sobota, 1 czerwca 2019

Na dobry powrót... Salt Mist Rose Yankee Candle


Drodzy czytelnicy! Przepraszam Was za spore zaniedbanie recenzji w ciągu ostatnich kilku tygodni. W minionym miesiącu musiałam swoje pasje postawić na drugim planie, a sama skupić się na zdrowiu swojej pociechy. W domu płomień płonął więc znacznie rzadziej, a wydatki na świece ograniczyłam praktycznie do zera. Ale jak to mówią - po burzy zawsze wychodzi słońce. :) Przy odrobinie zachodzącego słońca, przy okazji chwili dla siebie, wyciągnęłam aparat i na szybko zrobiłam Wam kilka zdjęć pewnego cudeńka, które dostałam w prezencie na Wielkanoc. 

Dziś chcę Wam przedstawić zapach z edycji Returning Classics Yankee Candle. Zapach który postał w latach 90tych i powrócił niedawno we wznowionej szacie graficznej, z okazji pięćdziesięciolecia istnienia marki. Mowa o Salt Mist Rose - bohaterce tejże recenzji. 


Piękny zapach delikatnych róż nad brzegiem morza.
  
Nuty głowy: słona mgła, trawa cytrynowa, goździk 
Nuty serca: geranium, róża, mięta, bazylia 
Tło: balsam, miód, drzewo sandałowe


Osobiście należę do grona osób bardzo lubiących zapachach róż. Można by się tutaj zatrzymać i zadać pytanie "No kurcze. A kto nie lubi?". Zapewne mało znajdziecie osób, które pogardzą zapachem prawdziwego bukietu. Zauważyłam jednak, że wąchanie świeżo ściętych kwiatów, a innych wszelkiego rodzaju produktów bazujących na zapachu róży (czy to kosmetyki, perfumy, czy świece), to dwie różne bajki. Mimo że uważam siebie za miłośniczkę wszystkiego co różane, to na róży nie raz się nacięłam. Zapachy w formie świec bywają bowiem duszące, męczące i przytłaczające. Dlatego do koncepcji połączenia róży z solnym, morskim klimatem podeszłam z dużą rezerwą. Mogła być to bowiem zapowiedź czegoś wyjątkowo toaletowego i ostrego w odbiorze... Czy taki okazał się ten zapach? Niekoniecznie!


Salt Mist Rose już na sucho dał się poznać jako typowy, naturalny zapach róż. Zaskakujące, zważywszy na bardzo rozbudowany skład nut zapachowych. Nie ma tu ani nuty perfumeryjnej, ani toaletowej, ani dżemikowatej słodyczy. Czyli kategoria "naturalna" - a taką lubię bardzo! Co z pozostałymi nutami zapachowymi? Mamy tu bowiem moc rozmaitości, począwszy od goździka, po trawę cytrynową, miętę, bazylię czy miód. Otwarcie przyznaje, że nie wyczuwam bezpośrednio żadnej. Róża w tej kompozycji dominuje, tak jak trzeba. Jest naturalna, odrobinę nektarowa (w typie dzikiej róży), świeża i jakby zroszona chłodną rosą...  

W paleniu zapach nie zaskoczy raczej niczym nowym, no chyba że mocą. Dla mnie Salt Mist Rose to istny killer. To jedna z tych świec, z którą muszę chodzić po domu - zgasić nie mogę, bo się jeszcze w całości nie upłynniła, a w pomieszczeniu też nie zostawię na dłużej, bo grozi to różaną śmiercią ;). W przypadku tego zapachu ogromną moc uważam raczej jako wadę niżeli zaletę, bo po prostu może zmęczyć, nawet różanego freaka.


W momencie kiedy jeszcze nie miałam okazji powąchać Salt Mist Rose na żywo, zastanawiałam się jak będzie się on miał do innej, wycofanej już róży, ale również w "nadmosrkim klimacie". Roses Of Cliff  Walk Yankee Candle to bezapelacyjnie moja ukochana róża świecowa. Okazały się być zupełnie różne. Roses Of Cliff Walk jest słodsza, bardziej w typie różanego nadzienia do pączków, choć nadal bardzo autentyczna, przywodząca na myśl spacer nad klifami w otoczeniu rozgrzanych słońcem kęp dzikiej róży. Salt Mist Rose z kolei jest bardziej wytrawna, mniej słodka, trochę bardziej w typie Garden By The Sea, tyle że w różanym wydaniu. Dla mnie Roses Of Cliff Walk zdecydowanie pozostaje numerem jeden, ponieważ wolę taką właśnie osłodzoną, delikatniejszą w odczuciu wariację. 

No i ta etykieta - nic mi nie jest w stanie zastąpić tej klasycznej, z dużym obrazkiem, która aż pachnie od samego patrzenia.


Podsumowując: Salt Mist Rose. Mocna jak diabli, autentyczna dzika róża. Nie zdobyła mojego serca tak bardzo, jak Roses Of Cliff Walk, ale oceniam ją dużo lepiej niż np. Fresh Cut Roses albo True Rose. Nie czuję soli, ale to nie szkodzi, bo zapach jest taki, jaki powinien - realistyczny i stonowany. Jeśli gustujecie w różanych kompozycjach tak jak ja, to na pewno mogę Wam ją polecić - zwłaszcza jeśli lubicie sporą moc, bo tej tutaj nie brakuje. :)

Jestem ciekawa, czy są wśród Was wielbiciele zapachów różanych w świecach. Trafiliście na swój ideał? A może zapach róż w świecach przyprawia Was o ból głowy? Chętnie poznam Wasze typy! :)


0 komentarze

Prześlij komentarz