poniedziałek, 6 stycznia 2020

FAQ: Yankee Candle. Podróbki? O zmianach szaty graficznej

Witajcie w roku 2020! Kilka dni temu zaczęłam pisać dla Was podsumowanie 2019, ale po męczarniach tworzenia każdej linijki tekstu po prostu go odpuściłam. Rok 2019 ze świecowego punktu widzenia nie był dla mnie tak dobry, jak np. 2017 czy 2018. Paliłam i kupowałam mniej, musiałam dużo odpuścić z blogowaniem, a nowe kolekcje i zmiany wprowadzone przez moje ulubione marki zwykle nie były dla mnie powodem do radości. Rok 2019 dla wielu marek był czasem zmian. Rynek wręcz zasypały nowe zapachy i kolekcje, a mimo to nie umiałam się w nich do końca odnaleźć, oczywiście z pewnymi wyjątkami.

Rok 2019 zaskoczył mnie też dużą ilością pytań, które dostaję od czytelników drogą mailową. Stwierdziłam więc, że czas temat poruszyć w osobnym wpisie, bo generalnie zawsze dotyczył on dokładnie tej samej kwestii. 

 Otrzymuję coraz więcej wiadomości o bardzo podobnej konstrukcji: 

"Kupiłem / kupiłam świecę Yankee Candle. Mam obawę, że kupiona świeca jest podróbką. Proszę o pomoc w weryfikacji".  

Wasze wątpliwości najczęściej budzą: etykieta, logo, kolor wosku, struktura wosku, zielonkawy odblask ramki etykiety.

SKĄD PYTANIA O PODRÓBKI? 

Zacznijmy od tego, że nie jestem specem od podróbek Yankee Candle. Jednak w temacie marki siedzę dobre kilka lat, a przez moje ręce przewinęło się kilkaset słoi. Temat nie jest mi jednak całkowicie obcy - podróbki Yankee Candle istnieją, wielokrotnie widziałam ich zdjęcia na globalnej grupie dyskusyjnej czy eBay'u, oraz bodajże raz w Polsce. Chińskie kopie posiadają często powtarzające się artefakty, ale w przypadku osób które do mnie pisały problem był inny. We wszystkich przypadkach obawę wzbudzają zmiany w szacie graficznej i kilka innych szczegółów, o których powiem poniżej. 

Mimo jednogłośnego niezadowolenia i sprzeciwu fanów, marka Yankee Candle zrobiła coś, co prognozowano już od kilku lat - wprowadziła swoje nowe logo na rynek europejski. Zrobiła to w roku swojego 50cio lecia istnienia. Między innymi to właśnie zmiany etykiet wprowadziły wiele osób w stan dezorientacji, którą podsyciły pewne cechy słoi produkowanych w Czechach. 

Co jest więc normą, a co powinno budzić podejrzenia? Przyjrzyjmy się temu z bliska.

ZMIANA ETYKIETY

Yankee Candle wprowadziło nowe logo i etykiety w USA już dobre kilka lat temu. Wąski obrazek został źle przyjęty przez konsumentów ze Stanów, stąd prawdopodobnie wprowadzone po kilku latach zmiany w Europie złagodzono, wprowadzając szatę graficzną bardziej podobną do klasycznej. Natkniecie się czasem także na zupełnie inny wygląd w kolekcjach specjalnych, np. Sunday Brunch czy Alpine Christmas

Znacie już moje zdanie na temat nowej szaty graficznej, więc nie będę tu płakać po raz kolejny ;)...


Zdjęcie powyżej: Lewa - klasyczna, stara etykieta, Środek - nowa szata graficzna (od 2019), Prawa - wąska wersja USA. Wszystkie wersje są oryginalne.

ZMIANA LOGA NA WIECZKU

Od wielu miesięcy na wieczku znajdziecie logo Yankee Candle bez charakterystycznego płomyczka. Może się zdarzyć, że kupicie świecę Yankee Candle z klasyczną etykietą, ale z nowym logo na wieczku. Jest to normalne - obie wersje wieczka są oryginalne


ETYKIETY DODATKOWE

W nowych seriach świec Yankee Candle spotkacie się z nową, przeźroczystą wersją etykiety zawierającej m.in. listę alergenów i ostrzeżenia. Duża ilość informacji jest niezbędna z punktu widzenia bezpieczeństwa i realizuje wszelkie wymogi europejskie w tej kwestii. Obie wersje są oryginalne.


ZŁOTA RAMKA I MOŻLIWY ZIELONKAWY ODBLASK

Złota ramka wokół obrazka w nowej wersji stała się grubsza. Możecie także zauważyć, że w pewnym oświetleniu ma ona zielonkawy poblask, który nie był obecny u starszych roczników. Jest to także ok, zielonkawy błysk zdarza się teraz także w słojach klasyczną etykietą, ale z późniejszą datą produkcji. Nie znam przyczyny, ale może być to zmiana surowca / materiału, bądź jego dostawcy.



