niedziela, 20 października 2019

Kringle Candle - Enchanted


Na wstępie muszę Wam się przyznać, że wszelkiego rodzaju edycje "specjalne" są dla mnie na półkach sklepowych niewidoczne. Nigdy nie zwracam na nie szczególnej uwagi, a to zapewne z pewnego przyzwyczajenia do klasycznych form. Ten egzemplarz nigdy nie był na mojej wish liście do kupienia, a dostałam go jako egzemplarz do wykonania zdjęć promocyjnych dla dystrybutora. Przy okazji więc się z nim trochę zapoznałam i nie omieszkam podzielić się z Wami swoimi wrażeniami.


ENCHANTED KRINGLE CANDLE

Gałązka tymianku, schłodzona skórka pomarańczy, czarny świerk… Wypełniona radością życia. Oczarowany nutą naturalności i nostalgii, poczuj chłód i dreszczyk świeżego, zaczarowanego, zimowego lasu.

NUTY ZAPACHOWE:

Nuty górne: Gałązka tymianku, Skórka Pomarańczowa
Nuty środka: Czarny świerk, Jodła
Nuty dolne: Złoty bursztyn, Mech


Źródło: kringle.pl



Pozwolę sobie tym razem trochę odwrócić kolejność i zacznę od wad. Pierwszą i najbardziej bolesną jest stosunek ceny (129 zł) do gramatury (340g) i czasu palenia (do 60g). Produkt po prostu jest luksusowy. Nie twierdzę, że nie wydaję na świece dużej ilości monet każdego miesiąca, ale na pojedynczy egzemplarz rzadko przeznaczam ponad 100 zł, chyba że na prawdę potrzebuję go w swoim życiu ;)... Zaskoczyła mnie też moc zapachu - po Kringlu zawsze spodziewam się mega killera, a tu możecie się spodziewać tła w średnim pomieszczeniu. W salonie zginął mi totalnie, w mniejszym pokoju dawał sobie radę, ale nie przytłaczał.

Reszta to sama dobroć. Przepiękny wygląd! Pasuje idealnie do wystroju mojego wnętrza - jest ciemny, nastrojowy, przepięknie wygląda podczas palenia. Czarne szkło jest zawsze na plus, robi niesamowitą robotę. Płomienie pięknie odbijają się od niego w kolorze złota. Wosk jest szary, miękki, nie sprawia problemów z dopalaniem do ścianek, chociaż potrzebuje trochę więcej czasu (u mnie "zbasenował" po około 3 godzinach palenia, ale w domu mam obecnie dosyć chłodno).

Zapach? Totalnie me gusta! Mroczny, kojarzący się z jesiennym lasem nocą, tak w okolicach Halloween - wystarczyłoby dać mu mroczniejszą etykietę, i byłaby z niego przepiękna, halloweenowa limitka. Przypomina mi Haunted Hollow Yankee Candle, ale to wydanie jest mniej suche i dymne. W Enchanted wyczuwam wilgotny las, mech, stare, świerkowe igły i dawkę niezwykłej, ciężkiej do opisania tajemnicy. 


Nie jestem pewna czy mimo pozytywnego zaskoczenia zapachem byłabym gotowa na tak spory wydatek by spróbować pozostałe zapachy z tej serii. Natomiast jeśli tajemniczy Enchanted to Wasz klimat, macie okazję go złapać w promocji lub po prostu jest w Waszym budżecie, to szczerze polecam - wrażenia zapachowe są niezwykłe i bardzo niepowtarzalne. Ale tylko i wyłącznie dla tak zwanych "niedrewnianych" nosów... No i wielbicieli mroczniejszej nuty zapachowej w stylu piwnicznych, drzewnych dreszczowców - bo tak go właśnie odbieram :).

Kolekcja Black Line Kringle Candle jest limitowana, więc Enchanted jest dostępny w sprzedaży do czasu wyczerpania zapasów. 

1 komentarze