna nakładka pełniąca rolę podstawki, szeroki wybór zapachów i rozmiarów. To wszystko zwieńcza rewelacyjna moc. Po drugiej stronie barykady jedna, istotna dla mnie wada - problemy przygasających knotów wraz z postępującym paleniem. Osoby wprawione (i odpowiednio uposażone ;)) sobie z tym poradzą - lampa, albo nożyk i kominek połączone ze stałym "doglądaniem świecy". Niestety, nie wszyscy użytkownicy przeczytają zalecenia dobrej praktyki palenia na stronie producenta, nie wszyscy użytkownicy trafią na bezproblemowe egzemplarze. Czy jest to istotne? To musicie ocenić sami. Dla tak dobrego zapachu jestem gotowa się trochę nagimnastykować, nie ukrywam jednak że liczę na rozwiązanie tego problemu przez producenta przy wytwarzaniu kolejnych serii świec z kolekcji Elevation With Platform Lid.

Aby jednak zakończyć tą recenzję miłym akcentem, wrzucam portrecik mojej asystentki. I tym samym zapraszamy Was na kolejny wpis z tego cyklu, który pojawi się już niebawem. Do usłyszenia! :)

1 komentarze

  1. Jestem bardzo ciekawa tej kolekcji, mam nadzieję, że wkrótce będzie u mnie :-)

    OdpowiedzUsuń