INNY KOLOR WOSKU, STRUKTURA WOSKU

Temat rzeka! ;) Kolor wosku świec Yankee Candle wzbudził wiele kontrowersji na grupach dyskusyjnych, dlatego przy okazji odwiedzin fabryki Yankee Candle w Czechach wypytałam o wosk tamtejszą kadrę. Konsumenci zaczęli zwracać uwagę na fakt, że kolor wosku w nowych seriach bywa jaśniejszy (np. Dreammy Summer Night), ma wyraźną, marmurkową strukturę, wydaje się być mniej wilgotny i posiada miejscowe zapowietrzenia i efekt "białego szronu". To wszystko wielu osobom kojarzy się jednoznacznie z mniejszą ilością olejków zapachowych (więc i słabszym zapachem). Można skojarzyć te cechy z gorszą jakością bądź w skrajnym wypadku - uznać jako podróbkę. 

Zacznijmy od tego, że powstawanie odbarwień i ciemnienie świecy jest rzeczą zupełnie naturalną. To, czy świeca z czasem ściemnieje może zależeć od składu, warunków transportu, przechowywania, a także wieku świecy, a więc daty produkcji. I tu musicie mi uwierzyć na słowo - 2 lata temu kupiłam Dreammy Summer Night, który był szary, posiadał białe "marmurkowate" struktury w wosku i wyglądał dużo mniej ciekawie niż stare roczniki, które ociekały czernią. Po 2 latach leżakowania na moim regale świeca zaczęła się w niektórych strefach robić czarna. "Biały szron" zniknął, a świeca zdaje się wyglądać na bardziej mokrą, nasyconą - taką, którą prawdopodobnie chętniej zdjęlibyście ze sklepowej półki.


Odbarwienia nie są jedynie kwestią wieku, ale mogą też zależeć od warunków przechowywania. Moje dwie Camomile Tea pochodzą z tej samej serii produkcyjnej, są kupione od innych osób, ale mają kompletnie inny kolor, przy czym obie mają wyborną moc.


Nieregularną strukturę, "marmurkowatość", lekkie pęcherzyki powietrza są cechą charakterystyczną oryginalnych świec Yankee Candle i nie wypływają w żaden sposób na ich jakość. Obecnie otrzymujemy świece od naszego bliskiego sąsiada - z fabryki w Czechach. Zgodnie z tym, czego się dowiedziałam, panują w niej inne (bardziej nowoczesne) warunki produkcji i magazynowania niż w fabryce w Deerfield (USA). Znacząco też skrócił się łańcuch dostaw - fabryka nie musi działać z ogromnym wyprzedzeniem, by wyprodukować odpowiednią ilość ściec (tak jak to miało miejsce kilka lat temu, kiedy nie działała jeszcze czeska fabryka). Świece nie pokonują setek mil oceanicznej podróży, nie są więc eksponowane na działanie zmiennej temperatury i czasu. Jeśli więc kupicie świecę, która będzie miała strukturę przypominającą kolorowo-biały marmur, to weźcie na to poprawkę - jest po prostu młoda. ;) Przyjrzyjcie się jej za rok, a na pewno zobaczycie różnicę.

ETYKIETA NA SPODZIE

Etykieta na spodzie często ewoluuje i nie ma jednego obowiązującego wzorca, a weryfikacja zgodności świecy ze spodnią etykietą wymaga trochę większej wprawy - analizy daty wypustu, daty i miejsca produkcji, poprawności kodów, zgodności napisów z zapachem oraz analizy grafik. Musicie natomiast wiedzieć, że nie ma prawa wskazywać na miejsce produkcji w Chinach (obecnie świece Yankee Candle produkowane są tylko w USA i Czechach, nie dotyczy to akcesoriów, bo te mogą pochodzić z Chin). W razie wątpliwości, zawsze warto zweryfikować to bezpośrednio u producenta bądź dystrybutora. Trochę więcej na temat dolnej etykiety pisałam Wam we wpisie dotyczącym zakupów świec przez internet tutaj.


PODRÓBKI NIESTETY ISTNIEJĄ

W sieci można napotkać się na wiele zdjęć podróbek Yankee Candle. Podsyłam Wam przykładowe, zaczerpnięte z grupy facebookowej Team Yankee - Yankee Candle Global Fan Appreciation Group. Jesteście w stanie wyłapać te subtelne różnice?








Przykład innych podróbek zaprezentował mój kolega Michał na swoim blogu. Odsyłam Was do tego wpisu. Wariantów podróbek może być znacznie więcej.

Jak więc nie dać się naciąć? Przede wszystkim - zakupy u legalnie działających, sprawdzonych dostawców niezaopatrujących się u dystrybutora to podstawa. Szczególną ostrożność należy zachować kupując na portalach międzynarodowych. Zbyt niska cena zawsze powinna być pierwszym sygnałem ostrzegawczym. Nie kupuję na portalach Alibaba i Aliexpress oraz ograniczyłam do minimum zakupy świec na dużych portalach typu eBay, OLX, Allegro i Amazon - tu nie tylko ze względu na podróbki, ale i na ryzyko stłuczek, oraz utrudnione postępowania reklamacyjne.

I to chyba by było na tyle. Mam nadzieję, że post będzie Wam pomocny. No i że nigdy nie spotkacie żadnej nielegalnej podróbki na swojej drodze... :) W razie wątpliwości oczywiście zawsze możecie pisać, jeśli uda mi się pomóc to pomogę, albo odeślę Was w odpowiednie miejsce. Buziaki!

0 komentarze

Prześlij komentarz