środa, 1 maja 2019

Ranking zapachów Yankee Candle Elevation With Platform Lid wiosna/lato 2019


Jeśli ktoś kazałby mi wskazać to jedyne, najważniejsze i największe odkrycie świecowe bieżącego roku, to bez wątpienia wskażę na kolekcję Yankee Candle Elevation With Platform Lid. Bynajmniej nie dlatego, że odkryłam je dopiero teraz. W zeszłym roku mogliście poczytać u mnie recenzje Harvest Walk oraz Pear & Tea Leaf. Jednak ani jesienne, ani zimowe kompozycje z zeszłego roku  nie oczarowały mnie tak, jak wypusty tegoroczne. Pokochałam ich sielski design, niesamowitą moc zapachów, a przede wszystkim bogate i naprawdę niepowtarzalne kompozycje.

Obecnie zgromadziłam całkiem pokaźną gromadkę siedmiu dużych słoi w zapachach idealnych na wiosnę i lato. Postanowiłam przygotować dla Was mój zupełnie subiektywny, osobisty ranking. Jesteście ciekawi, który jest królem? :) 


MIEJSCE

SUNLIGHT SANDS

Sunlight Sands kupiłam w ciemno na podstawie pozytywnych recenzji pojawiających się tu i ówdzie. Miałam swoje pewne typy i oczekiwania co do tego zapachu - sądziłam, że będzie to zapach bardzo ciepły i przypominający rozgrzany olejek do opalania i "zapach plaży" (coś jak wycofany Sun & Sand Yankee Candle). Kompozycja okazała się być owszem ciepła i bardzo letnia, ale zdecydowanie w cięższym, kwiatowo-perfumeryjnym wydaniu. Wyczuwam w niej przede wszystkim egzotyczne kwiaty w stylu Kenzo Jungle. Zapach naprawdę ciekawy, ale nie tak do końca w moim klimacie - przynajmniej nie w tym momencie. Więcej zarzutów naprawdę mieć nie mogę. Rozpala się ładnie, pachnie mocno i wygląda bosko!


MIEJSCE 6 

SWEET NECTAR BLOSSOM

Na szóstym miejscu klasyfikuje się zapach absolutnie obłędny - Sweet Nectar Blossom. Nektarowe akordy pięknie okraszone wanilią - trochę deserowo, trochę perfumeryjnie. Klimatem gdzieś tam przebija stara, dobra Napa Valley Sun. Każdy kto wchodził do domu pozostawiał pochlebny komentarz! Do tego jego moc jest absolutnie zabójcza. Naprawdę godzien byłby korony, gdyby nie okropna cecha, która niestety dopada co niektóre zapachy z tejże kolekcji - tragiczne wypalanie się (a raczej niewypalanie się) do ścianek. Świeca niezależnie od mych wysiłków i magicznych trików tuneluje, a po kilku godzinach palenia płomień tli się bardzo marnie. Ratowałam ją na wszelkie możliwe sposoby, odlewanie wosku, palenie pod lampą, owijanie folią. Bez skutku. Żal wielki, bo zapach cudny. :(




MIEJSCE 5

COASTAL CYPRESS

Kto z Was pamięta sławnego, wycofanego Beach Wooda? Dla mnie była to jedna z pierwszych świec Yankee Candle, więc mam do niej szczególny sentyment. Aura jaką roztaczała była niezwykła. Czuć w niej było autentyczny zapach suchego drewna zwietrzałego od morskiej bryzy, przesiąkniętego solą morską, wyrzuconego gdzieś na brzegu dzikiej plaży. Wspominam tu o nim, bo Coastal Cypress jest do niego bardzo podobny. Odrobinę wzbogacony został o nuty żywiczne i ziołowe, ale trzyma się dzikiego, nadmorskiego klimatu. Jeśli więc tak jak ja lubicie drzewne kompozycje a la Beach Wood czy Ebony & Oak, to jest to dobra propozycja dla Was. Minus za moc - jest wyczuwalny, ale na tle pozostałych świec z kolekcji Elevation With Platform Lid wypada stanowczo poniżej średniej.


MIEJSCE 4

SHEER LINEN

Sheer Linen nabyłam w okresie przedwielkanocnych porządków i spisała się na medal. Pachnie jak mokre, świeżo wyprane, jedwabne firanki, które zostały wypłukane w wyjątkowo pięknie pachnącym, kwiatowym płynie do tkanin. Jeśli lubicie kwiatowe świece, ale jednocześnie macie ochotę na zapach świeżego prania i czystości, to jest to najlepsza opcja, bo łączy oba tematy w bardzo spójny sposób. Nie mogę mu niczego zarzucić - wypala się pięknie, pachnie intensywnie. 


Dobra, no to została nam najlepsza trójka. :) Trójka absolutnie fenomenalna! Każdy z tych trzech zapachów jest godny dla mnie najpiękniejszej korony z prawdziwych brylantów. :) 


MIEJSCE 3

PASSIONFLOWER

Z moich obserwacji środowiska miłośników świec zapachowych, Passionflower wydaje mi się być najbardziej docenionym zapachem całej kolekcji w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Nic dziwnego - stanowi go "uniwersalnie" piękne połączenie świeżych kwiatów i nut owocowych. Jest kompozycją zwiewną, perfumeryjną, bardzo przypominającą wodę toaletową L'imperatrice Dolce & Gabbana. Lekkości dodaje mu jaśminowo-herbaciane podbicie. Czarująca, kobieca, po prostu piękna! To jeden z bardzo niewielu perfumeryjnych zapachów, który tak bardzo przypadł mi do gustu. Według mnie bardzo trafnie opisała go w swojej recenzji Ania z bloga Po Tej Stronie Lustra, więc jeśli chcecie się o nim dowiedzieć więcej, to po prostu odsyłam Was do tego wpisu

Jedyną wadą Passionflower jest jego średniawa moc. Na mniejszych metrażach można wybaczyć!


MIEJSCE 2

SUN-WARMED MEADOWS

Do czasu, kiedy nie znałam zapachu z miejsca pierwszego, to właśnie Sun-Warmed Meadows wygrywałby w owym rankingu. Łąka skąpana w słońcu, rozwieszone na linkach, świeżo wyprane prześcieradła, aromat polnych kwiatów, zieleni, ziół. Taki klimat cenię sobie w świecach najbardziej - potrafiący stworzyć sielską atmosferę, byśmy mogli się poczuć jak na wiejskich wakacjach, nawet jeśli mieszkamy w środku miasta, zaganiani między pracą a obowiązkami domowymi. Ten zapach po prostu przeniesie Was w "lepsze miejsce na ziemi". :) Nie będę się powtarzać - jeśli chcecie go poznać bliżej, to zapraszam Was do tej recenzji.


MIEJSCE 1

SUGARED WILDFLOWERS

Taka niepozorna, a rozwaliła mnie na łopatki. Uwierzcie mi, wiele już zapachów przerobiłam w ciągu ostatnich kilku lat, więc myślałam że nikt mnie już niczym nie zaskoczy. A jednak zaskoczyli, tworząc obłędne kombo lawendy (kocham!) ze słodkim, kremowym, kokosowym tłem. Szokujące połączenie, co? Na początku faktycznie wydawało się dziwnie. Do tematu podeszłam z zaciekawieniem, ale bez większych nadziei, jako że wielką fanką kokosa w świecach nie jestem (no, przynajmniej nie byłam aż do teraz!).


Zapach jest po prostu obłędny. Lawenda jest aromatem pięknym ale i trudnym, który można łatwo zepsuć, uprzykrzyć i uczynić zbyt ostrym/ toaletowym w odbiorze. Dlatego tak bardzo kocham lawendę w "dobrych" połączeniach - z drzewnymi nutami bądź ocieploną kremowością wanilii. Tu odkryjecie ją w wydaniu kremowym, kokosowym, słodkim. Sama lawenda ma zaś wydźwięk organiczny, ziołowo-żywiczny. Te dwie, przeciwstawne cechy pięknie się równoważą. A to wszystko w jednym garze daje zapach piękny, letni i zwiewny - trochę świeży, trochę słodki, trochę kwiatowy. To jedyna świeca, która nie nudzi mi się w paleniu kilka dni pod rząd - wręcz zmuszam się do umiaru! Moc zapachu wyrywająca z kapci - myślę że nawet "drewniany nos" poczuje go na bardzo dużej przestrzeni. Problemów z wypalaniem zero. 

Ideał? Dla mnie bezapelacyjnie!


Sami widzicie - pokochałam tą kolekcję całym sercem. Moja gromadka platformiaków na pewno  będzie rosła, więc jestem otwarta na Wasze rekomendacje. Dajcie proszę znać w komentarzach co myślicie o kolekcji Elevation With Platform Lid. Macie swoich ulubieńców? A może jednak wolicie tradycyjne słoje?

Wszystkie słoje zakupiłam w moim ulubionym sklepie Markowe Świece Gdańsk.

Pozdrawiam ciepło!

1 komentarze