sobota, 22 grudnia 2018

Cynamonowy zawrót głowy - porównanie kilku cynamonowych propozycji od Yankee Candle


Cynamon w świecach - rzecz jasna częsty gość, zwłaszcza w kompozycjach jesiennych i zimowych, a w okresie Świąt to już w ogóle! Niektórzy go kochają, inni akceptują w pewnej ilości, inni zaś unikają jak ognia. Ja należę do grupy cynamono-tolerancyjnych, lubię z umiarem, ale są według mnie pozycje lepsze i gorsze. Cynamon ma też to do siebie, że potrafi mocno zdominować kompozycję zapachową. Rozpycha się łokciami, przyćmiewa pozostałe nuty i często po prostu staje się głównym bohaterem nawet tam, gdzie teoretycznie nie powinien...


Wydaje mi się, że Yankee Candle jest marką która doskonale ujarzmiła cynamon. Zestawiany jest w olbrzymiej ilości kompozycji, odkrywają wiele jego oblicz i dosyć dobrze wiedzą, kiedy postawić go w roli bohatera, a kiedy ma stanowić jedynie ciepłe dopełnienie. Różnorodność jest duża, a który warto wybrać? 

Rzecz jasna, ciężko by było zestawić za jednym razem absolutnie wszystkie kompozycje Yankee Candle z cynamonem w składzie, bo jest ich zbyt wiele. Dlatego skupiłam się na czterech słojach, w których cynamon występuje jako główny bohater. Nie mam w kolekcji wszystkich, więc rzecz jasna ograniczymy się do tego, co znalazłam w szafce. A znalazłam cztery cynamonowe bohaterki. Są tu zarówno limitki, jak i rarytasy, oraz te zupełnie bez problemu dostępne w regularnej ofercie. Czym się różnią, jakie mają zalety, które kocham najbardziej? Zapraszam na analizę!


SPARKLING CINNAMON

Sparkling Cinnamon to pierwsza propozycja którą dziś chciałam Wam zaprezentować. Jest dostępny w regularnej ofercie w wielu równych formatach, co znacznie upraszcza sprawę, jeśli zechcecie się z nim poznać bez większych zobowiązań związanych z kupowaniem od razu wielkiego słoja :). Zapach na pierwszy rzut oka wiadomo jaki będzie - cynamonowy! "Połyskujący" cynamon ma być ocukrzoną, mieniącą się odmianą cynamonu, takiego jak znamy jako dodatek do świątecznych wypieków w zaciszu naszej kuchni.

Tutaj macie sprawę jasną i mało skomplikowaną - świeca pachnie słodkim cynamonem. Z tyłu lekko przebijają się trudne do zdefiniowania aromaty odrobinę "kuchenne", przy czym najwyraźniej wyczuwalny jest goździk. Producent deklaruje tu także kardamon, liść bobkowy i drewno cedrowe. Zapach ok ale myślę że mała szansa że ktokolwiek omdleje z zachwytu nad jej zapachem :). Świeca zagościła u mnie na kuchennej szafce - odpalam go, jak chcę nadać kuchennemu pomieszczeniu odrobiny przytulności i ciepła. Moc nie zabija.


Jak więc widzicie, Sparkling Cinnamon sprawdza się u mnie jako typowo kuchenna kompozycja. A gdyby tak przenieść się do salonu i zapalić coś mniej "jadalnego"? Wtedy zaproponuję Wam...


CINNAMON & CEDAR

Z tego zestawienia jest to połączenie najmniej oczywiste. Cedr i cynamon to żywioły pozornie niepasujące do siebie, które połączyły się tu w absolutnie fenomenalny, świąteczny miks, łamiąc wszelkie konwenanse. Słodki cynamon w połączeniu z żywicznym cedrem daje kompozycję ciekawą, trochę ocierającą się o świąteczne perfumy. Etykieta i ciemnozielony wosk wykańczają tą piękną kompozycję na wyskoki połysk. Dla mnie ta świeca to małe, cynamonowe arcydzieło. Nazwa wydaje mi się być w tym wypadku zbyt mało przyciągająca oko, przez co wydaje mi się on być bardzo niedoceniony przez publikę.

W tym zestawieniu cynamon pięknie się komponuje nawet w takich pomieszczeniach jak pokój dzienny czy sypialnia. Jedyną wadą jaką w nim dostrzegam to trochę problematyczne dopalanie do ścianek nawet z dobrą illumą, co jest raczej charakterystyczne dla świec o tak ciemnym kolorze wosku.

Cinnamon & Cedar pojawił się jako zapach limitowany w dużym słoju na Święta w roku 2017, na dzień dzisiejszy jest jeszcze szansa by go złowić - warto to zrobić, zanim na dobre zniknie ze sklepowych półek.


