piątek, 11 października 2019

Yankee Candle - Steamed Vanilla Milk (Alpine Christmas Collection)


Ostatnimi czasy miłość do zapachów "jedzeniowych" trochę zawładnęła moim nosem i nie odpuszcza. Do ciepłych aromatów wanilii, mleka, czekolady, miodu czy migdałów ciągnie mnie jak diabli, a to pewnie przez to, że często odmawiałam sobie takich pyszności w ciągu ostatnich kilku miesięcy. No a nic tak przecież nie umila długich, jesiennych wieczorów, jak coś słodkiego na ząb, prawda? ;)

Tak się składa, że do sklepów weszła jedna z czterech limitek Yankee Candle z kolekcji Alpine Christmas o wdzięcznej nazwie Steamed Vanilla Milk... No nie miałam wyboru!

"W chłodny zimowy dzień rozgrzej się ciepłym kubkiem kremowego mleka z domieszką wanilii i zwieńczony odrobiną cynamonu."

Nuty zapachowe:

Górne: gorące mleko, wanilia
Serce: migdał, słodka śmietana
Baza: fasola waniliowa, drzewo sandałowe, piżmo

źródło: Markowe Świece


Jeśli jesteś zagorzałą świecomaniaczką lub świecomaniakiem, to pewnie obiło Ci się o uszy, że najpiękniejszym zapachem mleka jaki prawdopodobnie istnieje jest Milk & Sugar Milkhouse Candle. Śmiem stwierdzić, że yankowemu Steamed Vanilla Milk wiele do niego nie brakuje (oprócz mocy, bo mleczny Milkhouse jest dużo bardziej mocarny). Steamed Vanilla Milk to przepyszne, słodkie, waniliowe mleko kondensowane. Takie typowe mleczko z tubki - a to akurat smak mojego dzieciństwa. :) Jest słodko, przytulnie i bardzo autentycznie. Osobiście przypraw  nie wyczuwam. Jeśli miałabym mu znaleźć bliźniaka wśród dotychczasowych wypustów Yankee Candle, to najbardziej przypomina mi on wielkanocną limitkę White Chocolate Bunnies. Dodatkowo, piżmo i drzewo sandałowe w nutach bazowych daje takie fajne uczucie, że można by było się tym słodkim zapachem poperfumować. Fajnie przełamali tym typową "jedzeniówkowość" - dlatego ta świeca może przypaść do gustu także tym, którzy niespecjalnie gustują w typowo kuchennych kompozycjach.

Wadą tego egzemplarza jest niewątpliwie kłopotliwy knot mogący powodować kopcenie. Da się go ujarzmić, ale należy skrupulatnie go przyciąć, uważając by się jednocześnie nie "rozwiązał". Mniejszemu płomieniowi warto pomóc illumą. Moc zapachu średnia z minusem - dobra na niezbyt otwarte przestrzenie, na dużym salonie może sobie nie poradzić. 

Brnąc ku końcowi (kurcze, miałam skrócić te moje recenzje, ale jak widzicie muszę trochę poćwiczyć :D): jak lubicie takie słodziaki, to naprawdę warto się skusić!

2 komentarze

  1. Oj kusi ten zapach, kusi :D Nie skracaj recenzji! Długie są najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja tam lubię się rozpisać, ale niestety przez to ile czasu zajmowało mi konstruowanie długich recenzji, przestałam przez dłuższy czas pisać cokolwiek :(. Dlatego próbuję sobie narzucić trochę więcej luzu i zobaczyć czy pomoże mi to lepiej się zorganizować :)...

      Usuń