piątek, 22 marca 2019

Mały powrót w piękny, wiosenny dzień - Sun-Warmed Meadows Yankee Candle



Dzień dobry! :) Od mojego ostatniego wpisu minął miesiąc. Mimo ogromnych chęci i tęsknoty za tworzeniem wpisów, do nowego życia z nowym, malutkim członkiem rodziny trzeba się przyzwyczaić. Na szczęście nadchodząca wiosna ładuje akumulatory lepiej niż mocna kawa. Nawet po kiepsko przespanej nocy, ciepłe słońce w połączeniu z rześkim powietrzem pomaga się zmobilizować i wyjść ze strefy pieluch, celebrować każdy moment i czerpać energię z tych trudnych, ale cudownych dni.

W ostatnim czasie postawiłam na świecowy minimalizm. Palę świece jedynie w przestronnym salonie, przy czym wybieram zapachy dające miłe, nieduszące tło. Wiosną uwielbiam, gdy dom pachnie czystością oraz świeżym bukietem kwiatów. Nie da się ukryć, że Sun-Warmed Meadows od Yankee Candle paliłam ostatnio najczęściej.


Sun-Warmed Meadows

Słoneczna ścieżka wśród łąk wiodąca przez szeleszczące, suche trawy i zapach upalnego lata unoszący się w powietrzu.


Nuty górne: mandarynka, pelargonia
Nuty środkowe: lawenda, cytrusy
Nuty dolne: piżmo, bursztyn

Rozgrzane przez słońce łąki... Ciepłe powietrze unoszące się nad dywanem ziół i dzikich kwiatów. Czy tak pachnie Sun-Warmed Meadow? I tak i nie. Jeśli myślicie o jego zakupie w ciemno, to raczej że nie warto kierować się nutami zapachowymi. Sugerują one bowiem prostą kompozycję kwiatowo-owocową, o ciepłym podbiciu. Oprócz ciepłego tła, zupełnie nie pasują mi one do wyobrażenia słonecznej łąki. Po powąchaniu świecy na pewno jednak zauważycie, że zapach jest dużo bardziej kompleksowy, wielowymiarowy i nieoczywisty. Jak więc pachnie?


Sun-Warmed Meadows to po pierwsze cudowna ziołowość, po drugie świeżość, po trzecie delikatność kwiatowych akordów. Ma w sobie dużo ciepła, ale i wilgotnej rześkości. Ma w sobie także pewien staroświecki element, przypominający mi zapach wiejskiego powietrza zaplątanego w suszoną na linkach, wilgotną pościel wypłukaną w kwiatowym płynie do płukania. A to wszystko otulone ciepłymi promieniami słońca. Czy pachnie łąką? Myślę że nie tak bezpośrednio i dosłownie. Ja w zapachach łąkowych szukam stokrotek i zielonej trawy, których tutaj raczej nie wyczuwam. Można jednak doszukiwać się w nim pewnych sielskich i wiosenno-letnich klimatów. 

Trudno mi znaleźć mu bliźniaka wśród dotychczas palonych świec zapachowych, za co ogromny plus - znaczy to, że jest naprawdę niezwykły :). Gdybym miała go umiejscowić gdzieś obok tego co znam, to stanąłby gdzieś pomiędzy dwoma limitowanymi świecami: Wildflower Blooms oraz Line-Dried Cotton. Dla mnie jest on w połowie drogi między ciepłym, kwiatowym zapachem natury a zapachem letniej świeżości prania suszonego na słońcu, owiewanego wiejskim powietrzem.


Do kolekcji Yankee Candle Elevation With Platform Lid miałam z początku mieszane uczucia. Mimo przepięknego wyglądu i cudnych kompozycji zapachowych, miewałam problemy z dopalaniem do ścianek i tlącymi się knotami w niektórych egzemplarzach. Duży słój Sun-Warmed Meadows nie sprawia żadnych kłopotów - wypala się równiutko bez żadnych wspomagaczy. Kwadratowy słój i dwa knoty dają niesamowity efekt wizualny - piękne odbicia blasku płomyków, jakie powstają na szklanych ściankach. Tego nie znajdziecie w klasycznych, okrągłych słoikach :). Do tego cudny, chmurkowy kolor wosku i przepiękna etykieta. To nie koniec jej zalet! Moc zapachu oceniam jako idealną - w dużym pomieszczeniu zapach pięknie się roznosi, jest zauważalny ale i nieprzytłaczający. To wszystko sprawia, że bez wahania będę nabywała kolejne słoje z tej kolekcji.

Widać że jestem pod wrażeniem, co?:)


Podsumowując: Sun-Warmed Meadows z kolekcji Elevation With Platform Lid to dla mnie wiosenny ideał. Przepiękny, ciepły i naturalny zapach, doskonała moc i przepiękny wygląd. Czego można chcieć więcej? Absolutnie z czystym sumieniem polecam!

Ocena końcowa: 10/10

0 komentarze

Prześlij komentarz