Jeśli myślicie, że Cinnamon & Cedar to "Wasze" klimaty, to gorąco polecam Wam spotkanie z tym oto rarytasem:


FESTIVAL OF LIGHTS (aka HOME SWEET HOME)

Tutaj mówimy o rarytasie, choć trochę też nie do końca. Rarytasem rzecz jasna będzie ta wersja okładkowa którą widzicie na zdjęciu. Festival Of Lights jest amerykańską limitką sprzed kilku lat, która wystąpiła w głęboko-granatowym kolorze wosku i świetlistą etykietą przedstawiającą czysty blask świec. Baaardzo festive! W słoju czeka na Was kompozycja na wskroś cynamonowa, w której wprawiony nos od razu wyczuje, że to nic innego, ale inna postać dostępnego w regularnej ofercie, popularnego zapachu Home Sweet Home.
Tutaj cynamon ma wydanie należące do moich ulubionych. Kojarzycie może gumę do żucia Big Red? Ma ona bardzo pikantny, cynamonowy smak przełamany jakąś lekko owocową słodyczą. Tak jest także w przypadku tej świecy - świdruje, piecze po nosie i zdaje się być potwornie ciężki. W "akcji" ma bardzo dobrą moc i pięknie się rozwija. Jest to słój który palę zdecydowanie najbardziej oszczędnie ze wszystkich posiadanych.

Głowa: jabłko i cynamon.
Serce: gałka muszkatołowa, wiśnia i jagoda jałowca.
Tło: kumaryna i piżmo.

Słój Festival Of Lights to kolekcjonerski kąsek, ale możliwy do upolowania między, innymi na eBay.


BRIGHT COPPER KETTLES

Miedziany czajniczek to limitowany zapach pochodzący z kolekcji My Favourite Things, który wrócił na sklepowe półki w pierwszej połowie 2018, więc jeszcze jest spora szansa na jego upolowanie.

Dla mnie jest zapachem typowo cynamonowym, ale w zdecydowanie mniej osłodzonej wersji niżeli Sparkling Cinnamon. Wyczuwam w nim cynamon najbardziej wytrawny, surowy i nieupiększony wachlarzem dodatków. W paleniu wychodzi z niego łańcuszek innych przypraw, które jednak grają w podobnej tonacji. Mimo że jestem co do niego dobrze nastawiona, to przy jego poprzedniczkach z tego wpisu zapachowo wypada jednak mocno przeciętnie. Nadrabia jednak klimatyczną etykietą i moim sentymentem do Sounds Of Music. Nawet jeśli nie jest to najciekawszy cynamon jaki paliłam, to po prostu chcę go mieć w swojej kolekcji.

Jeśli chcecie poczytać coś więcej na jego temat, to zapraszam do osobnego wpisu który mu poświęciłam tutaj.


I tym egzemplarzem zamykam mają cynamonową listę. Jest jeszcze długa lista mocno przypruszonych cynamonem kompozycji, które są warte uwagi. Poszukiwaczy nietuzinkowych kompozycji zaciekawi niewątpliwie urokliwy okładkowo, ale trudno już dostępny Icicles. Jeśli zaś szukacie jakiegoś "klasyka" osłodzonego owocową nutą, to warto powąchać także limitowany Sugared Cinnamon Apple, choć on nie skradł aż tak mojego serca.  


No i teraz, gdybym miała wybrać ten ukochany cynamon, to chyba miałabym mętlik w głowie. Każdy ma coś w sobie. Czajniczek głównie wartość sentymentalną i kolekcjonerską. Cinnamon & Cedar jest na wskroś świąteczny i oryginalny, natomiast Sugared Cinnamon bardzo umila mi kuchenną krzątaninę. Jednak to chyba pikantność, słodycz i perfumeryjność Festival Of Lights koi moje zmysły najbardziej i to chyba on będzie na dzień dzisiejszy moim numerem 1. Jeśli nie macie parcia na tą limitowaną etykietę, to wystarczy rozejrzeć się za Home Sweet Home, który jest jego wiernym odpowiednikiem, także z ładną etykietą, ale już w regularnej ofercie :).

No a jak tam u Was relacja z cynamonem? Hot, or not?:)

2 komentarze

  1. Bardzo lubie cynamon w dużych ilościach - i w potrawach i w świecach:)
    Moim nosem najpiękniejszy jest w Harvest Hayride GC:)
    Zdrowych, spokojnych i szczęśliwych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pokochałam Home sweet home, więc coś czuję, że większość Twoich propozycji przypadłaby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń